Totalna magia 2 – recenzja. Świat się zmienia, czar siostrzeństwa trwa

Jestem ogromną fanką Totalnej magii, więc nie ukrywam, że poszłam do kina z wysokimi oczekiwaniami. Miałam nadzieję, że kontynuacja wzbudzi we mnie emocje, które czułam podczas oglądania oryginalnego filmu. Dobra wiadomość – nie zawiodłam się.

Postawmy jedną sprawę jasno: czy pierwsza część podobała mi się bardziej? Oczywiście, że tak. Moje oczekiwania nie były AŻ TAK wysokie. Jednak kiedy obserwuję podobieństwa i różnice między oryginalnym filmem a sequelem, staram się traktować je jako dwa oddzielne dzieła. Myślę, że wiele negatywnych komentarzy zawiedzionych widzów wynika właśnie z tego – niepotrzebnie spodziewamy się czegoś, co dorówna pierwszej części. Z całym szacunkiem, nie każdy sequel to Shrek 2. Oczywiście, fabuła filmów Totalna magia i Totalna magia 2 rozgrywa się w tym samym świecie, ale opowiadają one inne historie.

Są jednak pewne rzeczy, które nie zmieniły się, mimo upływu czasu. Jedną z nich jest relacja między siostrami Owens. Sally i Gillian zachowały swoje charaktery i stosunek wobec siebie. Sally nadal jest rozsądna i zorganizowana, chwilami trochę zbyt zestresowana wszystkim, co dzieje się wokół. Próbuje ona ukryć swoją magię, zapomnieć o niej, co stanowi ważny wątek w filmie. Gilly to taki sam lekkoduch jak przed laty. Ona z kolei jest przeciwna opinii siostry – uważa, że tak potężnej magii, która w nich drzemie, nie można po prostu zignorować. Twierdzi też, że Sally nie powinna jej ukrywać przed swoimi córkami – Kylie (Joey King) i Antonią (Maisie Williams).

Zobacz również: Tony – recenzja filmu. Przez żołądek do serca

Totalna magia 2
źródło: materiały promocyjne

No właśnie – córki. Choć w teorii stanowią ważną część filmu, to nadal Sally i Gilly odgrywają główne role. To dla mnie duża zaleta. Dobrze było znowu zobaczyć na ekranie tak dobrze dobrany duet, jakim są Sandra Bullock i Nicole Kidman. Życie sióstr Owens ewoluuje, zmienia się ich sytuacja zawodowa i rodzinna, a jednak, nie schodzą one na dalszy plan, aby ustąpić miejsca młodszemu pokoleniu. Ciotki również pojawiają się w filmie, ale jedynie w symboliczny sposób.

Trzeba przyznać, że akcja filmu rozwija się powoli. Nie ukrywam, że jeśli ktoś nie czerpie przyjemności z zanurzenia się w klimacie magii, czarów i tajemnic, a zamiast tego potrzebuje napięcia, może się dosyć szybko znudzić. A jednak, od pewnego momentu fabuła nabiera tempa, przez co chwilami trudno oderwać wzrok od ekranu.

Po raz kolejny wątki romantyczne są gdzieś z boku i choć również pozostają istotne dla fabuły, nie one stanowią trzon historii. W obu częściach filmu urzekł mnie sposób ukazania relacji między kobietami. Widać w nich to, co zostało też powiedziane przez jedną z ciotek – razem są silniejsze. Płynie w nich krew pochodząca od tych samych przodkiń, dlatego łączy je nierozerwalna więź.

Zobacz również: Gwiazdozbiór Psa – recenzja filmu. Odtwórczy bałagan

Totalna magia 2
źródło: materiały promocyjne

Mimo wszystko podobało mi się wprowadzenie postaci Iana, ale może miało to związek nie tyle z samą postacią, co z niebywałą charyzmą, jaką wykazał się odtwórca roli, Lee Pace. Pozostałe męskie postacie, ponownie, choć znaczące dla fabuły, same nie przyczyniły się zbytnio do rozwoju akcji. Wątek Thomasa Locklanda mógłby być nawet uważany za zbędny, a jednak bez niego moment kulminacyjny filmu wyglądałby zupełnie inaczej.

Pod koniec filmu pojawiło się kilka kliszowych, łatwych do przewidzenia wątków, jednak przez większość historii udało się ich uniknąć. Niektórych zwrotów akcji naprawdę się nie spodziewałam. Podobało mi się też to, że bohaterowie chwilami się mylili i błędnie oceniali sytuację – ciekawie było zastanawiać się razem z nimi, komu rzeczywiście można zaufać.

Soundtrack świetnie wpasowywał się w klimat magicznego świata. Nie mogło w nim zabraknąć Fleetwood Mac, zaskoczeniem byli natomiast Bleachers i Olivia Rodrigo.

Zobacz również: Sto lat samotności – recenzja 2. sezonu. Narodziło się dziecko ze świńskim ogonem

Totalna magia 2
źródło: materiały promocyjne

Nie podobały mi się nawiązania, które wydawały się zbyt współczesne, np. wzmianka o Tinderze. Jednak jak wspomniałam kilka akapitów dalej – minęło prawie 30 lat, świat się zmienił, więc nie możemy od filmu umiejscowionego we współczesnych realiach oczekiwać, że zignoruje on powszechne zjawiska. Poza tym, uważam, że historia zachowała swoją dawną atmosferę, między innymi dzięki temu, że ważny element stanowił powrót do korzeni bohaterek.

Cieszę się, że powstała druga część Totalnej magii i wróciłam do tego świata z sentymentem. Z chęcią zrobię to również w przyszłości, oglądając oba filmy w jakiś ponury jesienny wieczór i przypominając sobie, że czasami magia jest tam, gdzie decydujemy się ją dostrzec.


Fot. główna: materiały promocyjne

Plusy

  • Urok postaci Sally i Gillian
  • Zachowanie atmosfery pierwszej części
  • Skupienie na relacjach sióstr

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Wolne tempo akcji
  • Kilka stereotypowych wątków
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze