Jeśli chodzi o DLC, dla mnie dzielą się one na dwa typy: takie, które rozwijają podstawową wersję gry o nowe mechaniki i rozbudowują fabułę, oraz takie, które mają wyciągnąć od graczy jeszcze trochę pieniędzy minimalnym nakładem pracy. Do której grupy zalicza się Pokémon Pokopia Expansion Pass? Jeszcze nie wiem.
Pokémon Pokopia Expansion Pass ma bowiem ukazywać się w częściach. Mamy więc do czynienia z klasycznym Season Passem, czyli płacimy raz i otrzymujemy dostęp do nowej zawartości, gdy tylko się ukaże. Pierwsza część, nosząca podtytuł Bubbly Basin, zabiera nas do nowej lokacji ukrytej głęboko pod wodą.
Zobacz również: Pokémon Pokopia – recenzja gry. Jakie urocze postapo

Jak to z rozszerzeniami bywa, nagłe wprowadzenie nowej lokacji wymaga uzasadnienia fabularnego i tutaj również takie dostajemy. Na małej wyspie nieopodal naszego miasta pojawia się zmęczony i głodny mityczny Pokémon Manaphy. Po nakarmieniu stworka wodorostami ten odwdzięcza się za pomoc, ucząc naszego Ditto nurkować.
Nowa mechanika sprawia, że po wpadnięciu do wody nie toniemy już jak do tej pory. Zamiast tego możemy poruszać się po dnie, co znacząco poszerza możliwości eksploracji. Zupełnym zbiegiem okoliczności chwilę po zdobyciu nowej umiejętności pojawia się Popplio, wodny stworek, który prosi nas o pomoc w odbudowaniu jego miasta. Jest jednak pewien problem: zostało ono całkowicie zatopione. Co za szczęście, że akurat nauczyliśmy się oddychać pod wodą, prawda? Wyruszamy więc razem z foczką odkrywać Atlantydę.
Tak właściwie są to ruiny miasta Cerulean. I tutaj muszę docenić nieco czarny humor deweloperów. Ciekawe, że lokacja znana w poprzednich grach głównie jako dom wodnej liderki Misty skończyła na dnie oceanu. Takich mniej lub bardziej subtelnych mrugnięć okiem do fanów serii jest w tym rozszerzeniu więcej, ale nie chcę psuć wam frajdy z odkrywania.
Jeśli natomiast chodzi o sam gameplay, robimy dokładnie to samo co w podstawowej wersji gry. Znów musimy odbudowywać zniszczone miasto, aby przyciągnąć do niego mieszkańców i podnosić poziom środowiska, co popycha wydarzenia do przodu. Ostatecznie, podobnie jak w podstawce, mamy odbudować Centrum Pokémon.
Zobacz również: Star Fox – recenzja gry. Powrót do układu Lylat

Jedynym większym urozmaiceniem jest to, że tym razem wszystko dzieje się pod wodą. Poznajemy więc nowe rośliny i nowe wersje znanych przedmiotów. Pojawia się także wiele Kieszonkowych Stworków, których nie było w podstawowym Pokémon Pokopia. Jak łatwo się domyślić, wszystkie są typu wodnego.
Uważam, że twórcy poszli trochę na łatwiznę. Nie oczekiwałem, że będą przebudowywać całą rozgrywkę od nowa, bo to w końcu DLC, ale mechanika nurkowania daje wiele nowych możliwości, których moim zdaniem nie wykorzystano w pełni. Pamiętajmy jednak, że na razie mamy do czynienia z pierwszą z trzech planowanych części. Mam więc nadzieję, że deweloperzy trzymają na przyszłość kilka bardziej kreatywnych rozwiązań.
To, co działało w wersji podstawowej, w DLC również się sprawdza. Lokacje i muzyka nadal prezentują się świetnie, a technicznie nie ma się do czego przyczepić. Sielankowy, spokojny klimat podszyty lekką grozą postapokaliptycznej scenerii uderza nawet mocniej, kiedy widzimy dosłownie zatopione miasto.
Nie mogę jednak, w przypadku recenzji dodatkowej zawartości, zaliczać do jej plusów elementów obecnych już w podstawce. A jeżeli spojrzymy wyłącznie na to, co dodało samo DLC, otrzymujemy przede wszystkim nową mechanikę i lokację. Czy to wystarczy? Zależy, z której strony spojrzeć.
Zobacz również: Security 51 – recenzja gry. Na straży przed zagładą świata…

Pokémon Pokopia Expansion Pass to bowiem trzyczęściowy Season Pass, a my otrzymaliśmy na razie zaledwie jedną trzecią całości. Czuję się więc trochę tak, jakbym miał ocenić obraz, patrząc zaledwie na jego fragment. Ten mi się jednak podobał i pozytywnie nastawił mnie do tego, co czeka dalej.
Jeśli więc dobrze bawiłeś się w Pokémonowym postapo, Bubbly Basin będzie mało odkrywczym, ale całkiem przyjemnym dodatkiem. Jeśli jednak Ci się nie spieszy, bezpieczniej będzie chyba poczekać na premierę pełnego pakietu.
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z firmą Nintendo. Dziękujemy!
Fot. główna. Materiały promocyjne ( Nintendo )
