Monster, tom 1 – recenzja mangi. Kto tutaj tak naprawdę jest potworem?

Co czujecie, kiedy całą historię poprzedza cytat z Biblii Tysiąclecia? Czy ma to sprawić, że opowieść będzie od teraz straszniejsza? A może autor nie wiedział, co tam wstawić i uznał, że cytat, który wybrał, jest dobry?

Jasne, I ujrzałem Bestię (…) jednoznacznie wiąże się z monstrum, ale… Po co? Tym bardziej, że dalej nie mamy żadnych wstawek dotyczących Boga – no, przynajmniej w pierwszym tomie Monster. A jeśli już jesteśmy przy tym, co mi się tutaj wybitnie nie podobało, to zacznijmy od tego, co mnie zastanawiało przez całą lekturę. Mianowicie dlaczego spis treści to połączenie języka niemieckiego z językiem polskim? Ja rozumiem, że akcja dzieje się w Niemczech (rok 1986, RFN, Düsseldorf), ale dlaczego tekst nie został ujednolicony względem języka, gdzie manga się pojawiła? I teraz pytanie: Czy w ten sposób chciano podkreślić to, że akcja dzieje się w Niemczech? Czy może raczej nikt tego do końca nie przemyślał? Pewnie żodyn nie wie.

Zobacz również: Zamiana z księżniczką 3 – recenzja filmu. Ocean’s 8 ale z Vanessą Hudgens x3?

Monster dzieje się więc w Niemczech i opowiada o losach młodego lekarza, Japończyka. Kenzo Tenma jest ambitny i ma talent, a dodatkowo całkiem nieźle ułożyło mu się w życiu. Dlaczego? Przede wszystkim, ma szansę awansować i zostać ordynatorem chirurgii. Po drugie, zaręczony jest z piękną kobietą – córką dyrektora szpitala, w którym pracuje. I w końcu – wszyscy go lubią, zarówno współpracownicy jak i pacjenci. Ten to ma dobrze, co?

No nie do końca, bo Kenzo Tenma tak naprawdę jest marionetką w rękach dyrektora szpitala, a ten jest pozbawionym kręgosłupa moralnego facetem, dla którego liczy się jedynie pieniądz. Co ciekawe, Tenma niby ma świadomość tego, że jest wykorzystywany, ale jakoś mu to nie przeszkadza. Jego narzeczona Eva jest podobna do swojego ojca – i tutaj chylę czoła przed autorem komiksu, bo sam wygląd tej kobiety sprawił, że pomyślałam: oho, jej chodzi tylko o hajs. I wiecie co? Nie pomyliłam się!

Zobacz również: The Tragedy of Macbeth – recenzja filmu. Świeża interpretacja klasycznej, szekspirowskiej tragedii

Kiedy więc Tenma zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak? Kluczowym momentem jest spotkanie bohatera z kobietą, której mąż zmarł, bo przeniesiono Tenmę do innego, zdaniem dyrektora szpitala ważniejszego pacjenta. Kobieta wpada w histerię i każe naszemu lekarzowi oddać męża. Jest to moment, kiedy Tenma zaczyna rozumieć, że stał się pieskiem dyrektora. A później jest tylko gorzej.

Jedząc kolację z Evą, ta stwierdza, że nie każde życie jest tak samo ważne. Cóż, gdyby to były realia gry MMORPG, to bym się zgodziła, bo tank i healer są najważniejsi, a jeśli mielibyście decydować kiedyś, kogo poświęcić – czy tanka czy dpsa – to, niestety, dps jest już martwy. Dla Tenmy jest to jednak kolejny ważny bodziec, który sugeruje, że coś jest nie tak.

Zobacz również: Diuna – recenzja filmu. Kina nie umrą

Ale punktem zwrotnym, swoistą przemianą bohatera, jest moment, gdy Tenma odmawia dyrektorowi szpitala i kontynuuje zaczętą operację chłopca, który został postrzelony w głowę. Z tą decyzją wiążą się kolejno następujące katastrofy: śmierć burmistrza, którym Tenma miał się zająć, a wybrał operację dzieciaka, swoista degradacja i zamknięcie przed Kenzo dalszej ścieżki kariery, a w konsekwencji, jak pewnie mogliście się domyślić, zerwanie zaręczyn z Evą. Aż chciałoby się powiedzieć: bo to zła kobieta była!

Historia wciąż się zmienia. Z wziętego, ambitnego lekarza, Tenma staje się cieniem dawnego siebie. Jest jednak spokojniejszy i zaczyna rozumieć, co tak naprawdę chce robić w życiu, a mianowicie ratować ludzkie życie! Jasne, może to brzmieć trochę nudnawo, ale później w niewyjaśnionych okolicznościach giną kolejno dyrektor szpitala, a także nowo powołany ordynator chirurgii. Nagle też uratowany przez Kenzo chłopiec znika, a wraz z nim jego siostra bliźniaczka, którą przywieziono do szpitala po tym, jak ich rodzice zostali zamordowani.

O mandze Monster można by pisać naprawdę wiele i to nawet w oparciu o ten jeden tom. Autor bawi się akcją, nadaje jej tempa, a potem zwalania, żeby móc nas czymś zaszokować. Nie jest to pozycja dla każdego, przede wszystkim dlatego, że manga to nie dzieło łatwe do przyswojenia i żeby rozumieć, co się dzieje, trzeba kojarzyć fakty i analizować. Dodatkowym plusem będzie kreska autora. Jego bohaterowie nie są typowo piękni, a wręcz realistyczni, a co idzie zauważyć, są również w różnym wieku, co Urasawa umie ładnie podkreślić.

Warto też dodać, że historia zawarta w Monster jest dużo bardziej skomplikowana niż można pomyśleć na samym początku, a czytając komiks, pojawia się coraz więcej pytań. Polecam więc tę pozycję każdemu, kto lubi myśleć o tym, co czyta, i kto chce się zmierzyć z tytułowym Monsterem. Nie zawiedziecie się!

Plusy

  • Kenzo Tenma to dobrze rozpisana postać
  • Historia wciąga i daje pole do własnych przemyśleń

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Trochę błędów językowych
  • Mieszanie dwóch różnych języków
Marta Bałażyk

Maniaczka horrorów, książek o psychopatach i mordercach, a także czarnej kawy oraz głaskania kotów.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze