Kanato – recenzja spektaklu. Stary, dobry Brzechwa

Kanato, spektakl inspirowany twórczością Jana Brzechwy, to powrót Teatru Telewizji do przedstawień dla najmłodszych. Jest to pierwsza produkcja od 25 lat zrealizowana w ramach Teatru Małego Widza. Jak wypadają współcześnie kultowe wiersze? Czy produkcja przyciągnie najmłodszych przed ekrany telewizorów?

Reżyserką i scenarzystką spektaklu Kanato jest Magdalena Małecka-Wippich. W roli charyzmatycznej szefowej trupy cyrkowej wystąpiła jej matka, a jednocześnie legenda teatralna, Anna Seniuk. Aktorka wcieliła się w przewodniczkę po magicznej baśniowej krainie pełnej humoru, w której głównymi elementami są wyobraźnia oraz słowa. Spektakl składa się z krótkich scenek, obrazujących wiersze Jana Brzechwy. Na scenie pojawiają się między innymi Żuraw i Czapla, Kaczka Dziwaczka, Pan Soczewka, Sójka czy Rycerz Szaławiła, a to zaledwie początek!

Zobacz również: Erotyczne immunitety, seks i transformacja – recenzja spektaklu. Szok za wszelką cenę...

Kadr ze spektaklu Kanato
Kadr ze spektaklu Kanato

Poza Anną Seniuk w obsadzie znaleźli się Wiesław Komasa, Joanna Kierzkowska, Barbara Garstka-Puciaty, Olga Sarzyńska, Milena Suszyńska, Marcin Bubółka, Paweł Paprocki, Karol Pruciak, Marcin Przybylski, Wojciech Rotowski oraz Patryk Rybarski. Artyści tworzą wielobarwną i zróżnicowaną grupę, która wypada świetnie zarówno w momentach zbiorowych, jak i przy poszczególnych wierszach-scenkach. I nie byłabym sobą, gdybym nie wyróżniła Marcina Przybylskiego, który w każdym wydaniu jest wręcz fenomenalny. Przede wszystkim jego mimika twarzy sprawiała, że pękałam ze śmiechu.

Kanato to przyjemny spektakl, który zgrabnie balansuje na pograniczu teatru, telewizji i cyrku. Tworzy to ciekawą historię o poszukiwaniu bajki dla dzieci, a wiersze Jana Brzechwy są pretekstem do opowiadania kolejnych historii. I właśnie tutaj warto się zatrzymać, bo osobiście należę jeszcze do pokolenia, które na twórczości Brzechwy się wychowały. Tym samym scenki rodzajowe z bohaterami, których pamiętałam z książek z wierszykami były dla mnie ogromnym zastrzykiem nostalgii. I chociaż początkowo wydawało mi się, że pomysł na spektakl jest średnio trafiony, to z każdą kolejną minutą przedstawienia, utwierdzałam się w przekonaniu, że wiersze Jana Brzechwy są naprawdę bardzo teatralne. Tylko trzeba mieć na to naprawdę dobry pomysł.

Zobacz również: Hamlet – recenzja spektaklu. Każde pokolenie ma swojego Hamleta?

Kadr ze spektaklu Kanato
Kadr ze spektaklu Kanato

A Magdalena Małecka-Wippich naprawdę miała dobry pomysł. Nie dość, że spektakl finalnie składa się z wielu scenek, które obrazują wiersze, to jeszcze spaja je historia o trupie cyrkowej, która szuka idealnej bajki. Dzięki krótkim opowieściom dużo łatwiej jest utrzymać uwagę dzieci, które szybko się nudzą. Ponadto jest bardzo kolorowo. Kostiumy się przemyślanie i rzucające się w oczy, oddają również charakter postaci. Co jakiś czas pojawiają się też elementy sztuki cyrkowej, przyciągające wzrok (no błagam, krowa na trapezie jest ekstra!). Chociaż całość spektaklu oglądało mi się naprawdę przyjemnie, to mam kilka swoich ulubionych fragmentów/wierszy: Żuraw i Czapla, Żaba czy Pali się. Spektakl zdecydowanie należy do tych z rodzaju feel good. Dzięki niemu znowu poczułam się dzieckiem i opuściłam salę projekcyjną z szerokim uśmiechem.

Za ruch sceniczny w Kanato odpowiada choreograf Jarosław Staniek. Ten znany i ceniony tancerz oraz choreograf stworzył świetne widowisko. Nadaje artystom zarówno wspólną formę, jak i wyciąga z nich indywidualne ruchy. Po fantastycznych zdjęciach do Moralności pani Dulskiej Teatru Telewizji, ponownie możemy podziwiać operatorskie zdolności Macieja Edelmana, tym razem jednak we współpracy z Tomaszem Pawlikiem. Co tu dużo kryć, spektakl jest naprawdę na poziomie. Ogląda się go z prawdziwą przyjemnością. Ale… wciąż mam w głowie jedno pytanie, które nie daje mi spokoju.

Zobacz również: Iwona, księżniczka Burgunda – recenzja spektaklu. Bezpieczny Gombrowicz

Kadr ze spektaklu Kanato
Kadr ze spektaklu Kanato

Czy dzisiejsze dzieciaki ulegną magii twórczości Jana Brzechwy? Ciężko mi znaleźć odpowiedź, ponieważ od dzieci trzymam się możliwie jak najdalej i całkowicie nie znam się na trendach w dziecięcym środowisku. Ciekawym doświadczeniem było też dla mnie obejrzenie spektaklu przedpremierowo, gdzie na widowni zasiedli zarówno dorośli, jak i dzieciaki. Nie wiem jak finalnie bawili się młodsi, ale momentami wydawali się zniecierpliwieni. Prym zdecydowanie wiodli starsi, którzy zaśmiewali się w głos.

Tym samym zaczęłam się zastanawiać czy Kanato, mimo, że skierowane do młodego widza, nie trafi bardziej w gusta dorosłej widowni. I nawet jeżeli tak się stanie to świetnie! Nie ma niczego złego w odkrywaniu w sobie dziecka. Warto pozwolić sobie śmiać się głośno z wierszyków z dzieciństwa. A dzisiejszy Dzień Dziecka jest idealną okazją, żeby o 20:30 włączyć TVP. A co za tym idzie, poczuć się jak za dawnych lat, oglądając Kanato!

Fot. główna: kadr ze spektaklu Kanato

Plusy

  • Nostalgia
  • Pomysłowe scenki/wierszyki
  • Bardzo dobrze dobrana obsada

Ocena

8 / 10

Minusy

Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze