Sibylline. Wspomnienia eskortki to powieść graficzna zdecydowanie dla dorosłych. Nie tylko przez temat, który widać już w tytule. To po prostu historia wymagająca pewnej dojrzałości emocjonalnej, żeby ją dobrze zrozumieć.
Nie oznacza to jednak, że fabuła jest skomplikowana. Wręcz przeciwnie. Zaczyna się bardzo klasycznie. Raphaelle przeprowadza się do Paryża, żeby studiować architekturę. Jest młoda, ambitna i dopiero wchodzi w dorosłość. Szybko okazuje się jednak, że życie kosztuje więcej, niż zakładała. Rodzice pomagają, ale dziewczyna nie chce na nich wisieć, więc zaczyna pracę w barze.
Zobacz również: Wojny Lucasa. Tom 1 – recenzja komiksu. Dla marzycieli…

Na początku wszystko wygląda normalnie. Nauka, znajomi, imprezy, romanse. Standardowy studencki klimat. W pewnym momencie trafia jednak na portal „randkowy”, gdzie bogaci faceci płacą za towarzystwo. Skuszona kasą – i co ciekawe, zachęcona przez swojego chłopaka – postanawia spróbować.
Przyjmuje pseudonim Sibylline i zaczyna spotykać się z klientami. Początkowo traktuje to czysto zadaniowo. Dodatkowa kasa, nic więcej. Nawet wciąga w to swoją koleżankę ze studiów, co później odbija się na ich relacji.
Na tym etapie Raphaelle nie widzi problemu. Uważa, że ma kontrolę nad sytuacją. Tłumaczy sobie, że to jej decyzja, a faceci i tak chcą płacić, więc czemu nie skorzystać. Z czasem jednak zaczyna zauważać skutki. Oddzielenie emocji od relacji przestaje działać. Budowanie czegoś poważnego robi się coraz trudniejsze.
Zobacz również: Wieszcz. Księga 1 – recenzja komiksu. Gdy bogowie patrzą, ludzie upadają

Punktem zwrotnym jest wyjazd do Hiszpanii na staż. Przerwa od pracy jako eskortka pozwala jej spojrzeć na wszystko z dystansu. Tam poznaje Elio i zaczyna budować bliższą relację. To daje jej do myślenia. W końcu decyduje się odciąć od tej części życia.
Siła tego komiksu leży w tym, że nie sprowadza tematu do prostych ocen. To nie jest historia „dobra” albo „zła”. Raphaelle widzi mechanizmy, które ją otaczają. Dostrzega, jak męski jest świat architektury i jak łatwo można grać na ego ludzi. Jednocześnie nie udaje ofiary. Wie, co robi i dlaczego. Lubi czuć się atrakcyjna i świadomie to wykorzystuje. Dzięki temu jej postać nie wychodzi na hipokrytkę.
Graficznie komiks też robi robotę. Czarno-biała, delikatna kreska wygląda jak szkic ołówkiem. Minimalizm działa na plus. Nie ma tu zbędnych detali, ale wszystko jest czytelne. Postacie są wyraźne, sceny zrozumiałe. Ten styl dobrze pasuje do historii.
Zobacz również: Wędrowiec – recenzja komiksu. Cykl stanu emocjonalnego
Duży plus za podejście do erotyki. Sceny intymne są obecne, ale nie są nachalne. Nie ma tu taniego epatowania seksem. Wszystko jest pokazane naturalnie, bez przesady. W tym przypadku to naprawdę działa.
Sibylline. Wspomnienia eskortki to komiks, który uderzył we mnie mocno. Jako mężczyzna nie mogę utożsamić się z bohaterką w pełni, ale jej historia daje do myślenia. Pokazuje świat sex workingu bez lukru, ale też bez taniego moralizowania. Nie próbuje nikogo na siłę oceniać. Zamiast tego pokazuje, że rzeczywistość rzadko bywa czarno-biała.
Moim zdaniem bardzo dobry tytuł. I zdecydowanie wart przeczytania.

Scenariusz: Sixtine Dano
Rysunki: Sixtine Dano
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Wydawca: Egmont
Premiera: 22 kwietnia 2026
Oprawa: twarda
Stron: 264
Cena katalogowa: 99,99 zł
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

