Samuraj. Tom 1 zabiera czytelnika w wyprawę do odległej, średniowiecznej Japonii, gdzie honor jest ważniejszy od życia. Powieść graficzna opowiada historię tytułowego samuraja – ronina, który wyrusza w podróż w poszukiwaniu własnej tożsamości. Ale czy uda mu się ją odnaleźć…?
Za komiks odpowiadają Jean-François Di Giorgio i Frédéric Genêt – duet dobrze rozpoznawalny w świecie francusko-belgijskiego komiksu. Di Giorgio, francuski scenarzysta, ma wyraźną słabość do opowieści przygodowych, podszytych mistycyzmem, co w Samuraju widać właściwie od pierwszych stron. Z kolei belgijski rysownik Frédéric Genêt nadaje tej historii bardzo charakterystyczną formę – dynamiczną i mocno nastawioną na widowisko. To właśnie jego kreska najmocniej buduje klimat tej opowieści i w dużej mierze odpowiada za to, że komiks tak dobrze się ogląda.
Zobacz również: Obserwatorzy – Recenzja komiksu. Śmierć, duchy i golizna

Wątek fabularny jest prosty, ale napisano bardzo wyraźnie. Główny bohater – Takeo, wyrusza w drogę, której celem jest odkrycie prawdy o własnym pochodzeniu. W wyprawie towarzyszy mu Shiro, postać pełniąca przede wszystkim funkcję komediową. I właśnie tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Twórcy opowieści próbują połączyć kilka różnych tonacji. Z jednej strony dramatyczną historię o tożsamości, przeznaczeniu i przeszłości, z drugiej klasyczne kino drogi z duetem całkowicie różnych bohaterów. Ten wybór może podzielić czytelników, bo nie każdemu przypadnie do gustu humor, który momentami wybija z rytmu i osłabia poważniejszy ton opowieści.
Z czasem fabuła poszerza się o kolejne wątki, a czytelnik stopniowo wchodzi w ten świat, poznając nie tylko jego bohaterów, ale również mechanizmy, które nim rządzą. Na drodze Takeo i Shiro pojawia się grupa podróżnych, tajemnicza dziewczynka oraz zagadka, która uruchamia znacznie większe niebezpieczeństwo, niż początkowo mogłoby się wydawać. W tle przewija się również polityczna intryga związana z generałem Akumą, który planuje obalenie cesarza i przejęcie władzy. Punkt wyjścia tej historii jest więc naprawdę obiecujący i ma w sobie spory potencjał.
Zobacz również: Siostry Seasons Tom 1 – recenzja komiksu. Dlatego nie lubię cyrku

Problem w tym, że Samuraj. Tom 1 momentami sprawia wrażenie komiksu, który chce opowiedzieć zbyt wiele naraz. Mamy tu rodzinne tajemnice, mistycyzm, demoniczne zagrożenie, polityczne knowania i klasyczną przygodę w samurajskim anturażu. Brzmi to dobrze, ale nie wszystkie te elementy wybrzmiewają równie mocno. Fabuła potrafi zaciekawić, ale bywa też nieco chaotyczna, a chwilami brakuje jej emocjonalnej głębi.
Największą siłą tego tomu pozostaje bez wątpienia warstwa wizualna. Rysunki są dynamiczne, sceny walki czytelne, a pojedynki i większe starcia wypadają naprawdę efektownie. Komiks bardzo dobrze radzi sobie również z budowaniem przygodowego klimatu. Pejzaże, stroje, wnętrza i ogólna estetyka epoki robią bardzo dobre wrażenie. To tytuł, który zwyczajnie dobrze się ogląda, a jego wizualna atrakcyjność skutecznie podtrzymuje zaangażowanie nawet wtedy, gdy sama fabuła nie zawsze nadąża za własnymi ambicjami.
Zobacz również: Moon Knight. Tom 2 – recenzja komiksu. Marc, Steven, Jake!

Nieco gorzej wypada natomiast sam świat przedstawiony. Japonia i samurajski etos są tu obecne, ale momentami bardziej jako atrakcyjna scenografia niż rzeczywiście pogłębione tło dla opowieści. Podobnie jest z bohaterami – spełniają swoje role poprawnie, ale poza podstawowymi cechami nie zostawiają po sobie szczególnie mocnego śladu.
Samuraj. Tom 1 to więc komiks solidny i przyjemny w odbiorze, ale raczej nie wybitny. Na plus należy zaliczyć atrakcyjną oprawę graficzną i dynamiczną akcję. Na minus niestety pewną fabularną nierówność i brak większej głębi. To dobra propozycja dla fanów samurajskich klimatów i lekkiej fantastycznej przygody. Ale raczej nie tytuł, który po pierwszym tomie zostawia po sobie naprawdę mocne wrażenie.

Autorzy: Jean-François Di Giorgio, Frédéric Genêt
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont
Premiera: 25 lutego 2026 r.
Stron: 196
Cena katalogowa: 119,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

