Super Mario Galaxy Film – recenzja filmu. Piękny zawód…

Super Mario Bros. kończy w tym roku 40 lat. Kto by pomyślał, że prosta historia hydraulika ratującego księżniczkę rozrośnie się do tak ogromnego uniwersum. Mario stał się prawdziwą legendą – szkoda tylko, że nie każda odsłona jego przygód potrafi unieść ciężar tej legendy.

Mario od zawsze zajmował szczególne miejsce w moim sercu, dlatego wieść o powstawaniu kontynuacji filmowych przygód hydraulika w czerwonej czapeczce wywołała u mnie niemałą radość. Podobne odczucia towarzyszyły mi już w sali kinowej, gdy w 2023 roku oglądałem Super Mario Bros. Film. W tym roku otrzymaliśmy zaś w końcu jego sequel – Super Mario Galaxy Film i niestety… tym razem podczas seansu nie czułem już aż tak silnych emocji.

Zobacz również: Super Mario Bros. Film – recenzja filmu. Klątwa Minionków

Odnoszę wrażenie, że tegoroczny Super Mario Galaxy Film próbował podnieść poprzeczkę zawieszoną przez pierwszą część, ale w trakcie tej próby kilkukrotnie boleśnie upadł. Widać to między innymi po nadmiarze easter eggów, których w produkcji jest momentami więcej niż samej fabuły.

Historia, gdy już jakąś widać, koncentruje się wokół dwóch głównych wątków – ratowania Rosaliny oraz zjednoczenia Bowsera Jr. z jego ojcem, Bowserem. Początkowo pomysł może wydawać się w porządku: księżniczka Peach spieszy na ratunek porwanej czarodziejce, a w pogoń za nią ruszają Mario i Luigi wraz z Toadem oraz Yoshim. Niestety, oś fabularna bardzo często sprawia wrażenie naciąganej i skonstruowanej tak, by bohaterowie bez większego trudu docierali do wszystkich potrzebnych lokacji. Przez to film traci jakąkolwiek nutkę niepewności; brakuje momentu, w którym widz mógłby się zastanowić, czy bohaterom aby na pewno się uda. Zamiast tego dostajemy prostą podróż z punktu A do punktu B, której największym atutem pozostaje jej oprawa wizualna.

Super Mario Galaxy Film zachwyca piękną szatą graficzną. Często widzimy tu połączenie realistycznych motywów z elementami typowo bajkowymi, co daje bardzo przyjemny estetycznie efekt. Równie dobrze wypadają animacje bohaterów, a także ich przemiany po zdobyciu power-upów. Scenografia świata, wykreowanego dokładnie tak, jak sami moglibyśmy wyobrazić sobie uniwersum Mario, także cieszy oko. Niestety, wizja tej krainy bywa psuty przez zbyt częste i nachalne użycie slow motion. Rozumiem zamysł podkreślenia wyjątkowości chwili, jednak efekt ten działa tylko raz, a każde kolejne użycie, zamiast zachwycać, zaczyna męczyć.

Zobacz również: Super Mario Galaxy 1+2 – recenzja gry. O Nintendo słów kilka

Super Mario Galaxy Film 1
fot. kadr z filmu

Sami bohaterowie wypadają bardzo dobrze. Na duży plus zasługuje sposób ukazania zauroczenia Mario księżniczką Peach. Obawiałem się, że twórcy przedstawią hydraulika jako zakochanego bez pamięci głupka, tymczasem relacja ta została pokazana dojrzale i naturalnie. Pozytywnie zaskakuje także kreacja samej Peach. Film zadbał o to, by władczyni Grzybowego Królestwa miała charakter godny królowej – jest silna i niezależna, a kiedy zajdzie potrzeba, potrafi spuścić łomot. Jednocześnie w tym wszystkim zachowuje też grację i pewną klasyczną „kobiecość”. Podobne podejście widzieliśmy już w pierwszej części i cieszy mnie, że zostało ono utrzymane. Równie dobrze wypadają też pozostali bohaterowie tego wątku, a więc niezawodni Luigi, Toad i Yoshi, którzy często kradną sceny swoim urokiem i charyzmą.

Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o Bowserze. Jego kreacja wypada tym razem wyraźnie słabiej. Z potężnego, żądnego władzy antagonisty przeobraża się w zatroskanego ojca, dla którego najważniejszy jest syn. Sama relacja między nim a Bowserem Jr. prezentuje się bardzo dobrze i potrafi wzruszyć. Szczególnie skuteczny jest w tym Junior, robiący wszystko, by zaimponować ojcu. Problem w tym, że twórcy zdają się zapominać, kim Bowser tak naprawdę jest. Przypominają sobie o tym dopiero pod sam koniec filmu. Znacznie lepiej wypada za to Bowser Jr., który w tej części zyskuje więcej charakteru, umiejętności i wiarygodności jako potomek potężnego króla ludu Koopa.

Zobacz również: Wielka mała koza – recenzja filmu. Gdyby kózka nie skakała…

Super Mario Galaxy Film 2
fot. kadr z filmu

Mimo wszystko uważam, że Super Mario Galaxy Film nie jest złą animacją. Oferuje mnóstwo easter eggów, świetnie wykorzystuje dźwięki i muzykę z oryginalnych gier wideo oraz prezentuje znakomitą chemię między bohaterami. Szkoda jedynie, że warstwa fabularna nie dorównuje oprawie wizualnej. Oglądając ten film, miałem poczucie, że można było stworzyć coś więcej; historię równie piękną jak jej świat przedstawiony. Na ten moment jest to jednak jedynie przeciętna opowieść w prześlicznym opakowaniu, przewiązanym kokardką w kształcie czerwonego grzybka.


fot. główna: kadr z filmu

Plusy

  • Zjawiskowa animacja
  • Niezwykła chemia ojca z synem
  • Piękna scenografia

Ocena

6 / 10

Minusy

  • Nudna, prosta fabuła
  • Zbyt duże skupienie uwagi na easter eggach
  • Pozostawia niedosyt
Szymon Piaścik

Dziennikarz, pasjonat popkultury i geek w najczystszym tego słowa znaczeniu. Od dziecka zapatrzony w szklany ekran, uczynił z tego zawód. Dziś patrzy na kino nie tylko oczami widza, ale kogoś, kto wie, ile potu i łez poświęcono, by stworzyć ze skrawku taśmy filmowej, dzieło sztuki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze