Książki wydawane samodzielnie przez niezależnych autorów to zawsze ciekawe twory. Stoją na nimi osoby, które chcą coś powiedzieć, muszą coś powiedzieć i liczą się z tym, że trafią do wąskiego grona. I chociaż lubię eksplorować, a strumień świadomości nie jest mi obcy, w tym utonęłam…
Miałam okazję przeczytać książkę Widokówki, opisaną przez autora jako „historie niesprzedawalne”. Niewiele potrzeba, by mnie zaintrygować, ale po lekturze trudno mi ocenić, czy ta reklama nie była jednak samospełniającą się przepowiednią.
Widokówki to zbiór luźnych, dość krótkich historii, które łączy wspólny nastrój. To chwile ulotne, intensywnie żyjące w pamięci, często niepozorne. Autor nie tworzy tu skomplikowanej narracji, ale przeprowadza przez obrazy pełne tęsknoty i melancholii, czasem tak intymne, że aż trudne do czytania bez uczucia wkradnięcia się w czyjś pamiętnik.
Zobacz również: Pan Lasu – recenzja książki-gry. Jak nie umrzeć w 10 minut?
Muszę przyznać, że przez krótki moment, taka formuła działa. Niektóre fragmenty są tak obrazowe, że łatwo jest odnaleźć w swich doświadczeniach podobne chwile zamyślenia. Szybko jednak ten ton odwraca się na niekorzyść twórcy i zaczyna zwyczajnie męczyć. Coraz bardziej chaotyczne rozmyślania robią się uciążliwe i zaczyna się myśleć, że jedynie autor wie, co miał na myśli, a ktokolwiek inny zwyczajnie tego nie zgłębi.
Największym problemem jest rozdźwięk między wyszukanym językiem a intencją opowiadania o rzeczach zwykłych i przyziemnych. W tekst wplatane są zwroty typu „tak tu sobie konstantuję”, które przewijają się bardzo często i jakoś nie brzmią w tych opowieściach. Dla mnie ten ton był wręcz pretensjonalny i z każdą stroną czułam, jak coraz bardziej brnę przez nic nie mówiący tekst pełen źle dobranych słów.
Zobacz również: Kundel – recenzja książki. Czy możemy w pełni ufać protagoniście?
Widokówki bardzo mnie zmęczyły, mimo zamiłowania do gawędziarskich, intymnych refleksji. Nie odnalazłam się w tej książce zupełnie i traciłam nad nią energię. Być może to kwestia moich doświadczeń, a ktoś inny odnajdzie w nich podobieństwo do własnych wspomnień? Nie wiem, ale nie chcę wracać do tych historii i dawać im drugiej szansy.

Autor: Paweł Kasprowicz
Wydawca: Ridero
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z autorem, Pawłem Kasprowiczem. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.
