Velma – recenzja serialu (odcinki 1-2). Scooby Doo, gdzie jesteś?!

Scooby Doo to jedna z moich ulubionych marek w Hollywood. 

Grupa przyjaciół rozwiązująca paranormalne zagadki wraz ze swoim gadającym psem. Pomysł prosty, wręcz banalny – ale, ale! Żeby rzeczywiście się sprawdził, potrzebna była jeszcze dobra realizacja. O to jednak w tamtych czasach nikt nie musiał się martwić, bo jeśli coś powstawało, to rzeczywiście brali się do tego ludzie z talentem czy jakimkolwiek pojęciem o takich rzeczach jak dialogi, humor czy w ogóle konstrukcja fabuły. Tak więc 13 września 1969 roku wyemitowany został pierwszy odcinek serialu pod tytułem Scooby Doo, gdzie jesteś? i był to początek jednej z największych marek w historii telewizji i kina.

Zobacz również: Wielka wojna o Pierścienie Władzy – o toksyczności Hollywoodu i fandomów

Mało kto się chyba spodziewał, że pół wieku później dalej będzie wzbudzać tyle emocji i będzie miała tak szeroką i oddaną rzeszę fanów. Eksperymentowanie z serią Scooby Doo czy jej rozbudowa zaczęła się stosunkowo szybko. Po początkowym szale na przygody strachliwego pieska, dostaliśmy po jakimś czasie takie wynalazki jak Scooby i Scrappy Doo czy Szczeniak Zwany Scooby-Doo, które raczej podzieliły środowisko fanów. Istny renesans serii przyszedł wraz z przełomem wieków za sprawą serialu Co nowego u Scooby’ego?, pełnometrażowych animacji z udziałem Brygady Detektywów (w tym zdecydowanie najlepsza Wyspa Zombie!) a nawet filmach aktorskich (przy których palce maczał niestety sam James Gunn). Scooby był wszędzie, a – jak wiadomo – po każdym sukcesie przychodzi okres wyciskania marki do cna.

Słowo masówa to chyba wciąż zbyt małe określenie dla tego, co spotkało pełnometrażowe wersje  Scoobiego. Ponad 40 (!) animacji w ciągu 25 lat i 3 aktorskie, telewizyjne abominacje, na czele z potworkiem o nazwie Daphne i Velma. Scooby i spółka mieli jednak sporo szczęścia, przynajmniej do seriali animowanych i niemal każda produkcja odcinkowa, okazywała się mieć w sobie coś godnego pochwalenia. Scooby Doo i Brygada Detektywów wprowadziło nowość w postaci ciągłości fabularnej i bardziej mrocznego klimatu, Wyluzuj, Scooby Doo! kupiło mnie swoim absurdalnym humorem, zaś Scooby Doo i… Zgadnij kto? to już klasyka pełną gębą w nowoczesnym wydaniu. No, tak więc wraz z przybyciem serialu Velma, to szczęście się skończyło.

Zobacz również: YouTube usuwa łapki w dół, Hollywood świętuje, a my witamy 1984 rok

Jakiś czas temu sieć obiegła informacja – hej, wiecie co? Velma jest lesbijką. Świat oszalał, część ludzi (a nawet i Google) świętowała coming out bohaterki, druga część oburzała się, że po co to komu, a Ci normalni po prostu mieli to w poważaniu i zajmowali się pracą czy płaceniem rachunków. Niedługo później zadebiutował zaś pierwszy zwiastun nowej produkcji, mającej być prequelem i spin-offem Scoobiego oraz origin story Velmy. Tak zwana kolokwialnie gównoburza wokół zapowiedzi kontrowersyjnego filmu czy serialu nie jest raczej już czymś nowym czy rzadko spotykanym. Co druga, (jak nie co pierwsza) rzecz ze stajni Netflixa czy Disneya spotyka się z wielką wojną widzów w sekcji komentarzy. W przypadku HBO, ostatni raz takie obruszenie pamiętam przy okazji serialu Santa Inc., gdzie po zalewie negatywnych opinii i łapek w dół, HBO postanowiło zablokować możliwość komentowania, a w końcu usunąć wszelkie zwiastuny serialu, jakby nigdy nie istniał.

Zobacz również: Najlepsze seriale animowane dla dorosłych

Pierwsza zajawka Velmy, bohaterka (głosem Mindy Kaling) pisze wiadomość do zarządu HBO Max, w którym krytykuje ich decyzję o zmianie charakteru Judy Jetson w nowym serialu (wiecie, jak w przypadku samej Velmy). Dostajemy też kilka meta-komentarzy, skierowanych do przeciwników zmian kultowych uniwersów czy bohaterów, a nawet komentarz, że Judy Jetson przynajmniej wciąż jest biała. Ratio łapek na dzień obecny? 37 tysięcy w górę do 306 tysięcy łapek w dół. Przy nowym zwiastunie nie jest wcale lepiej – 6 tysięcy do 115 tysięcy, ale komentarze niestety są już wyłączone (ktoś jeszcze wierzy, że YouTube chce chronić małych twórców ukryciem ilości łapek w dół?).

Przechodząc do samego serialu, Velma jest dokładnie taka, jak jej pierwszy zwiastun. To produkcja stworzona przez zakompleksionych scenarzystów i gwiazdeczki, które lubią pouczać biedny motłoch o tym, jak wygląda świat, że biali ludzie (a szczególnie uprzywilejowani mężczyźni) to zło, a stereotypy są rasistowskie i niedobre. Dostajemy tu również sporo wątków seksualnych, najczęściej LGBT. Wszystkiemu oczywiście towarzyszą śmieszkowe meta-komentarze, jak w jednej z pierwszych scen, gdzie Daphne wraz z innymi koleżankami ze szkoły biorą grupowy prysznic, rozmawiając o tym, jak wszystko dziś się sprzedaje seksem.

Zobacz również: Harley Quinn, sezon 3 – recenzja serialu. Batman to st000pkarz!!!

Czy ma to coś wspólnego ze Scoobym Doo? Nie. Jak już się przekonaliśmy, mimo ponad 50 lat na rynku, z oryginalnego Scooby Doo można wyciągnąć coś świeżego i nowego, jak chociażby w przypadku wspomnianej Brygady Detektywów. Tutaj główny zamysł był taki, aby wziąć znaną markę i obrócić wszystko do góry nogami. Velma była cichą, skromną miłośniczką kryminałów? Tu zrobimy z niej pewną siebie, głośną i dziwaczną hinduskę. Daphne była miłą, uroczą i słodką damą w opałach? Tu będzie silną i niezależną Azjatką, adoptowaną przez dwie policjantki. Fred był sprytnym szefem grupy? Tu zostawimy jego kolor skóry, ale zrobimy z niego kompletnego debila, który ma kompleksy i małego penisa. True story. Jeśli słowo woke miałoby mieć swoje uosobienie w postaci serialu, to Velma na pewno byłaby mocnym kandydatem do tej roli, choć – między Bogiem a prawdą – nie o same woke aspekty chodzi.

Chodzi o brak stylu, o brak smaku, gustu i talentu. Wydaje mi się, że w założeniu miała to być druga Harley Quinn, tyle że zespół odpowiedzialny za przygody byłej Jokera miał pomysł w głowie i pasję w sercu. W przypadku Velmy, ciężko mi rozgryźć jakie przesłanki stały za stworzeniem tego serialu. Gównoburza jako kampania promocyjna – a nuż się przyjmie i ludzie pokochają? Nowy Scooby Doo, tyle że bez psa i dla dorosłych – o to chodziło? Jedyne, co mi przychodzi do głowy i w co jestem w stanie uwierzyć to przekonanie producentów, że ludzie aktywnie korzystający z social mediów i walczący o poprawność polityczną (z braku prawdziwych, życiowych problemów czy celu w życiu) to większość dzisiejszej widowni. No cóż – tak nie jest.

Zobacz również: Najlepsze seriale animowane, część I (1957-2000)

W 2023 roku życzę sobie, aby Hollywood przestało dzielić, skłócać czy pouczać, a zaczęło robić to, co im przez lata wychodziło naprawdę dobrze – bawić i pozwalać na ucieczkę w niezbadane, fantastyczne światy. Oby Velma szybko podzieliła los Santa Inc., a zapowiedziany na przyszły rok nowy serial animowany ze Scoobym, mający być połączony z ostatnią pełnometrażową animacją Scoob! okazał się powrotem do statusu quo.

Plusy

  • Prawdopodobnie podzieli los Santa Inc, co - daj Boże - będzie kolejnym krokiem ku uświadomienia sobie przez producentów, że ludzie nie lubią oglądać gówna

Ocena

1 / 10

Minusy

  • Nie ma nic wspólnego ze Scoobym Doo
  • Zakompleksieni scenarzyści, mający obsesję na punkcie białych ludzi, rasowych stereotypów i seksu
  • Natłok "śmieszkowych" meta-komentarzy
Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze