Obie generacje Brocków nie mogą odnaleźć spokoju. Choć są rozdzieleni w czasie i przestrzeni, niebezpieczeństwo nie może opuścić zarówno Eddiego, jak i jego syna Dylana. Czy bohaterom uda się w końcu pojednać? I jak wszystkie fabularne zawiłości rozwiązuje Venom?
Historia kontynuuje wątki zapoczątkowane w poprzednim tomie. Eddie, Król w Czerni, próbuje powrócić do swojego syna Dylana. Utknął on jednak w symbiotycznym ogrodzie stworzonym przez potężnego Meridiusa. Brock nie jest w stanie pogodzić się z wyjawioną wcześniej tożsamością adwersarza. Jest on przekonany, że jego los nie został w pełni zdefiniowany. Próbuje on za wszelką cenę wyrwać się z pętli czasowej, w którą nieumyślnie wpadł. Podczas prób osiągnięcia tego, odkryje on prawdziwą naturę i siłę, jaka wiąże się z tytułem Króla w Czerni.
Sytuacja Dylana też nie jest lekka. Chłopak wraz z Venomem musi ciągle uciekać przed Fundacją Życia, która próbuje przeprowadzić na nich badania. Jednocześnie dwójka bohaterów stara w końcu się ze sobą dogadać. Nie przychodzi im to jednak lekko. Dylan na swojej drodze spotka nieoczywistych sojuszników oraz przeciwników. Pozna on też swoje prawdziwe pochodzenie, które jest o wiele bardziej skomplikowane niż mu się do tej pory wydawało.
Zobacz również: Władza Absolutna tom 1 – recenzja komiksu. Bohaterowie bez mocy

Fabuły z motywem podróży w czasie są często bardzo trudne do napisania, natomiast tutaj Al Ewing i Ram V wychodzą obronną ręką. Choć dzieje się tutaj dużo i momentami można zacząć powątpiewać, czy wszystko ma tak naprawdę sens, historię śledzi się z wielkim zainteresowaniem. To, jak podróż w czasie została tu przedstawiona, jest też całkiem oryginalne. Wyróżnia się to na pewno na tle innych historii tego typu, których w samym Marvelu mamy na pęczki.
Część fabularna poświęcona Eddiemu zostaje rozwinięta w bardzo nieoczywiste rejony. Mamy tutaj dużo horrorowych, surrealistycznych elementów, co jest chlebem powszednim Ewinga. Bohater po raz kolejny przechodzi pewien kryzys tożsamości, tym razem nie mogąc się odnaleźć w roli Króla w Czerni. Zdobyta przez niego moc zdecydowanie przewyższa to, z czym miał do tej pory do czynienia. Mocno wpływa to na jego już i tak wycieńczoną psychikę i prowadzi do powstania wielu konfliktów. Pomimo dobrych chęci Eddie, w pewien bardzo przewrotny sposób, jest głównym problemem, jaki staje jemu oraz Dylanowi na drodze.
Jeśli chodzi o Dylana, bardzo podoba mi się sposób w jaki rozwijana jest jego dynamika z Venomem. Działają oni zdecydowanie częściej oddzielnie niż miało to miejsce wcześniej z innymi gospodarzami. Pozwala to symbiontowi stać się samodzielną, pełnoprawną postacią. Obsada drugoplanowa w postaci między innymi Sleepera również wypada bardzo dobrze. Dodają oni trochę różnorodności, choć większość z nich to inne symbionty albo ich gospodarze. Uważam jednak, że danie Dylanowi symbionta było dla tej serii bardzo dobrym rozwiązaniem.
Zobacz również: Amazing Spider-Man: Mroczna sieć. Tom 4. – recencja komiksu. Nawałka

Historia łapie lekką zadyszkę wraz z tie-inami do Spider-Manowego eventu Mroczna sieć. Eddie traci wtedy jakąkolwiek sprawczość i staje się po prostu narzędziem fabularnym na usługach Madelyne Pryor i Chasma. Ponadto historia totalnie zapomina o swoim bohaterze i skupia się na niezwiązanej z czymkolwiek Hallow’s Eve. Najgorsze prawdopodobnie jest to, że dostajemy tylko wycinek historii. Nie ma ona początku, ani końca, ponieważ ten pojawia się w albumie z serii Amazing Spider-Man.
Na sam koniec napomknę o warstwie wizualnej. Brian Hitch, znany ze swoich filmowych i dynamicznych rysunków, wykonuje tutaj kawał świetnej roboty. Sekwencje akcji wyglądają znakomicie, natomiast momentami odnosiłem wrażenie, że rysowane przez niego twarze są nienaturalne. Poza nim dostajemy jednak jeszcze innych rysowników. Najlepszą robotę w tym tomie wykonuje artysta pod pseudonimem Cafu. Narysowane przez niego zeszyty z Eddiem to prawdziwa uczta dla oczu. Najlepsze panele z tego wydania zbiorczego pojawiają się właśnie w tych zeszytach rysowanych przez Cafu.
Drugi tom serii Venom to kawał dobrego komiksu, który narracyjnie i wizualnie stoi na wysokim poziomie. Choć dostaje on mocno rykoszetem poprzez event Mroczna sieć, twórcy starają się z całych sił utrzymać czytelnika przy sobie. Warto ten tytuł dalej śledzić i obserwować, jakie szalone pomysły scenarzyści mają jeszcze w zanadrzu.
Fot. główna: materiały promocyjne

