Honeycomb: The World Beyond – recenzja gry. Kosmiczny survival

Survival to jeden z moich ulubionych gatunków gier. Dlatego Honeycomb: The World Beyond od razu wzbudziło moje zainteresowanie. Do tego akcja dzieje się kosmosie, a na trailerach widzimy piękną, malowniczą krainę zamiast mrocznych lasów i morderczych macek. I chociaż mroczne tytuły też mają swój klimat, cosy gra o podboju planety to miła odmiana.

Honeycomb: The World Beyond to gra pierwszoosobowa. Ludzkość, jak zwykle, spartaczyła sprawę i wyniszczyła Ziemię, sprawiając, że stała się niemal niezdatna do życia. Logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy było wysłanie misji badawczej w kosmos, aby znaleźć wśród gwiazd nowy dom. Tym razem padło na Sota 7, a naszym zadaniem jest sprawdzenie, czy planeta nadaje się do zamieszkania. W wyniku nie do końca znanych komplikacji lądujemy na Sota 7 jako pierwsi i musimy radzić sobie sami.

Tytuł ma polski dubbing, co było dla mnie przyjemnym zaskoczeniem. Bohaterka rozmawia sporo ze sztuczną inteligencją, która usłużnie przypomina jej na bieżąco o podstawowych celach misji. Poza tym nie stroni też od mówienia do samej siebie, a chociaż znam angielski całkiem nieźle, to jednoczesne słuchanie dialogów w obcym języku i aktywna eksploracja zawsze były dla mnie niekomfortowe.

Zobacz również: Aniimo – recenzja gry. Okrągłe owieczki i kanciaste pokeballe

Honeycomb
fot.: kadr z gry

Grafika jest całkiem przyjemna dla oka. Obca planeta potrafi wyglądać ładnie, ale trudno mówić o czymś wybitnym. Napotkane zwierzęta są całkiem urocze, a to, jak wiadomo, w grach jest jeden z kluczowych elementów. Znacznie gorzej wypada flora. Irytująco wiele roślin wygląda, jakby można z nimi było wejść w interakcje, ale się nie da.

System budowania bazy okazał się prosty i intuicyjny. Jak wiadomo, ulepszanie wyposażenia i zbieranie surowców to kluczowy element w takich tytułach.  Honeycomb wprowadza ciekawe gadżety i liczne usprawnienia, które pomagają skuteczniej szukać najważniejszych dla nas składników. Nie zapominajmy jednak, że przybyliśmy na planetę przede wszystkim w roli badacza.

Sama eksploracja wypada trochę słabo. Ciągle się gubiłam, brakowało mi minimapy i – jak już wspomniałam – wszędzie napotykałam rośliny, które wyglądały, jakbym mogła je zebrać, ale po podejściu okazywało się, że jednak nie. W efekcie przez sporą część gry korzystałam z trybu podświetlającego możliwe do zebrania przedmioty. Minus tego był taki, że ten podgląd zmieniał mi kolory otoczenia.

Zobacz również: STAR WARS: Galactic Racer – recenzja gry. Prędkość w odległej galaktyce

Honeycomb
fot.: kadr z gry

Na swoją obronę tytuł ma ciekawe mechaniki. Nie jesteśmy przecież zwykłymi rozbitkami na obcej planecie. Przybyliśmy na Sota 7 w celach badawczych. Poza przetrwaniem i rozwijaniem bazy naszym zadaniem jest zbadanie fauny i flory. Do tego dochodzi możliwość krzyżowania gatunków i tworzenia hybryd. Spodobało mi się, że twórcy pamiętali o niezbędnej roli zapylaczy. W efekcie, abyśmy mogli hodować rośliny, w naszej bazie najpierw musiały zamieszkać pszczoły. A jeżeli chodzi o zwierzęta, możliwość ich oswajania z początku była ciekawa, ale szybko zamieniła się w dość żmudny proces.

Warto zaznaczyć też, że Honeycomb nie jest szczególnie wymagającym tytułem. Chociaż wprowadza dość ciekawy system toksycznego powietrza (w końcu to obca planeta) i musimy budować swoją odporność, to śmierć podczas eksploracji nie niesie ze sobą poważnych konsekwencji. Po prostu budzimy się z powrotem w kapsule, w której wylądowaliśmy na Sota 7, i to z całym naszym ekwipunkiem.

Podsumowując, Honeycomb: The World Beyond to przede wszystkim gra dla osób, które lubią spokojną eksplorację, ciągłe ulepszanie ekwipunku i eksperymentowanie. Nie doświadczymy agresywnego survival, który codziennie próbuje zabić gracza na pięć nowych sposobów. Tytuł nie jest pozbawiony wad, ale dzięki swoim nietypowym mechanikom potrafi zainteresować i sprawić, że chce się sprawdzić, co jeszcze można stworzyć i odkryć na tej obcej planecie.

Zobacz również: Onimusha Way of the Sword – recenzja gry. Droga do siły


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Outreach. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne

Plusy

  • Lekki survival na obcej planecie
  • Ciekawe mechaniki

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Kiepska mapa
Angelika Mańczuk

Zakochana w fantastyce tak bardzo, że zaczęła tworzyć własną. Uwielbia książki, komiksy, dobrze zrobione animacje i gry komputerowe z wciągająca fabułą, chociaż kompletnie nie umie w nie grać. Uzależniona od kawy i dobrej muzyki. Nadal czeka na list z Hogwartu.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze