Jesteś fanem Batmana? Niezależnie, czy odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco, przewodowe słuchawki GXT492BM Carus, inspirowane estetyką Batmana właśnie, może wypróbować każdy, kto chciałby zanurzyć się w świat gamingu z dźwiękiem na porządnym poziomie. Jednak co konkretnie ten model ma do zaoferowania? Co sprawia, że się wyróżnia na tle innych jemu podobnych?
Jako zwykła zjadaczka chleba zazwyczaj korzystałam z laptopa przy pomocy najzwyklejszych słuchawek JBL. Gdy potrzebowałam dołączyć do rozmowy głosowej, podpinałam zewnętrzny mikrofon. Na co dzień znacznie więcej czasu poświęcam innym aktywnościom niż gaming. Do testu tego modelu podeszłam więc z perspektywy zwykłej użytkowniczki. Nie jestem zapaloną gamerką ani wielką fanką Batmana. Z mojej perspektywy oceniam więc słuchawki również pod kątem tego, czy sprawdzą się nie tylko podczas grania, ale także przy serialach, muzyce czy zwykłym scrollowaniu mediów społecznościowych.

Fot. materiały promocyjne Trust.com
Po kilku dniach spędzonych z nowym sprzętem muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłam. Nie przepadam za mocnym odcinaniem dźwięków otoczenia. GXT492BM Carus nie próbują jednak robić tego na siłę. Po zwiększeniu głośności słyszymy wyłącznie dźwięk ze słuchawek. Przy niższych poziomach nadal można kontrolować to, co dzieje się wokół. To szczególnie przydatne, gdy w domu są małe dzieci lub po prostu nie chcemy całkowicie odciąć się od otoczenia. Bardzo spodobał mi się również bas. Jest wyraźny, ale nie dominuje. Słuchawki bez problemu radzą sobie także z mocniejszymi brzmieniami – tak, specjalnie słuchałam trochę EDM-u, żeby to sprawdzić.
Zobacz również: Zaproszenie – recenzja filmu. Inteligentna komedia z gorzkim posmakiem
Od strony praktycznej GXT492BM Carus oferują przede wszystkim komfort użytkowania. Po ośmiu godzinach noszenia poduszki nie zostawiły żadnych odcisków. Jestem na to wyjątkowo wyczulona, więc szybko bym to zauważyła. Regulowany pałąk pozwala łatwo dopasować słuchawki do własnych potrzeb. Okulary również nie stanowią problemu. Można je wygodnie zakładać i zdejmować nawet wtedy, gdy słuchawki pozostają na uszach. Regulacja głośności odbywa się za pomocą rolki umieszczonej na lewym nauszniku. Jest ona łatwo dostępna i działa bardzo intuicyjnie. Producent daje także możliwość wyboru długości przewodu. Do dyspozycji mamy kabel o długości 1,2 metra oraz metrowy przedłużacz dołączony do zestawu. Dzięki temu słuchawki bez problemu podłączymy do komputera, laptopa czy większości konsol.
Sam zestaw po rozpakowaniu wygląda następująco:

A sama instrukcja podłączania kabli oraz mikrofonu do słuchawek jest, kolokwialnie mówiąc, prosta jak budowa cepa.
Zobacz również: Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains – recenzja gry. Czegoś tu brakuje
Największym atutem tego modelu okazał się jednak mikrofon. Już sam fakt, że można go odpiąć, bardzo ułatwia codzienne korzystanie ze słuchawek. Sam mikrofon jest bardzo elastyczny i można ustawić go praktycznie w dowolnej pozycji. W razie potrzeby da się go także całkowicie odsunąć od twarzy. Jakość zbieranego dźwięku również zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie wychwyci każdego najdrobniejszego szmeru z drugiego końca pokoju, jak mój stacjonarny mikrofon, ale oferuje jedną z lepszych jakości nagrywania, z jakimi miałam do czynienia w tej półce cenowej. Co prawda nie znajdziemy tutaj aktywnej redukcji szumów. W praktyce nie uznałam tego jednak za większy problem. Większość komunikatorów, takich jak Discord, oferuje własne rozwiązania w tym zakresie. Na lewym nauszniku, nad rolką kontroli dźwięku, znajduje się także przycisk wyciszania mikrofonu. To drobiazg, ale podczas rozmów okazuje się bardzo wygodny.
Na koniec, żeby nie było, zaznaczę, że te słuchawki to nie jest czysta perfekcja. To, co mi przeszkadzało w swobodnym użytkowaniu – jednak jest to subiektywne, ponieważ wiele osób nie zwróciłoby na to uwagi – jest to, że nie da się ich złożyć, ani nawet przekręcać swobodnie nauszników. Oznacza to, że zabranie ich w podróż, czy gospodarowanie przestrzenią na małym biurku może być utrudnione.
Mimo tych drobnych zastrzeżeń uważam, że GXT492BM Carus to bardzo udany model w swojej półce cenowej. Na oficjalnej stronie producenta kosztują 29,99 euro, czyli około 130 złotych, w zależności od aktualnego kursu. Za tę kwotę oferują naprawdę solidną jakość wykonania, wygodę i bardzo dobry mikrofon. Jestem przekonana, że jeszcze nieraz będą towarzyszyć mi podczas moich cyfrowych przygód.
Fot. główna: materiały ze strony Trust.com.

