Festiwal Korelacje zaskakuje widzów już od 2023 roku. Znane polskie filmy pokazywane są w zupełnie nowej formie – z autorską narracją mistrzów i mistrzyń słowa. Ten zabieg podbija zabawowy potencjał produkcji. W tym roku otrzymaliśmy potężną petardę: raper Łona zmierzył się z legendarną Klątwą Doliny Węży!
Zastanawialiście się kiedyś skąd wzięła się nazwa niechlubnych polskich nagród dla najgorszych produkcji rodzimej kinematografii? Węże pochodzą od legendarnego i przeokrutnie złego filmu Klątwa Doliny Węży z 1987 roku w reżyserii Marka Piestraka (tak, ten sam twórca dał nam w 1982, równie memiczną Wilczycę). Fatalny scenariusz z najgłupszymi rozwiązaniami, okropne efekty specjalne, niezbyt myślący bohaterowie, a w tym wszystkim naprawdę dobrzy aktorzy stworzyło razem dzieło, które stało się kultowe. Nie da się nie śmiać podczas oglądania tego potworka. Zwłaszcza fani złego kina docenią produkcję, chociaż wydaje mi się, że w dobrym towarzystwie każdy będzie się świetnie bawił podczas seansu.
Zobacz również: Diabeł ubiera się u Prady 2 – recenzja filmu. Nie taki diabeł straszny?
Festiwal Korelacje powstał w 2023 roku i w ramach prologu wypuścił, wspomnianą wcześniej, Wilczycę z autorską narracją Doroty Masłowskiej. Miałam przyjemność widzieć to cudo i płakałam ze śmiechu podczas seansu. Nietypowa audiodeskrypcja to nie tylko opis tego, co widać na ekranie, ale przede wszystkim subiektywna podróż przez film. Jesteśmy prowadzeni właśnie przez narratora. Do tego czasu pojawiły się kolejne produkcje (i zapewne będą następne!). Zapowiedź Klątwy Doliny Węży z komentarzami Łony wydawała mi się wygranym losem na loterii. Chociaż nie jestem dobrze zaznajomiona z twórczością rapera, to jednak sporo o nim słyszałam i byłam pewna, że stanie na wysokości zadania. Nie myliłam się!
Zdanie, w którym wszystkie słowa zaczynają się na literę „w” to dla mnie kwintesencja seansu. Wijący wąż wjeżdża w wentylację. Łona potrafi zaskoczyć absurdalnymi komentarzami czy sentencjami. Gdzieniegdzie przemyca również cytaty z piosenek. Mimo wszystko prowadzi swoją narrację w sposób wyważony i konsekwentny. Potrafi podnieść napięcie, kiedy zapowiada „najlepsze” efekty specjalne, które za chwilę zobaczymy. Ostrzega również przed tym, co dopiero przed nami. Ponadto jego spostrzeżenia są bardzo trafne i przemyślane. Nie jest to bezsensowna paplanina, ale dobrze przygotowana narracja, która naśmiewa się z produkcji, ale jednocześnie żywi do niej dużą dawkę sympatii. I to naprawdę czuć!
Zobacz również: Alfa – recenzja filmu. To już nie jest film, to po prostu produkt

Jeżeli uważaliście smoka z Wiedźmina z 2001 roku za totalną porażkę polskich efektów specjalnych to… cóż, tym bardziej zachęcam was do zobaczenia Klątwy Doliny Węży! W filmie pojawiają się zmutowani kosmici, styropianowe szkielety, upośledzone lasery czy mój faworyt, czyli wielki wąż. Gwarantuję, że przy samym oglądaniu można popłakać się ze śmiechu. Jakby tego było mało, dochodzą nam komentarze Łony, które są jak wisienka na torcie. Wprowadzają iście radosny i histeryczny nastrój. Ostatnie 10-15 minut filmu było dla mnie tak zaskakujące (i miało kilka finałów i epilogów), że zaśmiewałam się do łez, a mój mózg topił się w zastraszającym tempie.
Oczywiście oceniając samą Klątwę Doliny Węży byłabym tu dużo mniej wyrozumiała. Ten film jest po prostu zły i co tu dużo kryć należy do powtorków polskiej kinematografii. Jednak mówimy tu o seansie, w którym film oprawiony jest w narrację, która wiele razy sprawia, że wybuchamy śmiechem. Tych produkcji totalnie nie powinno się oglądać samemu. Lepiej spotkać się z przyjaciółmi, pójść do kina i poczuć jak wszyscy wokół świetnie się bawią. Po czym beztrosko wpaść w spiralę absurdu, która pojawia się na ekranie. Festiwal Korelacje jest jednym z najbardziej pozytywnych projektów ostatnich kilku lat. Salwy śmiechu oraz ból twarzy i brzucha od zaśmiewania się gwarantowane!
Szukajcie Klątwy Doliny Węży z autorską narracją Łony od 15 maja w kinach! Naprawdę warto!
Fot. główna: materiały prasowe Galapagos Films

