Mumie – recenzja filmu. Miłość, szmaragd i krokodyl

Mumie to wszystko, co z czym kojarzycie Egipt. Bogate grobowce, faraoni i wyścigi – ale w życiu po życiu. Nic co egipskie, nie jest nam obce – żart polega na tym, że wszystko co współczesne, jest obce mumiom. 

Mumie to nowa produkcja Warner Bros, która za tydzień pojawi się na ekranach. Już ze zwiastunów było wiadomo, że istnieje miasto nieżywych mumii, które wiodą sobie w nim spokojne nieżycie. Dzień po dniu wszystko wygląda tak samo, a wieczność nie wymaga noszenia zegarków, więc nikt się nigdzie nie spieszy. Thut, dawny mistrz wyścigów rydwanów, też się nie spieszy – szczególnie do małżeństwa. Niestety córka Faraona musi wyjść za kogoś za mąż i bogowie wskazują właśnie Thuta. Mężczyzna musi jedynie przez tydzień przechować pierścień zaręczynowy z klejnotem, aby dowieść swojej godności. Jeżeli zawiedzie, spotka go kara. Pierścień trafia do grobowca Thuta, skąd kradnie go ambitny archeolog. Tym samym przenosimy się do świata żywych w pogodni za pierścieniem.

Zobacz również: Bielmo – recenzja filmu. Co się zdarzyło w West Point Academy?

Zazwyczaj bywa tak, że wrzucenie bohatera w zupełnie nowy świat wypada zabawnie. Poznawanie obcego środowiska, nieporozumienia i odstawanie od reszty jest dobrym polem manewru, podobnie wypada też tutaj. Do świata żywych wybiera się cała gromada postaci – Thut, jego przyszła żona (również niechętna do małżeństwa), młodszy brat Thutha i jego mały krokodyl. Wszyscy próbują wytłumaczyć sobie nowy świat. Zastanawiają się, gdzie schowane są konie mechaniczne, a Londyn wydaje im się równie potężny jak Cesarstwo Rzymskie. Szukając pierścienia, co i rusz trafiają w różne tarapaty. Księżniczka Nefret wykorzystuje czas wśród żywych na realizację marzenia o śpiewie, a przy okazji zbliża się z Thutem, pomagając mu pokonać własne babiery.

Mumie
Mumie

W Mumiach nie ma absulutnie nic nowego. Główna księżniczka śpiewająca o marzeniu – jest. Uroczy chłopak, który z czasem staje się kimś więcej – jest. Humor polegający na poznawaniu nowych rzeczy w obcym świecie – oczywiście. Słodkie zwierzątko – mamy wielkookiego krokodylka. Wszystkie elementy bajki są na swoim miejscu i czuć, że historia jest odtwórcza. I choć nie ma co tutaj liczyć na niespodziewane zagrania i zwroty akcji, to całkiem się uśmiałam. Nie bez powodu są to klasyczne zagrania – one się zawsze sprawdzają. Łatwo się domyślić następnych wydarzeń, ale nie psuje to przyjemności oglądania.

Zobacz również: Velma – recenzja serialu (odcinki 1-2). Scooby Doo, gdzie jesteś?!

Tak więc wszyscy bohaterowie są sympatyczni, sceny akcji zabawne, humor standardowy i sprawdzony. Co jest ciekawego w Mumiach? Znajdzie się parę smaczków. Świetnie wypada wątek traumy Thutha, byłego ścigacza rydwanów. Chociaż w nieżyciu nic nie może mu się stać, po jednym z ostatnich wyścigów opanował go strach. Ukazanie traumy wypada naprawdę dobrze i pojawia się przez cały film w pasujących momentach. Zanim jeszcze bajka da widzom morał, widać jak paraliżujący jest strach i jak ważne jest, by go pokonać. Zgrabnie podany przekaz, mimo że prosty i też nieco przewałkowany.

Mumie
Mumie

Jak i tytułowe mumie mają już swoje lata i przyzwyczajenia, tak i bajka Mumie raczej nie tchnie świeżością. To nieskomplikowana, przyjemna historia na lekki seans z dziećmi, czy na odprężenie. Choć to produkcja, jakich wiele, sprawdzone zagrania sprawią, że czas oglądania będzie miły i będzie można się pośmiać w jego trakcie.

Plusy

  • Sprawdzony humor bohatera w obcym świecie
  • Wątek traumy Thutha

Ocena

6.5 / 10

Minusy

  • Historia stara jak świat starożytnego Egiptu
Anna Baluta

Dużo czyta, a jeszcze więcej ogląda, a na dodatek o tym pisze. Zwiedza światy fantasy i lubi kultowe sitcomy. Między serialami studiuje i poznaje amerykańską kulturę i popkulturę.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze