The good doctor – recenzja 7. sezonu. Finał na miarę tego serialu!

Finał siódmego sezon serialu to podwójna dawka emocji, z treściwym i mocnym zakończeniem. Mimo dużej ilości serii, The good doctor się nie dłuży, a nawet pozostaje po nim lekki niedosyt.

The Good Doctor to amerykański serial medyczny opowiadający historię Shauna Murphiego, młodego chirurga z autyzmem. Pracując w prestiżowym szpitalu, Shaun musi pokonać nie tylko wyzwania medyczne, ale również uprzedzenia i stereotypy związane z jego schorzeniami. Serial porusza ważne tematy, takie jak dyskryminacja, autyzm, etyka medyczna i relacje międzyludzkie. Zyskał uznanie krytyków i widzów za realistyczne przedstawienie autyzmu, wzruszające historie i świetną grę aktorską. Freddie Highmore, wcielający się w rolę Shauna, otrzymał za nią Złoty Glob.

Zobacz również: Algorytm miłości – recenzja serialu. Witajcie w willi Amora!

źródło: kadr z serialu

Poruszana w serialu problematyka autyzmu ciągnie się przez wszystkie sezony. Jest to próba uświadomienia społeczeństwa na temat tej choroby. Przyznam, że ja sama, jeszcze przed rozpoczęciem oglądania, nie wiedziałam zbyt wiele na ten temat. Traktowałam to schorzenie jako coś mało przeszkadzającego w codziennym funkcjonowaniu. Okazuje się jednak, że osoby ze spektrum autyzmu muszą walczyć w wieloma przeciwnościami. Kontakty międzyludzkie i sposób postrzegania świata u takich osób jest zupełnie inny niż u ludzi zdrowych. Chociażby patrząc na ten aspekt, nie żałuję, że obejrzałam ten serial.

Jednak kwestia choroby Shauna to nie jedyna, która jest tak mocno poruszana w serii. Serial nie jest podkoloryzowany, zafałszowany. Jest po prostu prawdziwy. W siódmym sezonie możemy zobaczyć wiele problemów, z którymi zmagają się bohaterowie. Zaczynając od początków rodzicielstwa, poprzez uzależnienia, aż po śmierć ważnych postaci.

Zobacz również: X-men ‘97 – recenzja serialu. Sentyment to nie wszystko

The good doctor
źródło: kadr z serialu

Od samego początku serialu jestem zachwycona postacią Lei. To, z jak wielkim oddaniem i miłością wspiera Shauna, jest niewiarygodnie. Wielu bohaterów nie potrafiło przystosować się do nieco innych, a niekiedy nawet i dziwnych zachowań głównego bohatera. Natomiast ona polubiła go, a później pokochała bez względu na jego spektrum. Ukazuje to, że problemy, z którymi często się zmagamy, dla innych mogą nie być przeszkodą do nawiązania relacji.

Pisząc recenzję serialu, trudno nie wspomnieć o postaci, jaką jest doktor Aaron Glassman. To dzięki niemu tak naprawdę Shaun, mimo swoich problemów, osiąga niewyobrażalne rzeczy. To on nauczył głównego bohatera odwagi, siły oraz wytrwałości. Ta postać, przez wielu lubiana i zachwalana, mi jednak nie przypadła do gustu. Glassman wydaje się osobą oziębłą oraz nie okazującą uczuć. Dopiero w ostatnim sezonie nastąpiła jego przemiana. Mogliśmy zobaczyć, jak walczy o życie zupełnie dla niego obcej osoby, gdyż nie chciał, aby skończyła jak jego zmarła córka. Widać również, że dzięki dziecku Lei i Shauna stał się on bardziej otwarty i uśmiechnięty.

Ten serial jest tak napisany, że porusza nas bardzo emocjonalnie. Przyznam szczerze, że rzadko zdarza mi się płakać podczas oglądania, jednak ten sezon spowodował mój płacz i to aż dwa razy! Finałowy odcinek totalnie mnie rozłożył. Nie spodziewałam się, że ten ostatni epizod będzie tak mocny. Widzimy dobre zakończenie, jednak jest ono połączone z ukazaniem tragedii głównego bohatera.

Zobacz również: Gwiezdne Wojny: Opowieści z Imperium – recenzja serialu. Long live the Empire

The good doctor
źródło: kadr z serialu

Jedynym minusem tego sezonu jest jego dwukrotnie mniejsza ilość odcinków. Poprzednie miały powyżej dwudziestu, ten ma jedynie dziesięć. Z każdym kolejnym epizodem czułam zawód, że całość niedługo się skończy. Miało się również wrażenie, że końcówka historii Shauna była „na szybko”. Bez jakiegoś konkretnego przemyślenia. Na sam koniec dostaliśmy mnóstwo wątków, które równie prędko musiały być zamknięte. Myślę więc, że zrobienie pełnego sezonu, z liczbą odcinków zbliżoną do serii wcześniejszych, okazałoby się bardziej spójne i klarowne.

Nie jest to serial, który możemy sobie od tak oglądać, dla rozluźnienia. To widowisko pełne emocji i trudnych tematów. Przekazuje on wiele mądrości i ciepła. Serdecznie Wam polecam zarówno sezon siódmy, jak i wszystkie poprzednie odcinki The good doctor. Jestem pewna, że razem z głównym bohaterem będziecie uczyć się świata z nieco innej perspektywy!


Źródło obrazka wyróżniającego: primevideo.com

Plusy

  • Emocjonujący
  • Pełen mądrości
  • Porusza niełatwą problematykę

Ocena

8.5 / 10

Minusy

  • Długość ostatniego sezonu
  • Szybkie otwieranie i zamykanie poszczególnych wątków
Dominika Dąbek

Dużo ogląda. Jeszcze więcej czyta. Fanka Marvela, w szczególności jego kinowej odsłony oraz innych dobrych filmów, seriali i książek. W przerwach od tego wszystkiego składa zestawy Lego. W sieci znana jako movie_nika.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze