Fortune Seller – recenzja gry. Okultystyczny Tetris

Fortune Seller przyciągnął moją uwagę mrocznym i tajemniczym klimatem. Prosta, stylizowana oprawa graficzna i oszczędna ścieżka dźwiękowa budują niepokój. Co ciekawe, to właśnie on zachęca do zagrania.

Fabuła jest marginalna i służy głównie jako pretekst do kolejnych sesji. Wcielamy się w kasjera w dziwnym sklepie z alchemicznymi utensyliami. Praca brzmi prosto, ale nasz szef nie należy do wyrozumiałych. Każdego dnia musimy zarobić określoną ilość złota. Jeśli się nie uda, to nasz ostatni dzień.

Zobacz również: Slay the Spire 2 – recenzja gry (Wczesny dostęp). Tak się robi kontynuację

Fortune Seller
Fot. Kadr z gry

Sprzedaż nie polega jednak na zwykłej transakcji. Przybiera formę układanki logicznej przypominającej Tetrisa. Na środku stołu pojawia się plansza o różnych kształtach. Zmienia się ona z każdym klientem. Naszym zadaniem jest wypełnić ją towarami z asortymentu widocznego po prawej stronie.

Każdy przedmiot zajmuje określoną liczbę pól. Musimy więc odpowiednio je dopasować, aby zapełnić jak największą powierzchnię. Im lepsze ułożenie, tym większy zarobek. Przedmioty różnią się wartością, więc trzeba dobrze planować. Czasem opłaca się zostawić wolne miejsce, by zmieścić droższy element. Innym razem lepiej postawić na ilość. Możemy obracać przedmioty i zmieniać ich orientację, co daje dodatkowe możliwości. Sama zabawa w układanie jest satysfakcjonująca i wymaga myślenia. Zwłaszcza że poziom trudności rośnie z czasem.

Zobacz również: Resident Evil Requiem – recenzja gry. Czy to najlepsza część serii?

Fortune Seller
Fot. Kadr z gry

Rozgrywka podzielona jest na tygodnie, a te na pięć dni. Każdy kolejny dzień jest trudniejszy. Ostatni stanowi specjalne wyzwanie. Na szczęście gra daje narzędzia, które pomagają nadążyć za rosnącym poziomem trudności.

Są to różnego rodzaju modyfikatory. Najprostsze kupujemy za zarobione monety po zakończeniu dnia. Oprócz nowych towarów możemy zdobyć karty zaklęć, które działają jednorazowo. Są też karty tarota i starożytne monety dające efekty stałe. Nie wszystkie bonusy są jednak pozytywne. Niektóre zwiększają wartość przedmiotów, ale kosztem miejsca na planszy. Trzeba więc dobrze je dobierać.

Dodatkowe efekty wiążą się też z klientami. Na planszy pojawiają się symbole aktywujące się po ich zakryciu. Mogą pomagać, ale też utrudniać rozgrywkę. Kolejny raz trzeba uważać.

Najciekawszym elementem są organy. Możemy zdobyć je tylko poprzez koło fortuny po zakończeniu tygodnia. Niestety szansa na ich trafienie jest niska. W moim przypadku, przez około 75 podejść, udało się to tylko cztery razy. Za każdym razem trafiałem ten sam przedmiot – skórę. Nie wiem, czy to jedyna dostępna opcja, czy po prostu miałem pecha. W każdym razie efekt jest bardzo mocny i znacząco wpływa na zarobki. Liczę, że system ten zostanie rozwinięty.

Zobacz również: Styx: Blades of Greed – recenzja gry. Jeszcze więcej kwarcu

Fortune Seller
Fot. Kadr z gry

Fortune Seller to roguelike, więc gra została zaprojektowana pod wielokrotne podejścia. Zdobywane doświadczenie i wiedza są kluczowe dla postępów. System działa dobrze i daje poczucie rozwoju. Jednocześnie pojedyncze sesje są krótkie, co ogranicza frustrację przy porażkach.

Sterowanie jest bardzo proste. Wszystko obsługujemy myszką. Dzięki temu gra jest szybka i responsywna. To kolejny plus, szczególnie dla osób lubiących krótkie sesje.

Podsumowując, Fortune Seller to bardzo grywalna produkcja. Z pozoru prosta, ale oferująca przyjemne wyzwanie. Mroczny klimat i okultystyczne motywy dodają jej charakteru. Rozgrywka wciąga i łatwo stracić przy niej kilka godzin.

Gra jest powtarzalna, a mechaniki nieskomplikowane. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to produkcja AAA. Jeśli szukasz czegoś lekkiego do pogrania wieczorem, w mroczniejszym klimacie, ten tytuł sprawdzi się bardzo dobrze.


Fot. główna. Kolaż Materiały promocyjne Steam

Plusy

  • Fajny mroczny klimat
  • Szybkie tępo rozgrywki
  • Przyjemne zagadki logiczne

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Lekka powtarzalność
Kacper Kołacz

Czytam dużo, nawet sam coś piszę, ale mniej. Gram tyle, na ile ręka pozwoli. Znajomość ze mną grozi wysłuchiwaniem długich monologów o fantasy, komiksach i japońskich serialach o super bohaterach. Mam też parę zalet.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze