Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt – recenzja komiksu. Na ratunek piramidom!

Lilo i Stitch należy do jednej z moich ulubionych animacji Disneya, a niebieski kosmita od dawna ma szczególne miejsce w moim serduszku. Nie tylko moim. Postać stała się wręcz kultowa i mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz popularniejsza. W tym momencie możemy właściwie już kupić wszystko z wizerunkiem stworka. Tym samym fani są spragnieni kolejnych przygód Stitcha. I tutaj na ratunek wkracza nowa, urocza seria mangi, w której kosmita podróżuje w czasie.

Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt to pierwszy tom nowej kolekcji z uroczym niebieskim stworkiem w roli głównej. Już wcześniej mieliśmy szansę poznać jego niecodziennie przygody w serii mangi Samuraj i Stitch. Teraz przyszedł czas na nowe przygody kosmity, w którego małych łapkach po raz kolejny spoczywają losy Ziemi. Chociaż początkowo pomysł wydaje się absurdalny i szalony to zaskakująco pasuje do charakteru uwielbianego bohatera Disneya. Ponadto wzięcie na pierwszy ogień świata starożytnego Egiptu to mocne rozpoczęcie i, co tu dużo kryć, wypada naprawdę całkiem nieźle.

Zobacz również: Lilo i Stitch – recenzja komiksu. Jakiś grzeczny ten Stitch

Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt
Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt

Historia rozpoczyna się w laboratorium Jabby, z którym kontaktuje się przewodnicząca Rady Federacji Galaktycznej. Chomik Vader, antagonista znany z filmu Stitch! Misja z 2003 roku, uciekł z więzienia i za pomocą wehikułu czasu przeniósł się do starożytnego Egiptu. Zły naukowiec sprawił, że zamiast piramid wzniesiono tam… klocamidy. Ten niecny pomysł miał mu pomóc zniszczyć Ziemię. Stitch, z pomocą Jabby i Plikliego, również trafia do krainy faraonów, aby powstrzymać Chomik Vadera. W Memfis zaprzyjaźnia się z młodym wynalazcą Isry i inspiruje go do zaprojektowania piramid.

Sama fabuła mangi jest dość prosta i przewidywalna, ale trudno nie przyznać, że jest również niesamowicie urocza. Już sam pomysł z klocamidami to czysty absurd, który wywołuje mimowolny uśmiech na twarzy. Do tego dochodzi jeszcze Stitch, który sam w sobie jest stworzonkiem, którego nie da się nie lubić. Kto go zna wie, że zachowuje się często bardzo zabawnie, a jego tok rozumowania jest naprawdę, nazwijmy to, oryginalny. Szczególnie rozbawiło mnie to jak bardzo kosmita polubił robienie brzuszków (i zachęcał do tego swojego nowego egipskiego przyjaciela). W opowieści nie zabrakło również nawiązania do ohany, czyli hasła, które jest nierozerwalne ze Stitchem. Mimo prostoty i błahości, manga daje dużo radości i po prostu przyjemnie jest spędzić z nią wieczór. Świetnie sprawdzi się szczególnie w przypadku młodszych czytelników, ale myślę, że starsi fani niebieskiego potworka również będą się bardzo dobrze bawić podczas lektury.

Zobacz również: Lilo i Stitch – recenzja filmu. Nasza nowa Ohana

Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt
Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt

Jeżeli chodzi o styl mangi to kreska jest bardzo podobna do tej, którą znamy z serii Samuraj i Stitch. Ma w sobie elementy typowe dla japońskich powieści graficznych, przy czym równocześnie zachowała stylistykę Stitcha, którego znamy z animacji. Same rysunki są staranne i oddają dużo detali. Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt to mała, urocza perełka, do której z przyjemnością będzie można wrócić w przyszłości. Pomysł z podróżami w czasie jest naprawdę ciekawy i stwarza wiele komicznych sytuacji, w których znajduje się nasz bohater. Ma to również bardzo duży potencjał na kolejne części, czego serdecznie sobie życzę, bo ten absurdalny pomysł totalnie do mnie trafił.

Tymczasem Egmont zapowiedział, że już w sierpniu na rynku pojawi się drugi tom przygód kosmity i tym razem Stitch wyląduje w renesansowych Włoszech.

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Egmont) 

Plusy

  • Gratka dla fanów Stitcha
  • Urocza i przyjemna historia
  • Absurdalny pomysł, który się sprawdza

Ocena

7.5 / 10

Minusy

Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze