Menu – recenzja filmu. Sala pełna smakoszy

Restauracja na wyspie podaje dania jakich jeszcze nie było. Legendarny szef kuchni obsługuje tylko prawdziwych smakoszy. A wśród nich pojawia się dziewczyna z kubkami smakowymi zrujnowanymi przez papierosy. Nie powinno jej tu być, ale jest i wolałaby zjeść cheesburgera. 

Menu opowiada historię poprzez serwowanie dań podczas eleganckiej kolacji. Szef kuchni – Julian Slowik – do każdego dania dodaje historię, wspomnienie lub inną intelektualną zagadkę. Wieczór w lokalu jest nie tylko degustacją, ale też przedstawieniem. Z każdym daniem historie stają się jednak coraz bardziej niepokojące. Niepokój szybko zmienia się w przerażenie, kiedy jeden z kucharzy serwuje danie zwane Porażką i popełnia samobójstwo na oczach gości.

Goście długo wierzą, że wszystko jest tylko częścią spektaklu. Podejrzliwa jest jedynie Margot – młoda kobieta, która pojawiła się na kolacji przypadkiem. Jej nieplanowana obecność sprawia problemy Slowikowi i krzyżuje jego plany. Dziewczyna od początku uważnie obserwuje całe przedstawienie. Dzięki niej dostrzegamy niepasujące elementy i dziwne zachowania kucharzy. Anya Taylor-Joy w roli Margot oraz Ralph Fiennes w roli Slowika są świetnie dobrani do swoich ról, sprawdzają się też jako duet. To dialogi tych dwóch postaci są najlepiej napisane i najciekawiej pokazane.

Zobacz również: Chrzciny – recenzja filmu. Powtarzalny mariaż patologii i martyrologii.

Intryga w Menu nie jest banalna. Thrillery w zamkniętych przestrzeniach miewają tendencję do pozbywania się bohaterów jednego po drugim bez większego przemyślenia. tutaj każdy podawany posiłek odkrywa jakiś nowy element. Każde danie oprócz listy składników zawiera istotny komentarz. Historia zostaje opowiedziana przez listę dań i dzięki temu rozwija się naturalnie podczas kolacji.

Menu
Menu

Kuleje jednak głębia historii. Wątki wyjaśniające historie poszczególnych gości zapowiadają się ciekawie, a zostaja ledwie liźnięte. W prawie każdym przypadku dostajemy intrygującą zapowiedź problemu, by za chwilę został spłycony do jednego zdania podsumowania. Szkoda, bo niektóre postacie mogłyby być naprawdę dobrze poprowadzone. Tymczasem zarysowanie przeszłości gości okazuje się zbędne i niewykorzystane.

Zobacz również: Bros – recenzja filmu. Nie pomyl filmu!

Szczególnie ubolewam nad spłyceniem opowieści samego szefa kuchni. Jest najbardziej interesującą postacią, a otrzymujemy o nim zaledwie garść informacji. Jego droga od wielkiego talentu do zostania wypalonym psychopatą zawiera się w kilku zdaniach i jest grubymi nićmi szyta. Na szczęście Fiennes ratuje swoją postać mimiką twarzy i charakterystyczną dla niego aurą tajemniczości. Pamiętacie, jak dopiero poznawaliśmy Voldemorta? Fiennes daje nam tutaj podobny dreszcz niepokoju i ekscytacji zarazem.

Menu
Anya Taylor-Joy

Odnoszę wrażenie, że ten film jest za krótki. Zabrakło kilku wyjaśnień czy zgłębienia wątków przynajmniej tych ważniejszych postaci. Więcej skupiamy się na samych daniach i na środowisku restauracji niż na konkretnych gościach. Wizualnie to naprawdę przyjemne – gotowanie jest dopracowane i satysfakcjonujące. Nie brakuje dbałości o szczegóły, jeżeli chodzi o jedzenie. Więcej wiemy o posiłkach niż o gościach.

Zobacz również: Black Panther: Wakanda Forever – recenzja filmu. Re-cast nie byłby lepszy?

Menu nie jest filmem wybitnym. Mimo to warto wybrać się na seans i nie będzie to stracony czas. To przyjemny film z dreszczykiem emocji. Nie trzeba być smakoszem, żeby dobrze się bawić na filmie z bogatą listą dań.

Menu można zobaczyć w kinach od czwartku 17.11.

Plusy

  • Świetny duet głównych postaci
  • Fabuła opowiadana daniami
  • Przyjemny wizualnie

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Spłycone wątki gości
  • Uproszczona historia psychopaty
Anna Baluta

Dużo czyta, a jeszcze więcej ogląda, a na dodatek o tym pisze. Zwiedza światy fantasy i lubi kultowe sitcomy. Między serialami studiuje i poznaje amerykańską kulturę i popkulturę.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze