Krynica Morska, stolica dzików, latem pełna turystów i głośna od dyskotek. Dariusz Gizak przedstawia ją w zupełnie nieznanym większości wydaniu. Prąd wsteczny ukazuje zimne, opustoszałe i pełne niebezpieczeństw oblicze tej nadmorskiej miejscowości.
Prąd wsteczny zaczyna się od zlecenia śledztwa w sprawie śmierci Dominiki Postolnej. Przyjmuje je Jacek Kowalik, detektyw i były policjant. Cała sytuacja wydaje się jednoznaczna — młoda dziewczyna wyjechała na wakacje, zaszalała i utonęła w zwodniczym morzu. Coś w tym jednak nie gra i intuicja podpowiada mężczyźnie, by przyjrzeć się temu bliżej. Jak się okazuje, trafia w sedno. Pozornie prosta sprawa okazuje się powiązana z wieloletnimi działaniami przestępców i krętaczy działających pod przykrywką sielskich kurortów.
Zobacz również: Poradnik Prezentowy 2025 – jakie popkulturowe prezenty sprawić bliskim pod choinkę?

W trakcie powieści tajemnica śmierci Dominiki schodzi jednak na dalszy plan. To nie jest kryminał z gatunku tych, w których czytelnik dostaje masę ukrytych podpowiedzi składających się na koniec w zaskakujące rozwiązanie sprawy. Do takich jestem przyzwyczajona, przez co Prąd wsteczny początkowo wydawał mi się nieco nużący. Poszlaki były zdawkowe i zdarzało mi się zapomnieć, jaki w ogóle jest cel śledztwa. Nie powiedziałabym, że akcja się rozkręciła, bo prawda jest taka, że cała była skumulowana na samym końcu. Mimo to, w którymś momencie samo obserwowanie pracy Kowalika stało się dla mnie bardziej fascynujące, niż próby rozwikłania zagadki. Czasami miałam wręcz wrażenie, że mam wgląd w dziennik prawdziwego detektywa. Jego tok myślenia nieraz zaskoczył mnie sprytem, ale i wyraźnym długoletnim doświadczeniem. O niektórych szczegółach czy strategiach działania w życiu bym nie pomyślała. Widać, że pan Gizak doskonale wie, o czym pisze (lub przynajmniej doskonale to udaje). Zupełnie nie zdziwiło mnie więc, kiedy na okładce wyczytałam, że sam autor jest byłym oficerem policji, a powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami.
Kolejnym fascynującym aspektem było obserwowanie funkcjonowania zaściankowej społeczności Krynicy — i ich reakcji na kogoś z zewnątrz. Pracownicy ośrodka Bursztyn to grupa przypadkowych osób tworzących „rodzinę z wyboru”. Wystarczy jednak chwila, by zorientować się, że za fasadą śmiechów i wspólnych obiadków kryją się kłamstwa i manipulacje, a pozorna zażyłość to zwyczajne uwikłanie. Przybycie Jacka Kowalika zdaje się doszczętnie burzyć i tak chwiejne fundamenty tych relacji, i w Krynicy otwiera się prawdziwa puszka Pandory, której już nie da się domknąć.
Zobacz również: Legenda o łowczyni demonów – recenzja książki. Demony, intrygi i romans
To, czego chciałabym w tej historii więcej, to emocje bohaterów. Nie wątpię, że autor wie, jak je opisać, bo pojawiały się łzy, krzyk, drżenia rąk. Mimo to we wszystkich silniejszych reakcjach było coś kwadratowego lub wręcz przeciwnie — zbyt teatralnego. Brakowało mi w tym autentyczności i nieco irracjonalności. W końcu prawdziwi ludzie pod wpływem stresu rzadko reagują przewidywalnie. Tutaj wydawało mi się to wręcz wykalkulowane, jakby każda postać liczyła sobie idealną liczbę łez do wylania, by wszystko się zgadzało.
Analogicznie, czasami zdawało mi się, że Jacek Kowalik jest odrobinę zbyt idealny. Tak, popełniał błędy, a nawet się do nich przyznawał, co nie jest takie oczywiste. Za to ma u mnie sporego plusa. Zabrakło mi jednak realnych konsekwencji tych błędów, bo nawet jeśli jakieś się pojawiały, nie miały znaczenia na dłuższą metę. Praca detektywa jest ogromnie ryzykowna i jako czytelnik chciałabym to odczuć. Kowalik miał wszystko pod kontrolą, co w prawdziwym życiu byłoby świetne, ale w książce chętnie zobaczyłabym, jak tę kontrolę traci.
Prąd wsteczny to powieść, która może nie szokuje misternie utkaną tajemnicą, ale fascynuje głębokim wglądem w pracę detektywa i sekretne działania przestępców w Krynicy Morskiej. Jak mocno Dariusz Gizak inspirował się prawdziwymi wydarzeniami podczas pisania tej książki? Nie wiem. Wiem tylko, że kiedy następnym razem pojadę nad polskie morze, zdecydowanie będę myśleć o Jacku Kowaliku.
Autor: Dariusz Gizak
Wydawca: Media Rodzina
Premiera: 15.10.2025
Oprawa: miękka
Stron: 344
Cena katalogowa: 44,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Media Rodzina. Dziękujemy!
Źródło obrazka głównego: kolaż z użyciem oficjalnej okładki

