Wredne liściki – recenzja filmu. Brytyjski humor w najlepszym wydaniu

Wiele można powiedzieć o brytyjskim humorze, ale zdecydowanie nie to, że nie jest on charakterystyczny. Jego najlepsze wydanie możemy właśnie oglądać w kinach w filmie Wredne liściki.

Mieszkająca w małym angielskim miasteczku bogobojna Edith (Olivia Colman) otrzymuje anonimowe, niezwykle złośliwe listy. O ich autorstwo oskarża swoją sąsiadkę, wyzwoloną i buntowniczą Rose (Jessie Buckley). Jednak z każdym dniem listów przybywa i dostaje je już nie tylko Edith… Kto naprawdę je wysyła?

– opis dystrybutora

Akcja Wrednych liścików dzieje się 100 lat temu w położonym w Wielkiej Brytanii miasteczku Littlehampton. Przedstawiona tam rzeczywistość jest zupełnie inna od tej, którą znamy z naszej codzienności, jednak za czasów młodości naszych prababć, a może nawet i babć, tak wyglądało życie. Kobiety musiały być skromne i posłuszne, odzywać się najlepiej tylko wtedy, kiedy są pytane, i w kulturalny sposób. W takiej właśnie społeczności pojawia się pochodząca z Irlandii Rose, która za nic ma konwenanse. Chodzi do baru, pije, przeklina. A jak wiemy – tak nie przystoi. Pewnego dnia jej bogobojna sąsiadka zaczyna dostawać wulgarne listy, o których autorstwo policja oskarża właśnie Rose. 

Zobacz również: Cuckoo – recenzja filmu [Nowe Horyzonty 2024]

wredne liściki
Kadr z filmu

Policjanci nie wierzą nieobyczajnej kobiecie, że nie ma nic wspólnego z liścikami. Za nic mają zbieranie dowodów, bo wystarczy samo jej zachowanie. Jedynie policjantka Moss chce jej pomóc, ale koledzy odsuwają ją od śledztwa – jako kobieta może parzyć kawę i pilnować samopoczucia ofiar. Ta jednak się nie poddaje i przeprowadza śledztwo na własną rękę, a to prowadzi do zaskakujących odkryć.

Wredne liściki, mimo oddalonej w czasie akcji, są filmem niezwykle aktualnym. Pokazują, z jaką łatwością przychodzi nam obrażanie i krzywdzenie innych, jeśli tylko uważamy się za anonimowych. Oburzenie bohaterów budzi w nas rozbawienie, jednak też skłania do głębszej refleksji. To, co kiedyś było niemoralne i groziło karą więzienia, dziś jest normalnością i nikogo nie szokuje. 

Olivia Colman wypadła rewelacyjnie. Jej postać, Edith, to głęboko wierząca i bogobojna stara panna, mieszkająca z rodzicami. Matka praktycznie się nie odzywa, a ojciec nie dopuszcza do siebie zdania innych. Kobieta jest stłamszona i przez lata ukrywania się za skromnym uśmiechem wręcz zatraca samą siebie. Jest w niej coś budzącego współczucie, ale i niepokojącego. Moment, w którym zyskuje sławę jako przykład cnót, ewidentnie wpływa na samopoczucie bohaterki, która tym sposobem zyskuje trochę pewności siebie. Nie można też nie wspomnieć o Jessie Buckley w roli Rose. Aktorka świetnie wciela się w postać wyzwolonej, samotnej matki zagubionej w zdewociałej społeczności. 

Zobacz również: Uznany za niewinnego – recenzja serialu. Porządny thriller prawniczy

Wredne liściki
Kadr z filmu

Wredne liściki w zabawny sposób pokazują poważne tematy, takie jak walka o wolność (zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym) czy równość. W filmie przedstawiono szereg różnych postaci kobiecych, z których każda na swój sposób zmaga się z tymi problemami. Same liściki są swego rodzaju krzykiem o pomoc, manifestem niezależności. Nie jest to dokument czy dramat, który krąży wokół tego tematu. Twórcy przede wszystkim stawiają na dowcip i rozrywkę, a trudne kwestie poruszają delikatnie, skłaniając część widzów do refleksji, jednak się na nich nie skupiają.

Film jest doskonałą rozrywką, która spełni oczekiwania większości widzów – mniej wymagających jedynie rozbawi, tych bardziej wymagających zachęci do przemyśleń. Wredne liściki są oparte na faktach. To swobodna adaptacja historycznej sprawy i obraz życia skrywający pod płaszczykiem humoru historię o frustracji, dwulicowości i walce o siebie. 


Recenzja powstała dzięki współpracy z siecią kin Multikino. Źródło obrazka wyróżniającego: materiały promocyjne

Plusy

  • Gra aktorska
  • Lekkie podejście do ciężkich tematów
  • Brytyjski humor

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Prymitywność niektórych żartów
Julia Stolpa

Za dnia korpo, w nocy zaś redakcja. Dużo słucha, dużo ogląda, a najwięcej czyta. Miłośniczka kryminałów i fantastyki w nowoczesnym wydaniu. Nie pogardzi również podróżami i poznawaniem bardziej lokalnych obszarów popkultury. Na instagramie znajdziecie ją jako @przeczytana_zrecenzowana

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze