Dni w historii ciszy – recenzja książki. Ciężar przeszłości

Czy można żyć, ukrywając swoją tożsamość? Czy warto trzymać w sobie wspomnienia pełne bólu i niewytłumaczalnych emocji? Bohaterowie najnowszej książki Merethe Lindstrøm Dni w historii ciszy podjęli decyzję, że pewnych rzeczy lepiej nie mówić swoim najbliższym. Czy da się jednak tak żyć? Czy skutki nie będą katastrofalne? 

Narratorką powieści Dni w historii ciszy jest Eva. Kobieta opowiada o swoim życiu z mężem Simonem oraz dorosłymi córkami. Dzieje rodziny przedstawione są powoli, a struktura opowieści przypomina luźny ciąg myśli, które przechodzą przez głowę Evy. Wiele wątków zostaje ledwie naszkicowanych, aby czytelnik mógł stopniowo poznawać szczegóły. Dzięki temu zabiegowi książkę bardzo trudno odłożyć, ponieważ zaintrygowanie oraz ciekawość narastają z każdą kolejną stroną.

Zobacz również: Idealny czas na smuteczek – recenzja książki. Trudne życie młodych ludzi

Eva i Simon przeżyli ze sobą większość życia. Obecnie mężczyzna zamknął się w sobie i przestał mówić. Dorosłe córki namawiają matkę do oddania ojca na stałe do domu opieki. Jest to jednak dla niej niesamowicie trudne. Kobieta stara się przeanalizować całe dotychczasowe życie zarówno swoje, jak i męża, aby zrozumieć nagłe odcięcie się Simona od rzeczywistości. Powoli odkrywamy coraz więcej szczegółów trudnej przeszłości. W grę wchodzi tożsamość, trauma związana z wojną, uprzedzenia oraz usilna potrzeba przetrwania.

Para zdecydowała się nie mówić swoim córkom o bolesnej przeszłości. Simon, straumatyzowany wojennymi przeżyciami, dusi w sobie poczucie winy względem swojej rodziny. Próbuje dotrzeć do zaginionych krewnych, jednak okazuje się to trudne. Pogłębiająca się trauma oraz uporczywe milczenie coraz mocniej odbija się na psychice mężczyzny. Z kolei Eva boryka się ze swoimi demonami. Kiedy była młodą dziewczyną, urodziła dziecko – małego chłopca. Nie czuła się jeszcze gotowa na bycie matką, więc mały trafił do adopcji. Przez wiele lat wydawało jej się, że nie ma z tym problemu. Jak się okazuje, wiele jej zachowań było pokłosiem tego doświadczenia.

Zobacz również: Tożsamość – recenzja książki. Kim jesteśmy?

Jednak Dni w historii ciszy kryją w sobie dwie dodatkowe tajemnice. Jedną z nich jest gospodyni, która stała się dla Evy i Simona bardzo bliska, ale nagle zniknęła z ich życia. Para nie tłumaczy córkom, co się naprawdę stało, ponieważ jest to ściśle powiązane z przeszłością, o której nigdy im nie mówili. Poza tym w życiu Evy niespodziewanie pojawia się intruz, który niemal porwał jedną z jej córek. Merethe Lindstrøm bardzo długo utrzymuje atmosferę niepewności, co tylko podkreśla problemy, z jakimi zmaga się główna bohaterka. Wiele rzeczy pozostaje niedopowiedzianych.

Wydaję mi się, że Dni w historii ciszy należą do lektur, do których warto wracać co kilka lat. Zrozumienie postaci oraz ich pobudek w każdym okresie życia będzie zupełnie inne. Może nawet warto byłoby pokusić się o stwierdzenie, że jest to spowiedź Evy. Natłok myśli, skakanie z tematu na temat i wylew emocji dojrzałej kobiety, która większość swojego życia ma już za sobą – wszystko to jest niezwykle intymne. Eva nie boi się mówić o swoich błędach, ale zdarzają się także momenty, kiedy stara się usprawiedliwiać zachowania swoje lub Simona. To postać z krwi i kości.

Dni w historii ciszy to niezwykle porywająca książka, mimo że akcja jest bardzo powolna. Rozterki Evy oraz próba konfrontacji z przeszłością tworzą intymny i przepełniony bólem obraz kobiety, która przez całe swoje życie walczyła. Ze światem oraz samą sobą. To również opowieść o miłości, która mogła góry przenosić, ale trauma i tożsamość odcisnęły na niej ogromne piętno. Dni w historii ciszy udowadniają, że przeszłość nigdy nie przemija, ale zawsze jest obok nas.


Okładka książki Dni w historii ciszy
Okładka książki Dni w historii ciszy

Autor: Merethe Lindstrøm
Wydawca: ArtRage
Premiera: 15 kwietnia 2024 r.
Oprawa: miękka
Stron: 224
Cena katalogowa: 49,00 zł


Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (ArtRage)

Plusy

  • Intymna historia o zmaganiach z przeszłością i tożsamością
  • Obraz prawdziwej miłości, której daleko do ideału
  • Prawdziwi bohaterowie z krwi i kości

Ocena

8.5 / 10

Minusy

Katarzyna Jarczak

Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Kocha kino skandynawskie, a w szczególności duńskie. Do tego stopnia, że postanowiła się nauczyć tego języka. Jej celem jest przeczytanie manifestu Dogme 95 w oryginale. Dzień bez obejrzenia filmu lub odcinka serialu uważa za stracony. Uwielbia festiwale filmowe. Uprawia pole dance, a od niedawna gra na perkusji. W wolnych chwilach czyta książki.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze