Uzdrowisko – recenzja książki. Mroczny chaos

Uzdrowisko jest drugą powieścią Konrada Chęcińskiego. Tym razem pisarz zabiera nas do wsi Dobrowola i odkrywa przed nami skrywane od lat tajemnice. 

Przy opuszczonej willi położonej obok ośrodka wypoczynkowego w 2005 roku letnicy odkryli zwłoki kobiety. Jak się okazuje, nikt jej nie widział i nie jest w stanie nic o niej powiedzieć. Jednocześnie różne osoby powiązane ze wsią dostają ręcznie napisane karteczki z informacją, że zbrodni będzie więcej. Oficer Piotr Werner, na prośbę znajomej, pojechał tam, aby spróbować odkryć tajemnicę zaginięcia młodej dziewczyny przed laty. Okazało się, że sprawy mogą być ze sobą powiązane, a mieszkańcy skrywają więcej sekretów niż sami by tego chcieli.

Zobacz również: Nie Anioł – recenzja książki. Wciągająca powtarzalność

Ogromnym plusem historii jest osadzenie jej na początku XXI wieku, kiedy digitalizacja nie była aż tak rozwinięta jak teraz. Dzięki temu bohaterowie nie mają podanych na tacy wszystkich odpowiedzi i muszą włożyć większy wysiłek w czynności, które w tym momencie nie zajmują nam dłużej niż chwilę. Zabieg ten pozwolił też autorowi na umieszczenie momentu porwania Justyny w latach 80., dzięki czemu mógł użyć władz komunistycznych jako dodatkowego czynnika utrudniającego pierwsze śledztwo. 

Historii towarzyszy uczucie niepokoju, dzięki zręcznie budowanemu przez autora napięciu. Mieszkańców Dobrowoli łączy niepisana zmowa milczenia. Każdy ma coś na sumieniu i nie chcąc, aby wyszło to na jaw, kryje też pozostałych. Dzięki temu czytelnik nabiera coraz więcej podejrzeń, nie umiejąc jednocześnie wprost wskazać, ku czemu są one skierowane. 

Zobacz również: Manhunt — recenzja serialu. Ameryka w odcieniach szarości

uzdrowisko
Materiały promocyjne wydawnictwa Mova

Sama w sobie intryga jest naprawdę przemyślana. Wątki łączą się ze sobą i nie ma miejsca na przypadek. Na koniec wszystkie zostają zaś rozwiązane, nie pozostawiając czytelnika z pytaniami bez odpowiedzi. 

Na niekorzyść Uzdrowiska działa jednak ilość bohaterów, którzy dodatkowo nazywani są raz z imienia, raz z nazwiska i łatwo można się zgubić w tym kto, co i dlaczego. Co chwilę pojawiał się ktoś nowy, a jeśli był już wcześniej, to tym razem był nazywany inaczej. Wprowadzało to bardzo dużo niepotrzebnego zamieszania.

Dodatkowym czynnikiem generującym chaos jest “skakanie” między wydarzeniami. I podczas gdy między 1986 rokiem a 2005 nie było trudno zorientować się, o co chodzi, tak przeskoki z teraźniejszości na dwa dni wcześniej były bardzo mylące. W pewnym momencie czytelnik nie ma pewności, o czym bohaterowie wiedzą w danym momencie; czy dopiero zdobywają te informacje, które mieli już w czasie teraźniejszym, czy już jest po odnalezieniu ciała nieznanej kobiety, czy może jednak przed. O wiele lepiej zagrałoby rozłożenie tego chronologicznie.

Zobacz również: Małgorzata Mikos – wywiad z autorką Wróć do mnie

Tym, czego mi zabrakło, było jasne określenie głównego bohatera. Z jednej strony wiemy, że miał to być Werner, z drugiej jednak tak wiele rozdziałów było prowadzonych z perspektywy innych postaci, jak na przykład Nikifora, że tak na dobrą sprawę sam Werner stał się postacią niemalże drugoplanową. 

Dwa równolegle prowadzone śledztwa – prywatne Wernera oraz oficjalne policji – nie były moim zdaniem szczególnie potrzebnym zabiegiem. Gdyby połączono siły, do prawdy można by było dojść o wiele szybciej. Finalnie obie strony doszły do prawdy, uzupełniając trochę swoją wiedzę. Ale czy nie bardziej efektywna, zamiast powielać niektóre działania, byłaby współpraca?

Zobacz również: SLAVNI 2024 – relacja z chorzowskiego festiwalu

Na pochwałę zasługuje język, w jakim napisana jest powieść. Czyta się ją szybko i sprawnie. Zachowany jest ciąg logiczny, a czytelnik z łatwością zanurza się w historię wsi. Chęciński ma ogromny talent do utrzymywania zainteresowania i mimo wspomnianych wcześniej niedociągnięć, chciałam jak najszybciej poznać odpowiedzi i wyjaśnić sprawę. 

Uzdrowisko jest wydane w inny sposób niż większość kryminałów: na okładce nie ma krwi czy mrożących krew w żyłach obiektów. Jest po prostu willa – miejsce wszystkich tragicznych wydarzeń – oraz jezioro. Całość utrzymana w mrocznym i niepokojącym klimacie. Rozdziały na początku mają nadrukowany ten sam widok, tylko pod innym kątem. Wydanie nie jest tak surowe, jak to zwykle bywa, co czyni je unikalnym na tle innych książek z gatunku.

Zobacz również: Saint-Elme, tom 4 – recenzja komiksu. Robi się coraz dziwniej

uzdrowisko
Materiały promocyjne wydawnictwa Mova

Konrad Chęciński napisał naprawdę dobry kryminał. Fabuła, osadzenie historii na osi czasu, miejsce akcji – wszystko zagrało naprawdę świetnie. Gdyby nie pewne niedociągnięcia i przekombinowanie mogłabym śmiało umieścić Uzdrowisko na liście najlepszych współczesnych kryminałów. Jednak przez wspomniane już minusy powieści nie mogę tego zrobić z czystym sumieniem. Będę jednak obserwować twórczość autora, bo zapowiada się ona naprawdę obiecująco.


uzdrowisko

Autor: Konrad Chęciński
Okładka: Łukasz Werpachowski
Wydawca: Mova
Premiera: 
24 kwietnia 2024r.
Oprawa: 
miękka ze skrzydełkami
Stron: 
351
Cena katalogowa: 
49,90 zł


Materiał powstał we współpracy z wydawnictwem Mova. Źródło obrazka wyróżniającego: materiały promocyjne – kolaż (Mova)

Plusy

  • Ciekawa fabuła
  • Świat przedstawiony
  • Język powieści

Ocena

7.5 / 10

Minusy

  • Chaos w chronologii
  • Mnogość postaci
Julia Stolpa

Za dnia korpo, w nocy zaś redakcja. Dużo słucha, dużo ogląda, a najwięcej czyta. Miłośniczka kryminałów i fantastyki w nowoczesnym wydaniu. Nie pogardzi również podróżami i poznawaniem bardziej lokalnych obszarów popkultury.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze