Gdzie ten wakacyjny hit? Jak muzyka rozpadła się na bańki

Kiedyś wystarczyło jedno lato, żeby cała Polska nuciła to samo. Dziś jeden utwór rządzi radiem, inny streamingiem, a trzeci – TikTokiem. Czy wakacyjny hit naprawdę zniknął, czy po prostu rozproszył się między platformami?

Ostatnio spotkałam się z głosami dziennikarzy muzycznych, którzy twierdzili, że nie powstają już wakacyjne hity, czyli piosenki towarzyszące słuchaczom dosłownie w każdym możliwym miejscu. Jeszcze niedawno nie można było od nich uciec. Nie milkły podczas podróży samochodem, imprezy, a nawet chwili ciszy – bo i je ktoś szybko przerywał nuceniem. W 2018 roku praktycznie wszyscy bawili się do Californii White’a 2115. Rok później na odbiornikach królowało W piątki leżę w wannie Taco Hemingwaya, a w 2021 ekspansję rozpoczęło I Wanna Be Your Slave Måneskinu. Czy dzisiaj naprawdę trudno wskazać następcę tych hitów, czy po prostu wybór jednego z nich stał się trudniejszy niż kiedyś?


Radio vs nowe media


Rozwój współczesnych mediów sprawił, że muzyka zaczęła docierać do słuchaczy na nowe sposoby. Radio i telewizja przestały być głównymi środkami przekazu, a w ich miejsce pojawiły się YouTube, Spotify czy TikTok. Odbiorca zyskał wybór, czego słucha w samochodzie niezależnie od tego, co w danej chwili serwują dziennikarze muzyczni. Treści stały się kwestią indywidualną, ale podpieraną przez algorytmy tworzące gotowe, spersonalizowane playlisty dostosowane do wieku, zainteresowań i wyszukiwań.

Zobacz również: Top 10 piosenek lipca 2026!

Treści internetowe, piosenki, nagrania z koncertów i wideorecenzje albumów mnożą się każdego dnia do takiego stopnia, że niełatwo za nimi nadążyć. W końcu w natłoku śmieciowego contentu ginie to, co ciekawe i warte uwagi – w tym niszowa muzyka, która wyróżnia się czymś szczególnym. Spójrzmy na to tak: kiedyś cały kraj znał te same viralowe memy i śmieszne klipy. Dzisiaj każdy funkcjonuje we własnej bańce informacyjnej. Tym samym kreuje indywidualną przestrzeń kulturową, często wykluczając całkowicie to, co znajduje się poza nią i głównym nurtem danego gatunku. W efekcie każdy samodzielnie przeżywa indywidualnie dobraną muzykę, nie nadając temu procesowi rangi wspólnotowego rytuału, w którym dominuje tylko jeden utwór narzucony przez gust większości.

taco hemingway
fot. okładka płyty Pocztówka z WWA, lato ’19 Taco Hemingway’a (2019)

Przepisem na hit wydaje się więc obecność utworu we wszystkich mediach, dzięki której docierałby do słuchaczy różnymi kanałami naraz. W rzeczywistości niekoniecznie jest to jednak możliwe. Zazwyczaj to, co okazuje się viralem na TikToku, pozostaje obce dla starszego pokolenia odkrywającego muzykę za pośrednictwem radia. Z kolei to, co podbija radiowe playlisty, może mieścić się w nieznanych otchłaniach Spotify. Tam, gdzie chociażby przeciętny słuchacz polskiego rapu nie jest w stanie trafić. Wskutek tych prawidłowości wybranie jednego przeboju staje się skomplikowane, a faworytów będzie tylu, ilu odbiorców weźmie udział w ankiecie. Na muzykę trzeba zatem spojrzeć znacznie szerzej, wychodząc z własnej strefy muzycznego komfortu i analizując obszerniejsze pole badawcze obejmujące wszystkie te media.


Wyraźny lider i radiowi rywale


Redaktorzy serwisu Dropsy.lifestyle postawili niedawno odważną tezę, że „tegoroczne lato pokazuje, jak bardzo rynek się rozdrobnił”. A może zawsze istniał w takiej postaci, tylko nikt nie zwracał na to większej uwagi? Przecież zawsze równolegle funkcjonowały różne gatunki, a każdy słuchacz poszukiwał w muzyce czegoś innego – oldschoolowego rapu, nostalgii, popowej przebojowości czy gitarowych brzmień. Zawsze największemu hitowi towarzyszyły inne, nawet California nie była jedynym hymnem ówczesnych wakacji. Niektórzy na pewno doceniliby singiel Nadchodzi lato, wydany dwa tygodnie wcześniej przez Bedoesa.

Zobacz również: Sabrina Carpenter – Short n’ Sweet – recenzja płyty

Jeszcze lepiej można było obserwować „rozdrobnienie rynku” w 2024 roku. Wtedy największym hitem lata bezapelacyjnie okazało się Espresso Sabriny Carpenter, które szybko podbiło radiowe playlisty i przez jedenaście tygodni nie znikało z listy OLiS Airplay. Mimo że prawie każdy nucił sobie słowa: Say you can’t sleep, baby, I know / That’s that me espresso, a lipiec i sierpień faktycznie pachniały kawą, Carpenter nie zdominowała zestawień. W tym samym czasie wysokie, a momentami nawet wyższe miejsce zajmował klubowy remix The Sound of Silence, który – przez imprezowy klimat – zbierał zarówno pozytywne, jak i negatywne komentarze. Z kolei o tytuł polskiego przeboju walczyły wtedy Sylwia Grzeszczak (och i ach) i Sanah (było, minęło), królując na szczycie notowań na zmianę.

Tego lata sytuacja wyglądała zdecydowanie klarowniej. Męskie Granie przez osiem tygodni wakacji ani na chwilę nie schodziło z pierwszego miejsca OLiS Airplay. W tym samym czasie inni wykonawcy albo znikali z zestawienia, albo zmieniali pozycję na liście. Nie znaczy to jednak, że wokół singla Nareszcie nie krążyły inne utwory, z których każdy odbiorca mógł wybrać własny hit lata. Justin Bieber powrócił do radia ze starym kawałkiem Beauty and a Beat, z kolei Shakira przypominała o mundialowym klimacie utworem Dai Dai. Rosnącą popularnością cieszyły się nowe piosenki Dawida Podsiadły, a także Ostatni dzień lata Gibbsa i Igo, który chwytliwym refrenem zdecydowanie wpisał się w konwencję typowych, letnich hymnów w stylu Californii.


To, co króluje na streamingu


Na streamingu sprawa letnich hitów prezentowała się nieco inaczej. Przede wszystkim ze względu na całkowicie inną specyfikę gatunków muzycznych niż w radiu. Dziennikarze, dokonując wyboru piosenek, starają się utrzymać różnorodność, wskutek czego na setlistach znajdują się zarówno popowe, jak i rapowe czy elektroniczne akcenty. Streaming służy z kolei swobodnej i indywidualnej selekcji, często zahaczającej o imprezowe klimaty. W czołówce zestawienia OLiS, ogniskującego się tym razem wokół singli w streamie, w trakcie wakacji znaleźli się m.in. Malik Montana, Avi, Żabson, Otsochodzi czy Sobel. Żaden z wymienionych nie obronił wysokiej lokaty przez okres dłuższy niż trzy tygodnie. Kto okazał się lepszy od nich?

Zobacz również: White 2115 x VVSimon x Palar – California Love EP – recenzja albumu

Ktoś powiedziałby, że zdecydowanym hitem wakacji było Pach Pach od Majkiego i Majora SPZ albo Napalona od Davida Tango. Ktoś inny kłóciłby się, że lato należało do Shakiry i Dai Dai. Zestawienie pokazuje jednak, że – mimo wysokich lokat wymienionych artystów – faworytów jest dwóch i reprezentują oni odmienne gatunki muzyczne. Pod koniec czerwca na pierwszym miejscu plasował się marcowy singiel California Love od White’a, Palara i VVSimona, a po piętach wytrwale deptało mu Nareszcie Męskiego Grania. Potem role się odwróciły.


Tiktokizacja muzyki


Obok rywalizacji na listach przebojów istnieje jednak trzeci, zupełnie inny mechanizm zdobywania popularności: TikTok i rządzące nim algorytmy. To właśnie on najmocniej namieszał na playlistach wakacyjnych imprez. W połowie lata zrobiło się głośno o MJ Delim, któremu udało się zapełnić lukę po Schafterze, szybko wpisując się w spopularyzowaną przez niego stylistykę artystycznej mieszaniny. Wydaje się, że nie ma w niej żadnych ograniczeń. Elementy hip-hopu stale przeplatają się z akcentami alt-popowymi czy elektronicznymi, a anglicyzmy pozostają nieodłączną, choć nienachalną częścią zwrotek. Oprócz Schaftera niewielu polskich raperów decyduje się na takie zabiegi, nic więc dziwnego, że skorzystał na tym dopiero początkujący artysta, który singlem DELI SUPREME podbił TikToka. Nie trzeba było długo czekać, by chwytliwy, trochę cloud-rapowy utwór wystrzelił również na Spotify i w ciągu dwóch miesięcy zebrał ponad sześć milionów odsłuchań.

Zobacz również: Schafter – hors d’oeuvre i pościg za własną narracją

MJ Deli nie jest jednak jedynym odkryciem tego lata. Nie sposób zapomnieć o Per Dżinnie, którego utwory na pewno wybrzmiewały podczas wakacyjnych imprez – a to wszystko za sprawą TikToka. Jego piosenki mają wszystko, by wybić się właśnie w tym medium. Naprawdę chwytliwy refren doskonale współgra z beatem, który przez długi czas nie znika z głowy. Tak samo jak uśmiech nie znika z twarzy podczas słuchania. Poza tym Per Dżinn charakteryzuje się ogromną charyzmą, a jego ruchy, mimika i intonacja wręcz emanują teatralnością na granicy przesady.

Teledysk do singla SAMA rozpoczyna się od scenki nagranej telefonem i rymowanego dialogu kobiety i mężczyzny. Dopiero po niej wokalista wpada w taneczny szał, w czym ujawnia się wyraźna inspiracja Michaelem Jacksonem. Z kolei czarno-biały wstęp do LEPY wprowadza odbiorcę w mroczny, poważny klimat. Niemal natychmiast sceneria się zmienia, a Per Dżinn tańczy z parasolką na osiedlowym stole pingpongowym. Można się zastanawiać, kto jest jego docelowym odbiorcą – dziecko, nastolatek, młody dorosły bawiący się w klubie? Wszystkie odpowiedzi wydają się prawidłowe, przecież każdy z tych utworów cieszy się już czterema milionami odsłuchań w serwisie Spotify.


Hit w erze rozdrobnienia


Każdy z wymienionych utworów może być hymnem czyichś wakacji, który jest niezbędnym elementem ulubionej playlisty. Trzeba jednak pamiętać, że każdy z nich kojarzy się z innym etapem wakacji i inną porą dnia. Dai Dai królowało podczas lipcowego mundialu i do teraz przypomina klimat amerykańskiego show. Pach Pach, Napalona i kawałki Per Dżinna przywołują na myśl domówki, imprezy w klubach i nocne przejażdżki samochodem. DELI SUPREME to chwila relaksu i samotności, California Love – odpoczynku nad jeziorem czy basenem. Mimo rozdrobnienia rynku, liczby nie kłamią – i to jest największy paradoks tego lata. Spośród tego wszystkiego wyróżnia się Męskie Granie, które nie tylko odniosło ogromny sukces radiowy – znajdując się osiem tygodni na pierwszym miejscu OLiS Airplay – ale przy okazji wyraźnie zaznaczyło swoją obecność na streamingu.

Zobacz również: Top 10 piosenek sierpnia 2026!

Singiel Nareszcie zaangażował do współpracy najpopularniejszych polskich artystów – Zalię, Igora Herbuta i Vito Bambino. Połączenie ich głosów okazało się przełomowe i sprawiło, że tegoroczny hymn zbliżył się do sukcesu kawałka Supermoce z 2023 roku. Do tej pory zdobył ponad dwadzieścia sześć milionów odsłuchań na Spotify i niewiele mniej na YouTube’ie. Dla porównania Wolne Duchy (Zawiałow, Mrozu, Kacperczyk, 2024) nadal nie przebiły granicy dwudziestu milionów na Spotify, a singiel To bardzo ziemskie (Herbut, Kaminski, Król, Przybysz, 2025) – nawet siedmiu.

Dzisiaj trudno o tylko jeden wspólny hymn wakacji, ale to nie znaczy, że go zabrakło. Po prostu każdy nosi go we własnych słuchawkach, w ulubionej aplikacji niezależnie od liczb w serwisach streamingowych. Pytanie, czy to prawdziwa strata wspólnego przeżywania muzyki, czy naturalna kolej rzeczy, zostawiam otwarte. A jaki był Twój hit tego lata?


Fot. główna: mat. promocyjne / Męskie Granie 2026 
Marta Bławat

Absolwentka polonistyki. Ogląda dużo seriali i czyta jeszcze więcej książek, ale największą miłością darzy muzykę (zwłaszcza polską) i różowe Oshee. Fanka musicali, Lanthimosa i Rafała Wojaczka.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze