Gran Turismo Sport DLC – poradnik dla nubów, leszczy i wafli

Wypuszczone pod koniec 2019 roku DLC do Gran Turismo Sport okazało się fajnym wyzwaniem dla zapaleńców i koszmarem casuali. Lewis Hamilton Time Trial Challenge to z pewnością, w kontekście gier, nic prostego i wymaga naprawdę dobrej jazdy, czego normalnie single player w grach wyścigowych się nie robi.

Chuj mnie strzela przy kolejnych próbach robienia wyniku. Nie jest to może najlepsza zachęta na słuchanie moich „złotych rad” ani też najlepsze rozpoczęcie tekstu w historii. Jako ktoś pomiędzy początkującym i amatorem, myślę jednak, że przechodziłem przez to samo z czymś większość fanów tego typu gier (jak i innych) cały czas się zmaga. Poziom bicia AI i bicia prawdziwych rekordów tak diametralnie się różni, że bardzo ciężko przeskoczyć z kilku miesięcy CODa i wbijać z miejsca diamenty. Chociaż istnieją zapaleńcy, którzy mówią o 15 minutach poświęconych na jeden tor, większość nigdy nie zrobi podobnych czasów.

Zobacz również: Gran Turismo Sport – recenzja gry z kierownicą Logitech G923

Wiele jest też poradników, są filmiki na YouTubie. Tylko co mi może pomóc rada „przejedź czyste kółko”, czy „wejdź dobrze w zakręt”, kiedy w najoptymistyczniejszych wizjach ciągle daleko do złota? Istnieją jednak metody na poprawianie się. Po kilku tygodniach katowania DLC i osiągnięciu zaledwie pierwszych złotych wyników, jestem mocno zadowolony z postępów. I tym właśnie chciałbym się podzielić.


Podstawy


Nawet brązowy czas może wydawać się z początku trudny do osiągnięcia. Wymaga jakiejś podstawowej znajomości toru, więc trzeba momentami chwilę pojeździć. Główna zasada jest jednak taka – nie wywal samochodu za tor i to powinno wystarczyć. Nie ma znaczenia ustawienie TCS czy innych asyst. Trzeba tylko czystego – jak na nuba – kółka. Drobnym problemem okaże się ostatnie z wyzwań – Nürburgring Nordschleife. Nie żeby zasady były tu inne. Musisz jednak utrzymać się na torze przez kilka minut, a pamiętaj, jesteś nubem. Pierwsze zaliczone pomiary mogą zniechęcić, ale wystarczą kolejne powtórki i wymarzona nagroda za wszystkie brązy na pewno wpadnie.

Dalej sprawa jest nieco trudniejsza. Kiedy mocno ciśniesz, powinno się udać z włączonym TCS zdobyć srebro. Dużo prostsze jest to jednak, kiedy zrezygnujemy z kontroli trakcji. Jak się tego nauczyć? Nie musisz wcale szukać odpowiednich granic Mercedesa, którym jeździ Lewis. Za takie bardzo łatwo wypaść. Najwięcej dało mi używanie trudniejszych w prowadzeniu pojazdów grupy 3-ciej. Kilkadziesiąt minut w Lamborghini Huracan, czy próby z Toyotą FT-1 VGT, skutecznie przesunęły moje granice skupienia tak mocno, że powrót do Mercedesa był przyjemnością.

Ok, srebro wpadło. Co dalej? Nie obejdzie się bez oglądania powtórek. Mogą to być powtórki przejazdów Lewisa, dostępne z poziomu gry, jak i inne, wybranych graczy, którzy udostępnili swoje przejazdy w Internecie. Wariaci pobili wszystkie czasy Hamiltona o 2 sekundy lub jeszcze więcej (zależnie od toru). Można wyciągnąć z tego parę ciekawych wniosków i wykorzystać parę sztuczek gracza, często niemożliwych na prawdziwym torze.


Ciągle podstawy


Może to dosyć oczywista rada, ale najczęściej liczy się przede wszystkim wyjście z zakrętu. Możesz pozwolić sobie na wolniejszą jazdę, jednak pełny gaz wciskamy najszybciej jak to możliwe. Zbyt wysoka prędkość spowoduje bardzo wolne wyjście, a często wiąże się to z dalszą jazdą przez długie proste. Zbyt wolna jazda zabierze kilka cennych ułamków sekundy, ale wyjście ograniczy straty lub nawet często część z nich odrobi.

Bardzo trudnym elementem jest zmuszenie się do jeżdżenia okrążeń do końca. Straciłeś 10 sekund? Trudno, jedziesz dalej. Inaczej Twoja znajomość toru będzie z każdym zakrętem mniejsza. Jest to trochę przeciw naturalnemu odruchowi restartu, kiedy kontynuacja wygląda na marnowanie czasu. To NIE jest marnowanie czasu. Wypadłeś – jedziesz dalej. Spróbuj czegoś nowego, przejedź resztę okrążenia odważniej – wykorzystaj szansę.

Pamiętaj, ustawienia ducha można zmienić. Jeśli to w jakiś sposób Cię pogania, rozprasza – możesz wyłączyć Lewisa, własnego ducha, lub przesunąć go do przodu. Skorzystaj z pomocy dodatkowych – niech w zakrętach stoją nubowskie pomarańczowe słupki. Zrobisz przecież wszystko żeby osiągnąć cel.


Złoty gekon


Na dłuższą metę, trzeba niestety przejść przez nie do końca interesujący element. Musisz poznać KAŻDY zakręt. Jest to dosyć żmudne i poznanie wszystkiego cały czas nie wydaje się być w zasięgu. Ale dokładnie to trzeba zrobić. Tor po torze, zakręt po zakręcie, trzeba nauczyć się momentu hamowania, odpowiedniego wejścia, dobrego wyjścia. Monza wydaje się najprostszym początkiem. Obowiązuje tu prosta zasada – wyjście top.

Ważny jest sprzęt i warunki do gry. W moim przypadku jest to kierownica Logitech G923, słuchawki i wyciszenie zbędnych dźwięków (muzyka podczas jazdy). Wszystko to zwiększy precyzję i ograniczy frustrację przy niepowodzeniach.

Zobacz również: Logitech G923 – test popularnej kierownicy

W pewnym momencie musisz wiedzieć, jak mocno jesteś w stanie przyspieszyć przy skręconych kołach, czy na konkretnych tarkach. Spowoduje to dziesiątki, setki zmarnowanych przejazdów, ale ostatecznie Twoje granice się przesuną. Nie bój się tego typu zakrętów – na pewno pomogą one poprawić ogólny poziom, też na innych torach. Porównując to do nauki zakrętów na pamięć, wydaje się to produktywniejsze.

Warto czasem wejść w zakręt ciągle trzymając nogę na hamulcu. Nie wydaje się to z początku mocno potrzebne, ani proste. Pomaga jednak w pełni wykorzystać możliwości samochodu. Nie patrz na zakręty pod kątem początku i końca. Szczególnie szykany wymagają potraktowania fragmentu toru jako całość. Zasada jest taka – walisz hamulec do podłogi, a w momencie obrotu pojazdu, zmniejszasz hamowanie do połowy.

Pamięć mięśniowa potrafi być upierdliwa. Bardzo łatwo jest „przetrenować” tor. Najprostsze rozwiązanie – rób przerwy. Często nie jest to jednak wystarczające, więc przyszedł moment namieszać sobie w głowie. Polecam mieszać z ustawieniami. Oglądanie tylko swojego ducha, ducha Hamiltona lub żadnego. Zmieniaj punkty odniesienia w zakrętach, np. poprzez włączenie / wyłączenie słupków pomocniczych. Rozwal balans hamulców w pojeździe – wejdź mocno na plus bądź minus. Przejedź się trudniejszym lub łatwiejszym samochodem. Wszystko to pozwoli rozbić utrwalone schematy i może okazać się kluczowe dla wyniku.


Małe kroki


Po przejściu całej ścieżki i pierwszych fajnych wynikach, warto pamiętać o jednym – dalej jesteś leszczem. Można to łatwo zweryfikować przejeżdżając kwalifikacje do wyścigu grupy 3-ciej, po czym przejrzeć swój wynik online (https://www.kudosprime.com/gts/stats.php?profile=search). Pokazałeś już jednak, że dasz radę. Możesz być niezłym, wytrenowanym nubem. I to jest cała esencja Gran Turismo Sport – włożony wysiłek przyniesie efekty.


Bonus


Ranking poziomu trudności torów z forum GTPlanet (od najtrudniejszego):

1. Big Willow
2. Nordschleife
3. Suzuka
4. Mount Panorama
5. Nürburgring GP
6. Brands Hatch
7. Dragon Trail Seaside
8. Lago Maggiore GP
9. Interlagos
10. Monza

Grzegorz Gawrysiak

Kiedyś były czasy, teraz to nie ma czasów. Szur. Marzy o zostaniu redneckiem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze