Wiosenna fala – recenzja filmu. Trudy życia w rodzinie

Wiedza o zawiłościach historycznych i społecznych w Chinach jest u nas, mieszkańców zachodu, bardzo ograniczona. Nie znaczy to jednak, że w filmie Wiosenna fala nie znajdziemy czegoś nam bliskiego. Wręcz przeciwnie. Wiele osób – niestety – znajdzie w nowym filmie od Yang Liny aż nazbyt dużo znajomych uczuć, które w życiu rodzinnym każdego z nas musiały się kiedyś pojawić.

Wiosenną falę miałem przyjemność obejrzeć w ramach 15-tej edycji Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków. Tytuł ten został nawet wybrany najlepszym filmem kategorii konkursowej festiwalu. Czy słusznie? Konkurencja była bardzo silna, ale nowa produkcja w reżyserii Yang Liny to propozycja zdecydowanie warta poznania. Film może bowiem wpłynąć na każdego widza indywidualnie. I tak, wiem, że to oklepany frazes, ale tu użyję go bez większych wyrzutów sumienia. Tytuł z Chin jest do bólu szczery i rzeczywisty, a u każdego z nas może przywołać zupełnie inne wspomnienia. Bo chyba nikt z nas nie miał idealnego życia rodzinnego. Przecież nie bez powodu często powtarza się, że „z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu”.

Zobacz również: Medium – recenzja filmu. Tajska szkoła szamanizmu

W filmie śledzimy losy trzech kobiet, kobiet reprezentujących trzy kolejne pokolenia osób wychowanych w Chinach. Wszystkie trzy mieszkają pod jednym dachem i wszystkie trzy łączą bardzo napięte relacje. Najstarsza, seniorka rodu, Minglan ma ciągle krytyczne uwagi do zachowania swojej córki Jianbo, która większość czasu spędza poza domem – czy to zbierając materiały do reportaży, czy to spotykając się ze swoim chłopakiem. Gdzieś pomiędzy przewija się nieustannie najmłodsza, 9-letnia Wanting, przez wiele lat uważająca za matkę swoją biologiczną babcię. Kto tu jest tym „złym”, nie jest jednak tak oczywiste. Trudna przeszłość seniorki i jej rozwód sprzed laty ze szkalowanym przez nią mężem, to również ważny wątek rodzinnych perypetii. Jianbo bowiem zupełnie inaczej pamięta swojego ojca, od którego otrzymała znacznie więcej ciepła niż od surowej matki. Atmosfera jest tu gęsta przez cały film, a monolog z końcówki w wykonaniu 40-latki był tego cudownym zwieńczeniem – trudno było wtedy pozostać obojętnym.

Zobacz również: Tick, Tick… Boom! – recenzja filmu. Postać, którą warto poznać

Choć Wiosenna fala opowiada wyłącznie o samych kobietach, to nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że jest to kino tylko dla kobiet. Są tu oczywiście poruszane kwestie, które mogą inaczej wybrzmieć dla osób płci pięknej, ale zdecydowanie jest to film bardziej uniwersalny. Tytuł o wiele częściej odnosi się po prostu do relacji między członkami rodziny. Relacje te w wyniku wielu zawirować z przeszłości stały się bardzo zimne – niektóre z nich zdają się już nie do naprawienia. Dostajemy na szczęście pewien promyk nadziei, że nie wszystko jest stracone. Mimo wszystko do celu daleka droga. A jeśli zaś chodzi o przesłanki wyboru kobiet na główne bohaterski, to był to oczywiście zamierzonym zabiegiem. Miało to symbolizować odwrócenie ról w tradycyjnym systemie rodzinnym, co u reżyserki jest często spotykane.

Fot. Wiosenna fala / Pięć Smaków

Film jest fantastycznie zagrany i trudno nawet jednoznacznie wyróżnić którąś z trójki aktorek. Z pozoru bardzo opanowana Jianbo (Hao Lei), fenomenalnie potrafiła ukazać targające nią emocje, gdy któryś raz z rzędu usłyszała od seniorki, że do niczego się nie nadaje i że nie powinna zajmować się Wanting. Z drugie strony mamy kreację Elaine Jin jako Minglan, która świetnie odgrywa ekstrawertyczną starszą kobietę potrafiącą bez zająknięcia powiedzieć, co ma na myśli. No i jest jeszcze młoda Qu Junxi, również bezbłędnie wcielająca się w Wanting, osobę chyba najbardziej poszkodowanej w tej rodzinnej wojnie.

Zobacz również: Ghostbusters: Afterlife – recenzja filmu. „Przestań uganiać się za duchami”

W filmie Wiosenna fala przewija się dużo nawiązań do trudnej historii Chin oraz do obecnej sytuacji w kontekście kolejnych pokoleń. Oczywiście jest to ważne, ale myślę, że niekoniecznie dla nas. My w nowym dziele spod ręki Yang Liny znajdziemy przede wszystkim ból wynikający z relacji rodzinnych. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej raniące słowa niż te wypowiedziane przez najbliższą nam osobę.

Film do obejrzenia w ramach 15-tej edycji Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków jeszcze do 29.11.2021 roku na stronie piecsmakow.pl

Plusy

  • Niezwykle realistyczne relacje rodzinne
  • Zdecydowanie nie pozostawia obojętnym
  • Aktorsko bezbłędny

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Gdzie ci mężczyźni?
Mateusz Chrzczonowski

Nie zna się, ale czasem się wypowie. Najczęściej na tematy gamingowe, bo na graniu i czytaniu o grach spędził większość życia. Nie ukrywa zboczenia w kierunku wszystkiego, co pochodzi w Kraju Kwitnącej Wiśni czy też niezdrowego zauroczenia kinem z różnych zakątków Azji.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze