Amazing Spider-Man: Mroczna sieć. Tom 4. – recencja komiksu. Nawałka

Amazing Spider-Man. Mroczna sieć. Tom 4. to komiks, na którego kartach przewija się tabun potworów, bohaterów, klonów i żarłocznych skrzynek pocztowych. Nie wiem, czy byłam na to gotowa…

Amazing Spider-Man. Mroczna sieć. Tom 4. kusi okładką z Venomem i obietnicą złych klonów. Spider-Man musi stawić czoła swojemu klonowi, Benowi Reilly’emu, który współpracuje z Madelyne Pryor, królową Limbo. Ben chce się zemścić za odebranie mu wspomnieć, a przy okazji zniszczyć miasto Pajączka. Pryor również ma problemy ze wspomnieniami, ale chce też znaleźć lepsze miejsce dla swoich podwładnych potworów.

Zobacz również: Obserwatorzy – recenzja komiksu. Śmierć, duchy i golizna

Komiks wyróżnia się niesamowicie szybkim tempem. Praktycznie nie ma tu stron, na których nie rozgrywałaby się jakaś bijatyka. Za Pajączkiem podążą horda potworów. Okładkowy Venom chce pożreć jego mózg, Ben Reilly chce zemsty i nawet miejskie wyposażenie, takie jak skrzynki pocztowe i latarnie zyskują paszcze. Strony komiksu gęsto pokrywa charakterystyczne Thwip!

mroczna sieć
Fot. Wydawnictwo Egmont

Szczerze mówiąc, takie nagromadzenie akcji paradoksalnie nudzi. Główną motywacją Reilly’ego do siania chaosu jest to, że Parker odebrał mu wspomnienia. Nie wiemy jednak, jak ani dlaczego. Pryor ma podobną motywację, ale jej wspomnienia zostają zwrócone dobrowolnie. Dlaczego Pajączek nie jest skłonny zrobić tego samego? Nie wiemy. Nie ma przestrzeni na zagłębienie się w temat, bo panele zajmują hordy krwiożerczych potworów.

Zobacz również: Siostry Seasons Tom 1 – recenzja komiksu. Dlatego nie lubię cyrku

Przeszkadza to też w wizualnym odbiorze komiksu. Obrazki są dynamiczne, ale jest to po prostu dużo bijatyki, która po chwili zaczyna nudzić. Nie ma tu żadnej wyróżniającej się sekwencji. Żaden czarny charakter nie jest przedstawiony ciekawiej – ani od strony wizualnej, ani fabularnej.

W efekcie lektura Amazing Spider-Man. Mroczna sieć. Tom 4. przypomina szybkie przekartkowanie. Nic w tym komiksie nie zaczepia wzroku na dłuższą chwilę. Jedynym ciekawym aspektem jest stworzenie ambasady Limbo w Nowym Jorku, ale na ten moment nic z tego nie wynika. Byłaby to jakaś obietnica na przyszłość, gdyby Limbo wzbudziło zainteresowanie na kartach tego komiksu. A nie wzbudziło…

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.

Plusy

  • Ambasada Limbo

Ocena

5 / 10

Minusy

  • Płytka akcja, tylko bijatyka
  • Nudne panele
  • Słabe podbudowanie fabularne
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która z premedytacją zapisuje się na kolejne zajęcia z telewizji. Jak nie ogląda, to czyta, słucha albumów, czasem przypomni sobie o studiowaniu i pracy - ale to w międzyczasie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze