Stranger Things. Mroczne umysły – recenzja książki. Nie tylko Demogorgon jest potworem

Wraz z rosnącą popularnością serialu Stranger Things, proporcjonalnie pojawiało się coraz większe zapotrzebowanie fanów na dodatkowe materiały związane z ich ukochanym uniwersum. Nic dziwnego, że na rynku pojawiły się powieści inspirowane światem znanym z serii. Oficjalne książki rozszerzały historie przedstawione w produkcji i jedną z nich jest opowieść o Terry Ives. 

Stranger Things. Mroczne umysły to pierwsza oficjalna powieść umiejscowiona w uniwersum popularnego serialu. Jednak jeżeli spodziewacie się nowych perypetii Mike’a, Willa, Lucasa, Max, Dustina czy Jedenastki to nic bardziej mylnego! Książka jest mocno powiązana z głównym wątkiem fabularnym, ale przedstawia historię Terry Ives. To imię i nazwisko powinno już wiele mówić, ale dla zagubionych – tak, to matka Jedenastki. Lektura zabiera nas do Hawkins w 1969 roku, czyli w momencie kiedy tajemnicze laboratorium dopiero rozpoczyna swoją działalność, a na horyzoncie pojawia się Martin Brenner.

Zobacz również: Stranger Things – recenzja 5. sezonu. Bez fajerwerków

Terry Ives jest rezolutną studentką. Dziewczyna jest w szczęśliwym związku z Andrew, ma przyjaciółkę Stacey i tak naprawdę do pełni szczęścia potrzeba jej tylko zastrzyku gotówki. Zgłasza się do laboratorium w Hawkins, gdzie za udział w tajnych badaniach ma otrzymywać wynagrodzenie. Praca wydaje się jej idealną, wręcz banalną. Na miejscu poznaje Glorię, Alice i Kena, którzy również biorą udział w projekcie. Dość szybko okazuje się, że doktor Martin Brenner, który prowadzi badania, jest podejrzanym typem, a w laboratorium uczestnicy faszerowani są narkotykami. Bohaterowie są zastraszani, szantażowani i nie mogą zrezygnować z przedsięwzięcia, a z każdą kolejną wizytą w Hawkins odkrywają coraz bardziej przerażające sekrety.

Stranger Things. Mroczne umysły czyta się lekko i dość łatwo wsiąknąć w świat rządowych spisków oraz podejrzanych eksperymentów. Dużym plusem jest przybliżenie czytelnikom realiów przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych. Często przewija się tu wątek polityki czy wojny w Wietnamie i jest on dość kluczowy w późniejszej części książki. W serialu główni bohaterowie szaleją na punkcie gry Dungeons & Dragons, zaś tutaj główny prym wiedzie Władca Pierścieni i sprawdza się to naprawdę bardzo dobrze. Zafascynowanie historią stworzoną przez Tolkiena dodaje postaciom autentyczności i jest namiastką normalności.

Zobacz również: Stranger Things – recenzja 1. części 5. sezonu. Rozstawianie pionków

W trakcie czytania książki Stranger Things. Mroczne umysły wielokrotnie wracałam myślami do przedstawienia postaci Martina Brennera w serialu. I o ile już tam wydawał się demonicznym bohaterem, to w powieści jest istnym potworem. Śmiało mógłby konkurować z Demogorgonem. Jego egoizm i brak człowieczeństwa osiągają tutaj prawdziwe wyżyny. Mężczyzna bez skrupułów używa na Alice elektrowstrząsów, wysyła Andrew do Wietnamu, co finalnie przyczynia się do jego śmierci, a ciężarnej Terry podaje LSD. Jego głównym celem staje się doprowadzenie ciąży dziewczyny do końca i odebranie jej dziecka. A jak doskonale wiemy, udaje mu się to bez problemu. W książce pojawia się również Kali – Ósemka, dla której przemoc psychiczna ze strony Brennera jest właściwie codziennością.

Terry, Alice, Gloria i Ken, nieoczekiwanie z grupy obcych ludzi, stają się przyjaciółmi. Wspólnie próbują pokonać doktora Brennera i ich wysiłki obserwuje się z zaciekawieniem, ponieważ doskonale wiemy jak ta historia są skończy. Niemniej książka tworzy paczkę znajomych, którzy podobnie jak w serialowym oryginale, starają się pokonać zło, które roztacza się nad Hawkins. Ich relacja jest opisana lekko i wiarygodnie, dzięki czemu łatwo nam uwierzyć, że tak zróżnicowana grupa zapałała do siebie sympatią. Dodatkowo wydarzenia, które nastąpią w przyszłości, a które fani Stranger Things doskonale znają, są tutaj formą przebłysków, jak w wizjach Alice, których dziewczyna doświadcza podczas elektrowstrząsów.

Zobacz również: Stranger Things. Prosto w ogień – recenzja komiksu

Wątkiem, który najbardziej mnie irytował w książce i wydawał mi się całkowicie niepotrzebny był ten związany z postacią Kena. Chłopak miał dar jasnowidzenia, który finalnie niezbyt się przydał w historii. Właściwie jego przeczucia związane z przyszłością nic nie zmieniały w zachowaniu pozostałych bohaterów. Wtym przypadku z perspektywy przeczytanej całej książki, był to zwykły zapychacz. Sam udział Kena w eksperymentach również był dla mnie niejasny. Angażowane były tylko kobiety, więc dlaczego chłopak się tam znalazł? To pytanie pada również w powieści i finalnie nie dostajemy na nie odpowiedzi.

Stranger Things. Mroczne umysły to ciekawa lektura nie tylko dla fanów serialu. Książka doskonale broni się jako niezależna powieść o szalonym naukowcu, rządowych spiskach i tajnych eksperymentach. Oczywiście osoby, które znają uniwersum wyciągną z powieści więcej smaczków, jak chociażby wspomniane wcześniej wizje Alice. Szczerze trzeba też oddać, że jest to pozycja „na raz”, która po przeczytaniu wyląduje na półce. I raczej już się z niej nie ruszy. Osobiście bałam się, że Stanger Things. Mroczne umysły za bardzo odchyli się w kierunku literatury młodzieżowej, ale finalnie powstała całkiem ciekawa i lekka powieść, która świetnie się sprawdza w długie zimowe wieczory.


Okładka książki Stranger Things. Mroczne umysły
Okładka książki Stranger Things. Mroczne umysły

Autor: Gwenda Bond
Wydawca: Poradnia K
Premiera: 24 kwietnia 2019 r.
Oprawa: miękka
Stron: 350
Cena katalogowa: 49,99 zł

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Poradnia K)

Plusy

  • Lekka i ciekawa historia o początkach laboratorium w Hawkins
  • Rozszerzenie uniwersum
  • Rozwinięcie postaci Martina Brennera

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Nic nie wnosząca postać Kena
  • Lektura "na raz"
Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze