Stranger Things: Po drugiej stronie – recenzja komiksu

Stranger Things to jeden z tych popkulturowych fenomenów, które nie zdarzają się często. Serial Netflixa pokochały miliony fanów na całym świecie. Marka oczywiście szybko się rozrosła – dostaliśmy kilka gier, książek, masę figurek oraz, rzecz jasna, komiksy. Obecnie na rynku można dostać trzy tomy Stranger ThingsPo drugiej stronie, Szóstka oraz Prosto w ogień. Zostały one wydane w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie i w tej recenzji przyjrzymy się pierwszemu z nich.

Niestety – pierwszą próbę przeniesienia tego hitu w komiksowy świat można określić tylko i wyłącznie zwykłym skokiem na kasę. Już teraz mogę wam zdradzić, że w kolejnych tomach jest znacznie lepiej. W tym jednak dostajemy odpowiedź na pytanie, które teoretycznie było interesujące. Co się działo z Willem, gdy trafił na Drugą Stronę? Finalna odpowiedź na to pytanie jest jednak bardzo rozczarowująca, wręcz nudna. Ważniejsze – niewarta swej ceny.

Zobacz również: Resident Alien, tom 1 – recenzja komiksu. Lekarz, detektyw i… kosmita?

Stranger things

Pamiętacie jak Nastka widziała Willa schowanego w swojej fortecy albo obłąkana Winona Ryder widziała świecące się lampki? No więc w tym komiksie zobaczymy wszystkie te wydarzenia z perspektywy Willa, będącego po tytułowej Drugiej Stronie. Pomiędzy tymi kluczowymi wydarzeniami, które są nam znane, dostaniemy kilka wspominek Willa, gdy grał z chłopakami i sporo uciekania przed Demogorgonem. Ot, to wszystko. Ten komiks stanowi jedynie inną perspektywę na wydarzenia, których świadkami byliśmy w pierwszym sezonie serialu. Nie uświadczymy tu niczego odkrywczego czy zaskakującego. Scenariuszowi zatem brakuje dramatyzmu, nieprzewidywalności. Czytelnik doskonale wie, jak zakończy się ten tom. Wie, że Willowi nic się nie stanie, a te wszystkie znane z serialu wydarzenia widziane z oczu Willa to tylko i wyłącznie ciekawostka, pozbawiona jakiegokolwiek elementu zaskoczenia.

Po drugiej stronie nie pomagają również ilustracje. Stefano Martino, czyli osoba odpowiedzialna za nie w tym albumie, na szczęście nie przyłożył ręki do dwóch następnych tomów, Szóstki oraz Prosto w ogień. O ile klimatyczne krajobrazy, bardzo trafnie oddające ponury i mroczny charakter tytułowej Drugiej Strony prezentują się znakomicie, tak Martino kompletnie zawalił przy samych bohaterach. Niektóre plansze z twarzami naszych ulubieńców wywołają u nas szok, inne salwę śmiechu, a jeszcze inne, te najbardziej ekstremalne – obie te reakcje. Na szczęście, co jakiś czas dostajemy przykładowe okładki od Aleksi Briclot. Stanowią one wizualną ucztę dla oka i prawdopodobnie największy atut Po drugiej stronie. Samo wydanie komiksu również zasługuje na pochwały. Kredowy papier, wysoka gramatura i ladna, twarda oprawa, na której dominują ciemne kolory.

Zobacz również: Bloodborne, tom 1: Śmierć Snu – recenzja komiksu

Jako fan serialu, nie znajduję w tym albumie absolutnie niczego, co mogłoby uzupełnić w znaczący sposób moją wiedzę na temat świata Stranger Things, a co dopiero zaspokoiło mój fanowski głód. Po drugiej stronie jest pozbawione jakiejkolwiek interesującej, wartościowej treści, a jedyne na co warto zwrócić uwagę, to klimatycznie narysowane krajobrazy i absolutnie wspaniałe projekty okładek. Na szczęście, tom drugi serii, Stranger Things. Szóstka, rekompensuje w znaczącym stopniu bezbarwność poprzedniczki. Ale o tym już niebawem…

OCENA: 4/10


stranger things


Tytuł oryginalny: Stranger Things Volume 1: The Other Side
Scenariusz:
Jody Houser
Rysunki: Stefano Martino
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawca:
Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron:
96

K W.

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze