Reżyser Ad Astra niezadowolony z finalnej wersji filmu

Ad Astra to film, który podzielił widzów. Część widowni była rozczarowana filmem Jamesa Graya, ponieważ nie okazał się epickim sci-fi jak Interstellar. Nie da się jednak ukryć, że jego nieśpieszne tempo i melancholia okazała się dla innych wielkim atutem. Jak się jednak okazuje, reżyser nie jest zadowolony z ostatecznej wersji filmu.

Ad Astra jest najlepiej zarabiającą produkcją w filmografii Graya, ponieważ zarobiła 132 miliony dolarów. Jednak aby koszty produkcji zwróciły się, film musiałby zarobić w kinach przynajmniej dwukrotność swojego budżetu, który wyniósł 90 milionów dolarów. Wynik finansowy okazał się rozczarowaniem, które przyniosło studiu straty od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów dolarów. Jak się jednak okazuje, nie reżyser, a wytwórnia 20th Century Fox miała kontrolę nad ostateczną wersją filmu.

Po nieudanych pokazach testowych studio zdecydowała się dodać do filmu narrację z offu, wydłużyć film o 12 minut oraz usunąć wzmianki mówiące wprost, że główny bohater jest w spektrum autyzmu. Z powodu interwencji studia od tamtego czasu reżyser zdecydował się pracować przy skromniejszych budżetach, ale zachowuje przy nich pełną kontrolę nad finalną wersją filmu. Mówił o tym przy okazji premiery swojego najnowszego dzieła, Papierowego tygrysa, na Festiwalu Filmowym w Cannes.

Mam nad Papierowym tygrysem pełną kontrolę. Nie miałem jej przy Ad Astra. Odebrano mi ten film. To nie jest moja wersja montażowa filmu.

Zobacz również: Mandalorian i Grogu – recenzja filmu. Oddajcie Mando serial!

Ad Astra
James Gray i Brad Pitt na planie filmu Ad Astra

Gray ujawnił, że choć nadal jest dumny z części aspektów kinowej wersji filmu. Natomiast wersja reżyserska byłaby od niej 12 minut krótsza. Reżyser nadal ma nadzieję na możliwość zmontowania i udostępnienia oryginalnej wersji filmu.

Może kiedyś, mam nadzieję, to zrobię. To nie zależy ode mnie, tylko od ludzi, którzy posiadają prawa do filmu, ale bardzo chciałbym to zrobić. To byłoby dla mnie ekscytujące.

Biorąc pod uwagę rosnącą popularność wersji reżyserskich, całkiem możliwe, że Disney pewnego dnia wróci do Ad Astra. Uznanie dla tego filmu wśród fanów science fiction stale rośnie. Czy wersja reżyserska rzeczywiście okazałaby się dla nich bardziej satysfakcjonująca?


Fot. główna: mat. prasowe

Artur Bednarczyk

Młody miłośnik sztuki filmowej, który preferuje oglądać filmy w kinie niż w domu. Najbliższy jest mu okres Nowego Hollywood (1967-1980) i wczesne produkcje Kina Nowej Przygody, ale z rodzimej filmografii szczególnie ceni twórczość Andrzeja Wajdy i Stanisława Barei. Oprócz najgłośniejszych premier, stara się śledzić kameralne, niezależne filmy. Studiuje ekonomie, jest częścią telewizji studenckiej a w wakacje bierze udział w europejskich warsztatach filmowych. Lubi podróżować, kiedy tylko może.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze