Ojciec chrzestny

Kiedy wymawiasz ten tytuł na głos, na ręce pojawia się „gęsia skórka”. Historia nowojorskiej mafijnej rodziny, której przewodził poczciwy Don Corleone. Fabuła została oparta na powieści amerykańskiego pisarza, Maria Puzo. Na komplet filmowej historii składają się jej trzy części: Ojciec chrzestny, Ojciec chrzestny II oraz Ojciec chrzestny III. Klimatyczny dramat w gangsterskiej oprawie o rodzinie, miłości, honorze i szacunku. Bardzo ważna pozycja dla każdego kinomana.
Piła

Złośliwi twierdzą, że Piła w ciągu kilku lat zamieniła się w serial i mają sporo racji. To zdecydowanie najpopularniejszy tytuł wśród serii spod znaku gore. Debiut Jamesa Wana zainkasował na tyle dużo pieniędzy, że szybko rozpoczęto prace nad kontynuacjami ukazującymi się w zasadzie do dziś. Zagmatwana fabuła straciła ręce i nogi już w okolicach części trzeciej, co jednak nie przeszkodziło w dokarmianiu widzów paskudnymi egzekucjami w kolejnych odsłonach. Jigsaw stał się powszechnie rozpoznawalnym ekranowym świrem, który na stałe, wraz z laleczką Billym, zapisał się w kanonie popkultury.
Piraci z Karaibów

Seria, dzięki której pokochaliśmy piratów. Głównym „winowajcą” sukcesu serii jest bez wątpienia odtwórca głównej roli – Johnny Depp. Wszystko to, co najlepsze w serii o piratach, to zdecydowanie trylogia w reżyserii Gore Verbinskiego, stanowiąca zamkniętą historię o przygodach Jacka Sparrowa, Willa Turnera i Elizabeth Swann. Sukces wspomnianych produkcji zachęcił jednak twórców do stworzenia kontynuacji – już znacznie mniej udanych. Wspominając o Piratach z Karaibów nie można zapominać o świetnej robocie, jaką wykonał Hans Zimmer, tworząc soundtrack do serii, a zwłaszcza niezapomnianym motywie przewodnim, czyli He’s a Pirate.
Planeta Małp

Nieważne, czy jesteś fanem starych filmów spod szyldu Planety Małp czy też trylogii Matta Reevesa – wszyscy zgodzimy się co do tego, że remake Tima Burtona z 2001 roku był okropny. Pierwszy film, powstały na podstawie książki Pierre’a Boulle, zadebiutował na ekranach kin w 1968 roku i z miejsca stał się fenomenem. Starczy powiedzieć, że film ten doczekał się ogromnej liczby kontynuacji, seriali telewizyjnych, gier a przede wszystkim specjalnego Oscara za efekty specjalne. Trylogia Reevesa odświeża nieco wizję Planety Małp, stanowiąc swoisty prequel do wydarzeń z klasyka z 1968 roku. Takiej pozycji nie może zabraknąć w zestawieniu wskazującym najlepsze filmowe serie w historii.
Powrót do przyszłości

Seria Back To The Future ani trochę się nie starzeje. Trylogia w reżyserii Roberta Zemeckisa w moim odczuciu należy do jednej z najrówniejszych i bawiących kolejne pokolenia. Przygody Marty’ego i doktora Browna mają w sobie urok lat 80-tych, są bezpretensjonalne, lekkie i przygodowe w tym najbardziej filmowym sensie. Pomysłów wystarczyło idealnie na trzy odsłony i mam cichą nadzieję, że plotki o powstaniu czwartej nigdy się nie potwierdzą, bowiem byłoby to czyste odcinanie kuponów od popularności tego kultowego tytułu. Warto odnotować, że powstał też serial animowany ukazujący przygody bohaterów w różnych okresach historycznych. Niestety, do dziś nie doczekaliśmy się kultowych deskolotek, które według filmu miały mieć premierę w 2015 roku.
Rocky

Któż nie zna legendarnej roli niezmordowanego boksera, w którego wcielił się Sylvester Stallone? Cała seria ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale jedno się nie zmienia – to epicka opowieść o walce, drodze na szczyt i spełnianiu marzeń. Motywuje, pobudza do działania i wzbudza emocje. Świetna seria, która doczekała się siedmiu filmów, a także swoistego reboota w postaci serii Creed Co prawda Rocky Balboa już nie boksuje, tylko zostaje trenerem, ale jego podopieczny – syn Apollo Creeda, w którego wciela się Michael B. Jordan, to świetny zamiennik.
Seria Bourne

Jason Bourne może nie stał się tak kochany jak James Bond, ale swój udział w światowej filmografii również ma znaczący. Powstało 5 filmów przedstawiających przygody tajnego agenta i są one luźną adaptacją powieści Roberta Ludluma. Świat Jasona Bourne’a pełen jest tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji i właśnie to jest najbardziej fascynujące.
Seria James Bond

I’m Bond. James Bond. Ta fraza stała się kultowa w świecie filmowym i przeszła do historii. Na przestrzeni 27 filmów, w postać Bonda wcielali się m.in. Sean Connery, Roger Moore, Pierce Brosnan czy Daniel Craig. Seria z Jamesem Bondem to nie tylko emocjonujące kino akcji, ale również świetne wątki miłosne i idealnie zarysowane postaci głównych antagonistów.
Seria Ocean’s

Trylogia Ocean’s to komedie kryminalne ze znakomitymi elementami kina sensacyjnego. Filmy inspirowane są produkcją z 1960 roku pod tytułem Ocean’s 11. Pojawił się także jeden spin-off – Ocean’s 8, w którym w głównych rolach zostają obsadzone kobiety. Film nie odniósł jednak takiego sukcesu, jak swój poprzednik.
Spider-Man

Pajączek w kinie doczekał się już trzech wcieleń. Najpierw mieliśmy trylogię z Tobey Maguirem w roli głównej. Filmy te miały swoje wzloty i upadki, ale przez wiele osób są darzone sentymentem. Potem swoją przygodę jako Niesamowity Spider-Man zaliczył Andrew Garfield. Ostatnim kinowym pajączkiem, po przejęciu praw do postaci przez MCU, został Tom Holland. Chwalono tu przebojowość i humor, dość młodego w porównaniu z poprzednimi wcieleniami, bohatera, który bawił się mocami niczym swoją nową zabawką. Porzucono tu mroczny ton, który tłamsił Spider-Mana w trylogii Sama Raimiego. Hollandowi pomógł bezsprzecznie występ z innymi bohaterami Marvela, czego nie mogliśmy uświadczyć wcześniej, gdy prawa do pajączka miało Sony.
Star Trek

Star Trek to jedna z bardziej rozbudowanych serii, która obejmuje kilkanaście seriali telewizyjnych i filmów pełnometrażowych, dziejących się w tym samym, fikcyjnym uniwersum stworzonym przez Gene’a Roddenbery’ego. Kiedy ludzkość zaczęła rozkwitać po III wojnie światowej, kiedy usunięto z ziemi wszelkie choroby, nietolerancję i biedę, powstaje międzygatunkowa unia, której celem jest pokojowa egzystencja poszczególnych ras obecnych w galaktyce. Mottem wszystkich produkcji spod znaku Star Trek jest sentencja Śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.
Szklana Pułapka

Nie da się tego zacząć inaczej – yippee ki-yay, motherfucker! Kultowa seria filmów sensacyjnych, która dziś jest już niestety parodią samej siebie. Gdy Bruce Willis debiutował w 1988 roku jako John McClane, prawdopodobnie nikt (włącznie z nim) nie spodziewał się, jak ogromne będzie to miało skutki. Willis dzięki tej roli przebił się do czołówki Hollywoodu, zaś sama postać McClane’a na stałe zapisała się w historii popkultury. A, no i pamiętajcie – w okresie świątecznym, dzieciaki oglądają Kevin sam w domu. Prawdziwi mężczyźni natomiast Szklaną Pułapkę.
Szybcy i wściekli

Szybcy i wściekli to ostatnimi czasy królowie box office’a, a kolejne filmy zbierają miliony szybciej, niż fury w nich występujące robią ćwierć mili. Seria ta, choć z początku miała opowiadać o ulicznych wyścigach i towarzyszącej tego otoczce, z czasem przerodziła się wręcz w kino science fiction, pokazując coraz to wymyślne, łamiące prawa fizyki akrobacje z szybkimi maszynami. Filmy z serii Szybkich i wściekłych promowane są także wielkimi nazwiskami, z Vinem Dieselem na czele. Szybcy i wściekli nie zwodzą widza, że są czymś więcej niż tylko dobrą rozrywką. Twórcy dają jedynie upust swoim fantazjom, popisując się coraz to bardziej szaloną akcją w ich produkcjach, a my możemy tylko czerpać z tego radość.
Terminator

To jeden z niewielu przykładów w historii kina, w których część druga jest lepsza od pierwszej. Terminator 2 to film ikoniczny. Hasta la vista, baby czy I will back to krótkie cytaty, które jednoznacznie kojarzą się z tą serią. Co ciekawe ten ostatni został wykorzystany w każdym filmie, w którym aktor wcielał się w rolę androida. Nie wszystkie części reprezentowały tak wysoki poziom jak druga odsłona serii, jednak trzy pierwsze to dobre kino Sci-Fi, które każdy fan gatunku powinien znać. Mimo tego, że kolejne już nie spotykały się z tak pozytywnym odbiorem, to nadal seria jest popularna i ma rzeszę fanów.
Toy Story

Niezależnie co by się działo – Ty druha we mnie masz! Toy Story to jedna z najważniejszych animacji w historii kinematografii i jedna z tych produkcji, w której każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od wieku. Choć seria ta zdecydowanie powinna zostać trylogią, kilka lat temu dostaliśmy niepotrzebną czwórkę oraz spin-off o nieco bardziej realistycznym Buzzie Astralu. W przygotowaniu jest już piąta odsłona cyklu. Po co? Nie wiem, choć się domy$lam…
Trylogia Żywych Trupów

Pierwsza zombie trylogia mistrza grozy i horroru, George’a A. Romero, składa się z trzech wyjątkowych filmów, na pierwszy rzut oka traktujących o tym samym, a jednak różniących się od siebie pod naprawdę wieloma względami. Noc Żywych Trupów, uznawana za oficjalny początek zombie w kinematografii, zadebiutowała kilka miesięcy po morderstwie Martina Luthera Kinga, w czasie, kiedy rasizm i segregacja rasowa wciąż były bardzo gorącym tematem. Film najzwyczajniej w świecie ukazywał problemy ówczesnej Ameryki, a obsadzenie czarnoskórego aktora w głównej roli było jednym z pierwszych takich przypadków w historii. Świt Żywych Trupów to natomiast satyra na konsumpcjonizm i hedonizm, które zawładnęły Amerykanami w latach 70-tych. Zamykający trylogię Dzień Żywych Trupów, zagłębia się natomiast w odmęty ludzkiej psychiki i zachowań, pokazując jak brak komunikacji może prowadzić do tragicznych skutków.
Trzy Kolory

Trylogia filmowa Krzysztofa Kieślowskiego przeszła do historii kina i jest znana na całym świecie. Trzy kolory to oczywiście niebieski, biały i czerwony, co odnosi się do kolorów flagi Francji. Każdy z filmów opowiada zupełnie inne historie różnych bohaterów, które opierają się na rewolucyjnym haśle Wolność, równość, braterstwo. Główni protagoniści filmów spotykają się w ostatniej części trylogii. Dzieło Kieślowskiego to znakomity obraz naszpikowany metaforami i fabułą odnoszącą się do prawdziwego życia.
Władca Pierścieni

Chyba nie ma nikogo na świecie, kto nie spotkał się z Władcą Pierścieni i kultem, jakim jest obdarzona ta seria. LOTR pod wieloma względami był przełomowy i ewidentnie rozpoczął modę na klimaty fantasy. Oscarowe nominacje i rozbicie banku przez Powrót Króla pokazują, iż trylogia Petera Jacksona nie była jedynie czystą rozrywką, a naprawdę wartościowym, artystycznym tworem. Kilka razy do roku, w kinach urządzane są pokazy wszystkich trzech części w wersji reżyserskiej (w sumie 12 godzin!) czy też pojedyncze seanse poszczególnych części z muzyką na żywo. Mimo tej częstotliwości, zainteresowanie ekranizacjami powieści Tolkiena nie słabnie i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Po niezbyt udanym Hobbicie, świat Śródziemia powrócił w serialu wyprodukowanym przez stację Amazon. No tak…
X-Men

Dawno, dawno temu, zanim w kinach zapanował szał na Avengersów, szopy-pracze z karabinami i szalonych antybohaterów, Marvel podbijał serca widzów przy pomocy mutantów. Tak naprawdę X-Men z 2000 roku to pierwsza udana produkcja o grupie superbohaterów i film, który przeczesał szlaki dla kolejnych tytułów w tej konwencji. Po wielu kontynuacjach i zmianach w obsadzie, historia X-Menów ograniczyła się do kilku epizodycznych występów w MCU. Kiedy doczekamy się więc pełnometrażowego debiutu? Czas pokaże.
Ranking „najlepsze filmowe serie” przygotowała Redakcja
Strony: 1 2

