LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza – recenzja gry. Batman w najlepszej odsłonie

Od debiutu krzyżowca w pelerynie wiosną 1939 roku minęło już blisko dziewięć dekad. W tym czasie Batman doczekał się niezliczonych komiksów, książek, filmów i gier, a każda z tych historii przedstawiała go w nieco inny sposób.

Raz był mrocznym detektywem, innym razem samotnym mścicielem lub symbolem nadziei dla mieszkańców Gotham. Przez lata powstawały legendy o Mrocznym Rycerzu, które najnowsza gra LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza próbuje zebrać w jedną, spójną opowieść.

Zobacz równieżYoshi and the Mysterious Book – recenzja gry. Zagubieni między stronami

Dawno temu, dopiero zaczynając przygodę z grami wideo, poznałem serię gier Batman: Arkham. Działało tam wszystko – grafika, ciekawa fabuła, charakter postaci, otwarty świat. Dlatego tak mocno czekałem na premierę Rycerzy Gotham, bo miał to być godny następca gier z serii Arkham. Tymczasem okazało się, że Gotham Knights zawiedli niemal pod każdym kątem. Wtem po latach na rynku pojawia się nowa gra o Batmanie… LEGO Batmanie. I jak się okazuje, Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to w istocie dziedzictwo nie tylko serii Arkham, ale wszystkiego, co fani tak kochają w mścicielu z Gotham.

Fabuła LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza wygląda naprawdę porządnie. Zaczynamy od klasycznego poznania originu Batmana, czyli Crime Alley. Zanim jednak do niej dojdziemy, otrzymujemy pierwszą misję jako młody Bruce Wayne. Musimy odnaleźć i skompletować cały strój jego ulubionego bohatera – Gray Ghosta. To ciekawy pomysł na rozpoczęcie rozgrywki. Nie jesteśmy od razu wrzuceni w sam środek akcji, gdzie Batman obija kolejnemu zbirowi gębę czy prowadzi śledztwo. Poznajemy najpierw Bruce’a Wayne’a – młodego, zafascynowanego postacią z filmów chłopaka, który cieszy się każdym dniem. Myślę, że to naprawdę dobry sposób na rozpoczęcie fabuły – zarówno pod względem fabularnym, jak i rozgrywki, bo to właśnie tam, w ogrodzie Wayne’ów, odbywamy samouczek.

Następnie historia prowadzi nas przez każdą erę i produkcję z Mrocznym Rycerzem w roli głównej. Zaczynając od The Batman z 2022 roku, na The Dark Knight Christophera Nolana kończąc. Każdy rozdział czerpie całymi garściami z produkcji, na których się wzoruje. Przykładowo w rozdziale drugim, wzorowanym na Batmanie z 1989 roku, Bruce łączy siły z Seliną Kyle, by powstrzymać Jokera, który planuje rozpylić morderczy gaz rozśmieszający nad Gotham przy użyciu balonów. To niesamowite, jak twórcom udało się połączyć każdą z produkcji w jedną, ciągłą historię, która nie wygląda jak połatany odmiennymi materiałami kocyk w kształcie nietoperza, tylko solidny koc, w którym każda łatka pasuje do poprzedniej.

Zobacz również: Pragmata – recenzja gry. Fajne strzelanie i instynkty rodzicielskie

Dziedzictwo 1
fot. materiały promocyjne

Cieszy również fakt, że LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza nie czerpie wyłącznie z filmów. Mamy tutaj również odniesienia do Batman: The Animated Series czy wspomnianej wyżej serii Arkham. To na niej wzorowany jest system walki, który robi spore wrażenie. Pod tym względem Legacy of the Dark Knight to kopia niemal 1:1 gier Arkham. Mamy tu kombosy, uderzenia krytyczne, kontry i ataki specjalne. Dzięki temu walka nie przypomina tego, co znaliśmy ze starych gier LEGO – jednego sposobu uderzania i przedzierania się przez kolejne grupy przeciwników. Tutaj walka naprawdę sprawia przyjemność i nieraz trzeba się wysilić, by kogoś pokonać.

Gra oferuje także trzy różne opcje trudności, które są dobrze wyważone pod konkretnego gracza. Mamy tryb klasyczny, Mściciel w pelerynie oraz Mroczny Rycerz, czyli łatwy, średni i trudny. Dzięki temu gra skierowana jest do każdej grupy wiekowej. Młodsi odbiorcy czy osoby chcące cieszyć się prostą rozgrywką mogą wybrać tryby klasyczny lub Mściciel w pelerynie. Klasyczny pozwala na beztroską zabawę – mamy nieskończoność żyć i pojawia się mniej przeciwników. Mściciel w pelerynie to tryb, w którym życia dalej są nieograniczone, pojawia się natomiast więcej wrogów. Natomiast Mroczny Rycerz to tryb dla osób, które szukają mocniejszych wrażeń. W tym trybie życia są ograniczone i pojawia się więcej trudniejszych wrogów, którzy z czasem będą wyposażeni w coraz trudniejsze do obrony bronie.

LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza oferuje też ogromny otwarty świat. Mamy do dyspozycji aż cztery wyspy Gotham, a każda z nich wypełniona jest po brzegi pobocznymi misjami, m.in. wyzwaniami Riddlera. Twórcy sprytnie przemyśleli sposób poruszania się między nimi. Gracze mają do dyspozycji różne wersje batmobili czy motocykli, możliwość szybowania oraz tryb szybkiej podróży. Najprzyjemniej w moim odczuciu wypada szybowanie – na mapie rozmieszczone są tunele powietrzne, które pomagają dostać się do wyższych kondygnacji budynków. Pomaga także hak, którym możemy nabrać szybkości i wystrzelić wysoko w powietrze. Ponownie kłania się seria Arkham.

Zobacz również: LumenTale: Memories of Trey – recenzja gry. Złap wszystkie wspomnienia

dziedzictwo 2
fot. materiały promocyjne

Nowa gra LEGO oferuje całą masę szczegółów, easter eggów i zabawy światem przedstawionym. Zobaczymy np. cywili przemieszczających się na wózkach inwalidzkich po ulicach Gotham. Tutaj ogromne chapeau bas dla Traveler’s Tales Games. To może nieduża rzecz, ale jednak cieszy, kiedy widzi się reprezentację osób z niepełnosprawnościami w tłumie innych figurek. Innym rzucającym się w oczy dopracowaniem jest możliwość wykorzystywania otoczenia. Nie tylko pod względem walki, podczas której możemy wrzucić przeciwnika na gorący ruszt stoiska z hot dogami, ale i spokojnej rozgrywki. Przemieszczając się między lokacjami, znajdujemy ogrom przedmiotów do zniszczenia, z których otrzymujemy monety. Przed zniszczeniem jednak z większości tych rzeczy możemy korzystać – obracać je, przeglądać itd. Czy to potrzebne? Absolutnie nie, ale czy bawi? Absolutnie tak! Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się żywszy i o wiele bardziej realistyczny.

Graficznie LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza także nie zawodzi. Miasto, postaci, cutscenki – widać tu dopracowanie pod wieloma względami. Zobaczymy sceny inspirowane filmami, jak moment, w którym Robert Pattinson idzie powolnym krokiem w stronę Pingwina uwięzionego w aucie. Czy klasyczna scena pojawienia się Catwoman z dzieła Tima Burtona. Na wyższych ustawieniach graficznych będziemy w stanie dostrzec również krople wody pojawiające się na kostiumie Batmana podczas deszczu czy odbicia w tafli kałuży. Kto by pomyślał, że gra LEGO może być aż tak dopracowana?

Jednym z mankamentów, które można zauważyć, są pojawiające się czasami błędy, jak np. wypadnięcie za mapę podczas jazdy wózkiem widłowym w misji z Królem Przypraw. Poza tym rzadko kiedy możemy znaleźć większe błędy. To dopracowana gra, która zapewne zyska kilka łatek z poprawkami w przyszłości. Najważniejsze jednak, że nie przeszkadzają one w standardowej rozgrywce, a jedynie podczas sprawdzania każdego dostępnego kąta w grze.

Zobacz również: Auto Fuszerka – recenzja gry. Kierowniku, to się wyklepie

dziedzictwo 3
fot. materiały promocyjne

LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to gra, która jest ciekawa, zabawna i nie nudzi się po godzinie rozgrywki. Oferuje nie tylko rozbudowaną fabułę, czerpiącą z najlepszych dzieł o Batmanie, ale także zaawansowany tryb walki oraz mnogość zadań pobocznych, dzięki którym gra może bawić przez długie godziny. TT Games, tworząc Dziedzictwo Mrocznego Rycerza, celowało w serca fanów i udało im się trafić w samo sedno.


fot. główna: materiały promocyjne

Plusy

  • Fabuła gładko łącząca różne produkcje
  • Nowy system walki
  • Ogromny, interaktywny świat

Ocena

9.5 / 10

Minusy

  • Nieliczne błędy i glitche
Szymon Piaścik

Dziennikarz, pasjonat popkultury i geek w najczystszym tego słowa znaczeniu. Od dziecka zapatrzony w szklany ekran, uczynił z tego zawód. Dziś patrzy na kino nie tylko oczami widza, ale kogoś, kto wie, ile potu i łez poświęcono, by stworzyć ze skrawku taśmy filmowej, dzieło sztuki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze