Pitbull – recenzja filmu. Vegauniwersum w natarciu!

Jedyne, czego możemy być pewni w Polsce to podatki i nowe filmy Patryka Vegi. Każdorazowo film reżysera staje się kasowym hitem, chociaż swoją fabułą do końca nie może nawet do tego aspirować. Z każdą następną produkcją trudno się spodziewać czym zaskoczy nas reżyserska wizja Patryka Vegi – czy to odklejony od rzeczywistości film sensacyjny, czy prawda na ekranie według niego samego. Cóż, ten twórca bez wątpienia ma dobre wspomnienia z pitbullową sagą. Można przypuszczać, że to właśnie dlatego Vega sięga po raz kolejny po ten sam tytuł. Jednak ile jest na dobrą sprawę Pitbulla w Pitbullu? Tym razem mamy nową, uduchowioną wersję, która jest dość ciężka do przejścia.

Nowy Pitbull nawiązuje do przeszłości postacią Gebelsa (w tej roli ponownie Andrzej Grabowski). Historię można podzielić na dwa okresy. Rozpoczyna się w czasach, kiedy Pruszkowem rządził Persching, a Masa zaczął sypać swoich kumpli. Wtedy pojawia się Nos (w tej roli Przemysław Bluszcz), który zaczyna współpracę z gangsterem i odpowiada za większość podłożonych w Polsce bomb. Losy Gebelsa i Nosa krzyżują się, kiedy od jednej z bomb ginie policyjny saper. Druga część filmu to już czasy współczesne. Syn Gebelsa – Jarek – wraz z kolegami z roku chcą przestać żyć pod kreską, więc decydują się obrabowywać bogate domy. Jeden z nich należy do Nosa, który zaczyna się mścić na chłopakach. Losy Gebelsa i Nosa ponownie się krzyżują.

Zobacz również: Small World – recenzja filmu. Vega, wyjedź z Polski

Pitbull rozpoczyna się całkiem przekonująco. Mamy ciekawie przedstawioną historię Nosa i wyjaśnienie dlaczego stał się maniakiem, który wysadza wszystko w powietrze. Bohaterowie są w zgrabny sposób wpisani w ówczesne realia. W filmie zobaczymy nawiązania do takich wydarzeń jak zabójstwo Perschinga w Zakopanem czy morderstwo Komendanta Marka Papały. Nowy Pibull przywołuje nam również wątek początków współpracy Masy z policją. Druga część filmu dzieje się już, lata po działalności gangu z Pruszkowa. Od tego momentu zaczyna się kompletnie nieklejąca się ze sobą historia.

Te wszystkie wątki wyglądają jakby zostały dopisane na ostatnią chwile. Mamy gang złodziei-nerdów-studentów informatyki, którzy są kompletnie karykaturalni. Z jednej strony planują napad jak zawodowcy, z drugiej popełniają dość głupie błędy. Takim przykładem było zgubienie portfela w jednym z napadanych domów. Kolejnym mocno naciąganym wątkiem są poczynania Gebelsa. Jacek próbuje ratować syna za wszelką cenę –oczywiście motyw oklepany, ale można go dobrze wykonać. Natomiast my dostajemy policyjnego mesjasza, który działa ponad każdą władzą w Policji. Nikt nawet nie zadaje pytań, absolutnie nikt nie widzi problemu w planowanych przez niego akcjach czy kompletowaniem zespołu ponad jakąkolwiek jurysdykcję. Jest sam sobie szefem co w całości dają mało realny odbiór.

Zobacz równieżDom Gucci – recenzja filmu. Dawno temu też zaufałem pewnej kobiecie

Absolutnie rażące w oczy są wykreowane kobiece postacie. Ja rozumiem, że to pójście po najmniejszej linii oporu. Jednak jak widzi się postacie takie jak Sandra, to nie za bardzo wiadomo czy się śmiać czy czuć zażenowanym. Sandra przez większość filmu jest otępiałą laską, która oprócz kolejnej imprezy nie ma innych zmartwień. Podobnie jest z Renatą, żoną Nosa. Mogłoby się wydawać, że będzie to postać, która będzie miała wpływ na poczynania gangstera. Mogło się wydawać, że twórcy filmu pociągną ją jaką świadomą fachu swojego męża kobitę. Dostajemy za to – z nie wyjaśnionych przyczyn – otępiałą Renatę, która głównie czołga się za robotem sprzątającym.

Motorem napędowym całej fabuły jest Księga Wyjścia, której Gebels maniakalnie słucha jako sposób na problemy swojego syna. Jak w poprzednich częściach był to dodatek, tak tutaj dosłownie mamy przełożenie Księgi Wyjścia w mafijno-policyjnym stylu. Do tego dochodzi  tak nieoczekiwanie nietrafione zakończenie, że finalnie mam kolejny nijaki produkt z Vegauniwersum.

Pomimo całej swojej sławy, Pitbull, to wykreowana na siłę historia, w której nie do końca odnajdujemy sens. Patryk Vega starał się zarówno nawiązać do interesującej historii mafijnej i dorzucić nam z uporem maniaka religijne motywy. Przez to cały scenariusz ma mnóstwo niewyjaśnionych luk. Można żałować, że cały film nie został przy koncepcji historii Nosa. Nowy Pitbull to ciężkostrawna w swojej nijakości produkcja od Patryka Vegi, którą zdecydowanie należy omijać szerokim łukiem.

Plusy

  • Przemysław Bluszcz jako Nos
  • Ciekawie wplecione rzeczywiste wydarzenia

Ocena

3.5 / 10

Minusy

  • Ponownie dużo motywów religijnych
  • Nietykalny Gebels
  • Bardzo słaba druga połowa filmu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze