Nazwisko Roberta E. Howarda jest doskonale znane fanom fantastyki. Twórca zapisał się wielkimi literami na kartach literatury XX wieku za sprawą opowieści o Conanie. Nie był to jednak jedyny wojownik dawnych dziejów, którego powołał do życia. Bohater omawianej przeze mnie książki nie cieszy się taką rozpoznawalnością jak Barbarzyńca z Cymerii. Nie oznacza to jednak, że jest mniej interesujący.
Bran Mak Morn to zbiór różnorodnych tekstów poświęconych tytułowemu bohaterowi oraz jego ludowi, Piktom. Książka zawiera wszystkie opublikowane historie z udziałem wielkiego wodza, a także krótsze opowieści skupione na jego podwładnych. Czytelnicy znajdą tu również ciekawe dodatki, które pozwalają lepiej poznać proces twórczy Howarda i prześledzić, jak na przestrzeni lat rozwijał on swój świat.
Już na wczesnym etapie lektury uderzają dokładność i pasja, z jakimi Howard przedstawia historyczne tło Piktów. Z listów zamieszczonych w tym wydaniu dowiadujemy się, że pisarz zafascynował się tą cywilizacją już w młodym wieku. Jako nastolatek zaczął tworzyć rozbudowane eseje historyczne na jej temat, a z biegiem lat jego zainteresowanie tylko rosło. Wyraźnie widać to w wielu opowiadaniach.
Zobacz również: Conan. Księga Pierwsza – recenzja książki. Na Croma, cóż za rzeźnia!

Przy każdej możliwej okazji autor opisuje wieloletnie konflikty Piktów, ich podróże oraz kluczowe wydarzenia z ich dziejów. Czyta się to z dużym zaangażowaniem, jednak momentami takie wtrącenia zajmują zbyt wiele miejsca. Choć wykorzystywane przez Howarda zaplecze historyczne jest naprawdę interesujące, czasami spowalnia akcję i sprawia wrażenie niepotrzebnie wciśniętego w fabułę.
Zaskoczyło mnie, jak mało miejsca autor poświęca samemu protagoniście. Choć Bran Mak Morn znajduje się w tytule i zdobi okładkę, pojawia się zaledwie w części zawartych tu historii. Trzeba jednak przyznać, że to właśnie te opowieści zapadają w pamięć najbardziej.
Otwierające zbiór Lud z cieni szybko i skutecznie buduje wizerunek bohatera. Mak Morn cieszy się ogromnym szacunkiem swojego ludu. Rządzi twardą ręką, ale pozostaje bezwzględnie sprawiedliwy i gotów oddać życie za swoich poddanych. Choć sam pojawia się dopiero pod koniec opowieści, autor już wcześniej pokazuje, jak wielkim kultem otaczają go mieszkańcy przedstawionego świata.
Zobacz również: Dracula – recenzja książki. Nieśmiertelny Bram Stoker

Oddanie Mak Morna wobec jego ludu doskonale ukazują również Robaki Ziemi. Bohater opracowuje plan ataku na Rzym, którego przedstawiciele dokonują samosądów na jego poddanych. O ile poprzednia opowieść pozostawała dość przyziemna i mocno osadzona w realiach historycznych, o tyle tutaj Howard sięga po elementy horroru. To rozwiązanie sprawdza się znakomicie i nadaje historii niepowtarzalny klimat. Szkoda jedynie, że ta opowieść (podobnie jak pozostałe teksty poświęcone tytułowemu bohaterowi), nie jest bardziej rozbudowana. Mimo to uważam ją za najlepszą historię w całym zbiorze.
Osobno muszę wspomnieć o scenach walki. Howard opanował ich opisy do mistrzostwa i regularnie serwuje nam niezwykle plastyczne, wręcz brutalne obrazy starć. Za każdym razem możemy niemal poczuć siłę uderzeń, a także zobaczyć krew i brud rozpryskujące się na wszystkie strony. W tych sekwencjach dzieje się naprawdę dużo, ale czytelnik nigdy nie traci orientacji. Autor doskonale wiedział, jak dobrze wychodzą mu sceny bitewne, i w pełni wykorzystywał ten talent.
Zobacz również: Alchemik. Tom 1: Miasto Umarłych – recenzja książki. LitRPG tysiące lat później

Ze względu na krótkie życie Roberta E. Howarda, liczba opowieści o Branie Mak Mornie nie jest zbyt duża. To rozczarowujące, biorąc pod uwagę potencjał zarówno samego bohatera, jak i całego ludu Piktów. Dlatego szczególnie cieszą mnie wszystkie dodatkowe teksty, które wydawnictwo Vesper zamieściło w tym tomie.
Oryginalna, pełna błędów wersja Robaków Ziemi daje zabawny wgląd w to, jak nieporadne początki mogą prowadzić do powstania naprawdę dobrych dzieł. Listy Howarda pozwalają z kolei lepiej poznać go jako człowieka. Dzięki nim możemy zajrzeć do jego głowy i poznać przemyślenia, którymi dzielił się z bliskimi podczas pracy. Twórca Conana rozwija w nich również historyczne tło swojego świata, ułatwiając nam orientację na mapie i zrozumienie konfliktów między poszczególnymi cywilizacjami.
Bran Mak Morn to niezwykle wciągający zbiór, który oferuje świetny przekrój opowieści z gatunku heroic fantasy. Howard stworzył bogaty świat, a z każdą kolejną historią czytelnik z zaciekawieniem odkrywa, jak na przestrzeni lat, a nawet wieków, rozwijała się cywilizacja piktyjska. Choć lektura pozostawiła mnie z wyraźnym niedosytem, uważam ją za świetnie spędzony czas.

Autor: Robert E. Howard
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawca: Vesper
Premiera: 1 października 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 448
Cena katalogowa: 69,90 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Vesper. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Vesper)
