Smocza iskra. Spark The Flames – Recenzja książki. Smoki, romans i pragnienie zemsty

Jestem wielkim fanem fantasy od dziecka. Zaczęło się od baśni czytanych na dobranoc, a kiedy sam nauczyłem się czytać, najchętniej sięgałem właśnie po historie pełne magii, mieczy i tajemnic. Lata mijają, a moja miłość do tego gatunku wcale nie słabnie. Przeczytałem już mnóstwo książek fantasy i zauważyłem jedną rzecz: jeśli w historii pojawiają się smoki, od razu dostaje u mnie kilka dodatkowych punktów. Jak łatwo się domyślić po tytule, tutaj tych bestii zdecydowanie nie brakuje.

Smocza iskra zaczyna się naprawdę mocno. Główna bohaterka, Ever, ucieka przez las po tym, jak ledwo wydostała się z wielomiesięcznej niewoli. Była torturowana i regularnie pozbawiana krwi, więc jest wyczerpana zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mimo to nie zamierza się poddać. Już od pierwszych stron widać, że mamy do czynienia z bohaterką upartą, dumną i gotową walczyć do końca. Woli rzucić się z urwiska, niż ryzykować powrót do klatki.

Zobacz również: Pan Lasu – recenzja książki-gry. Jak nie umrzeć w 10 minut?

Smocza
Fot. Materiały promocyjne

Sytuację komplikuje fakt, że Ever jest smoczycą uwięzioną w ludzkiej postaci. To ją osłabia i ogranicza jej prawdziwe możliwości. Dziewczyna nie walczy więc tylko z ludźmi, ale też z własną naturą i ograniczeniami.

Horda, czyli organizacja ścigająca protagonistkę, pełni rolę polityczno-militarnego ramienia Smoczego Imperium. Jest powiązana z rodziną królewską Noctisów i poluje na Ever ze względu na właściwości jej krwi. Bohaterka uznawana jest za niebezpieczną i nieobliczalną. W pewnym sensie słusznie, bo kieruje nią ogromna potrzeba zemsty. Ever chce odpłacić Hordzie za krzywdy wyrządzone jej pobratymcom.

Motyw zemsty jest jednym z najważniejszych elementów tej historii. Gniew bohaterki momentami wręcz ociera się o obsesję. Ever jest gotowa poświęcić naprawdę wiele, żeby osiągnąć swój cel. Problem w tym, że świat szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż początkowo sądziła. Nic nie jest tutaj czarno-białe.

Zobacz również: Dziecko Rosemary – recenzja książki. Sekta z sąsiedztwa

Smocza
Fot. Materiały promocyjne

Ważną częścią historii pozostaje też romans. Aeson Noctis, drugi syn królewskiej pary i dowódca jednej z drużyn Hordy, dostaje rozkaz eskortowania Ever przed oblicze króla. Młody książę jest dumny, pewny siebie i lubi mieć wszystko pod kontrolą. Właśnie dlatego fascynuje go buntownicza natura smoczycy.

Ever z kolei, choć nie chce się do tego przyznać, również zaczyna odczuwać wobec niego przyciąganie. Smoki w tym świecie kierują się instynktem i podziwiają siłę oraz dominację. Relacja tej dwójki opiera się więc nie tylko na emocjach, ale też na czymś bardziej pierwotnym. Mamy tutaj klasyczne enemies to lovers, ale napisane w całkiem angażujący sposób. Pełno tu napięcia, niewypowiedzianych emocji i subtelnej pikanterii. Co prawda później pojawia się pewne wydarzenie, które trochę osłabiło moje zainteresowanie tym wątkiem, ale możliwe, że kolejne tomy odpowiednio to rozwiną.

Na pochwałę zasługują też polityczne intrygi. Gdy wychodzi na jaw prawda o Ever, bohaterka staje się ważnym pionkiem w rozgrywce o władzę. Zostaje zmuszona do zawarcia układu z królem. Coś zyskuje, ale jednocześnie nadal pozostaje więźniem, tyle że tym razem zamkniętym w złotej klatce.

Paragon, czyli smocza stolica, robi bardzo dobre wrażenie. To miejsce piękne, bogate i pełne przepychu, ale jednocześnie duszne i ograniczające wolność. Właśnie tam Ever trafia na ślad Matrony Relacour. Spotkanie tych dwóch smoczyc okazuje się jednym z najważniejszych momentów całej historii. Finał ich konfrontacji sprawił, że naprawdę jestem ciekaw, co dalej

Zobacz również: Ogień w gardle – recenzja książki. Byłoby pięknie, gdyby nie sekta

Nie oznacza to jednak, że książka jest bez wad. Po bardzo mocnym początku akcja wyraźnie zwalnia i kilka pierwszych rozdziałów po ucieczce Ever potrafi się dłużyć. Na szczęście później historia znowu nabiera tempa. Sama protagonistka też bywa momentami irytująca. Ogólnie bardzo ją polubiłem, ale jej upór i przesadna buta czasami potrafią działać na nerwy.

Ostatecznie Smocza iskra. Spark The Flames to naprawdę udane fantasy z dobrze wykreowanym światem, ciekawymi intrygami i romansem, który nie przytłacza głównej historii. Początek może trochę nużyć, ale warto przez niego przebrnąć. Im dalej, tym robi się ciekawiej, a finał skutecznie zostawia czytelnika z myślą: „Chcę więcej”.


Smocza

Autor: Ivy Asher
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Adaptacja okładki: Radosław Stępniak
Wydawca: Must Read
Premiera: 08 kwietnia 2026
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 536
Cena katalogowa: 59,99 zł.


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Must Read . Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Must Read)

Plusy

  • Dobrze napisana główna postać...
  • Ciekawy wątek romantyczny
  • Zakończenie

Ocena

7 / 10

Minusy

  • ... ale czasem bywa denerwująca
  • Trochę nudne pierwsze rozdziały
Kacper Kołacz

Czytam dużo, nawet sam coś piszę, ale mniej. Gram tyle, na ile ręka pozwoli. Znajomość ze mną grozi wysłuchiwaniem długich monologów o fantasy, komiksach i japońskich serialach o super bohaterach. Mam też parę zalet.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze