Zaklęci – recenzja książki. Okultyczne szaleństwo

Zaklęci Grahama Mastertona byli moim pierwszym spotkaniem z tym autorem i szczerze powiedziawszy, trudno jest mi je jednoznacznie ocenić. Ta brutalna powieść grozy w bardzo trafny sposób buduje napięcie. Co w niej nie gra?

Makabryczna powieść grozy brytyjskiego wirtuoza gatunku — mroczna i przerażająca.

Okultyzm. Szaleństwo. Zbrodnia.

Jakie zło kryje się w murach dawnego szpitala dla obłąkanych?

Gdy Jack Reed po raz pierwszy zobaczył imponujący gotycki dwór, natychmiast zapragnął przerobić go na ekskluzywny hotel. Nie zdawał sobie sprawy ze złowieszczej przeszłości rezydencji.

Zaklęci. Fragment opisu wydawcy

Na tym powinien się zakończyć opis wydawcy, który znajdziemy na tyle powieści Zaklęci. Niestety, tak się nie stało. Na modłę przydługich, napakowanych całą akcją, jaką dało się upchnąć, zwiastunów filmowych, wydawca zdradza nam w swoim opisie właściwie wszystko. Czytając go, od razu dowiadujecie się, jaką tajemnicę skrywa dom, którym zainteresował się Jack Reed. Wszystkie pytania, które z ciekawością moglibyście chcieć odkryć na własną rękę, są wam podane na tacy w 3 paragrafach.

Zobacz również: Skrzywdzona; recenzja książki. W objęciu tajemniczości

Zaklęci Masterton
Fot. materiały promocyjne Albatros

Co się stało z pacjentami ze szpitala psychiatrycznego? Zniknęli. Jak? Za pomocą czarnej magii. Gdzie się ukryli? To też powie ci okładka. Poinformuje cię także, co muszą zrobić, żeby zdjąć klątwę, a nawet, jak daleko od osiągnięcia tego celu się znajdują. Fala zbrodni, o której pisze nam skwapliwie wydawca na okładce, wydarza się dopiero w drugiej połowie powieści. Czy pisanie o niej było potrzebne? Jaki jest sens w odkrywaniu kart, zanim czytelnik zagłębi się w mroczne, krwawe dzieje szpitala psychiatrycznego Dęby? Jest to szczególnie dotkliwe, gdyż horror ten nie oferuje wiele więcej w kwestii tajemnic i zwrotów akcji.

Powieść rozpoczyna się od Jacka Reeda, który w ulewie wraca do domu, kiedy przed jego maskę wyskakuje dziecko w jasnym płaszczu. Mężczyzna próbuje uniknąć zderzenia i uderza w drzewo. Szczęśliwie nie na tyle mocno, by całkowicie zniszczyć auto. Jack podąża za postacią, która uciekła do lasu, chcąc dowiedzieć się, czy nic się jej nie stało, i przypadkowo odkrywa opuszczony dom. Miejsce oczarowuje go i przyciąga jakąś magiczną siłą. Mężczyzna nie wie jeszcze, że skrywa ono mroczną tajemnicę, która przyczyni się do licznych, tragicznych śmierci. Jack od razu decyduje się go kupić, ale to tylko początek złych decyzji.

Zobacz również: Senua Saga: Hellblade II; recenzja gry. Niedoszłe obietnice

Jack Reed od samego początku tej książki zdaje się jedynie korbką napędową akcji, a nie rzeczywistą postacią. Został napisany w sposób, który sprawia, że ciężko go lubić, utożsamiać się z nim czy nawet mu współczuć. W podejmowanych przez niego działaniach nie ma żadnego sensu, chyba że chcemy wierzyć, że to aura domu, który odkrył, odebrała mu wszystkie szare komórki. Szpital psychiatryczny zaczarował go do tego stopnia, że stracił cały rozsądek? Niewykluczone. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego bezmyślnie odwiedza dom po zmroku, zostawia syna samego w miejscu, w którym podejrzewa, że ktoś się ukrywa, a następnie… jakby nigdy nic jedzie do hotelu po tym, jak jego dziecko zniknęło, bo ktoś powiedział mu, że nie ma sensu szukać do rana.

Zdesperowany, przerażony ojciec, zamiast się wykłócać i próbować za wszelką cenę, wzrusza ramionami i zostawia swojego syna zagubionego na terenie opuszczonego szpitala psychiatrycznego na noc. Dlaczego? Chyba tylko po to, żeby posunąć akcję do przodu. Jakby tego było mało, wszystkie ciekawe postacie przedstawiane nam w książce, znikają równie szybko, jak się pojawiły, zupełnie nie wykorzystując swojego potencjału. Odnoszę wrażenie, że autor powieści Zaklęci za bardzo skupił się na krwawej jatce, a za mało na nadaniu swoim postaciom osobowości i realistycznych priorytetów. To, co robią bohaterowie, ma jeden cel: pchnąć fabułę do przodu.

Zobacz również: Uwikłana – recenzja książki. Komu zaufać?

Trzeba jednak przyznać, że akcja książki jest wciągająca, a odkrywanie tajemnic pacjentów z Dębów, wzbudza ciekawość i grozę. Gdyby wydawca nie zdradził nam większości intrygujących smaczków już na wstępie, można by było rzeczywiście cieszyć się tą wspaniałą okultystyczną, szaloną ucztą. Ten horror pod względem przemocy i przelewu krwi jest jazdą bez trzymanki. I to się może podobać. Odkrywamy tu niedorzeczne poziomy i odcienie okrucieństwa, dodatkowo podkręcone nieludzkimi rytuałami druidów. Masterton świetnie podtrzymuje atmosferę grozy poprzez rozległe opisy drastycznych, paranormalnych ataków i ukrytego przed zwykłymi śmiertelnikami świata, w którym czai się okrutny orszak zwyrodnialców. Poza intrygującą fabułą, atutem tej książki jest zdecydowanie umiejętne budowanie napięcia przez autora. Choć postacie i ich motywacje nie do końca mnie przekonywały, szczególnie kiedy stawały się jedynie trybikami, użytymi do napędzenia akcji, moja ciekawość co do głównego wątku nie spadała do samego końca.

Tym, co zdecydowanie przyciągnęło moją uwagę, była intrygująca oprawa graficzna. Na okładce znajdziemy wizualizację opuszczonego domu i przerażającą zjawę, zwróconą do czytelnika. Klasyczny motyw nawiedzonego domu ma tu jednak dodatkowy okultystycznych twist. Okładka idealnie podkreśla mroczną atmosferę i makabryczność zawartości. Wielka szkoda, że wydawca nie chciał zachować tej aury tajemniczości również w opisie.

Zobacz również: W czasie suszy płynie krew; recenzja książki. Apokaliptyczny kryminał

Podsumowując, Zaklęci to powieść o mocnych i słabych stronach, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony napięcie i atmosfera budowana przez Mastertona utrzymały moją uwagę i zaciekawienie aż do samego końca. Z drugiej, mam wrażenie, że czegoś mi jednak zabrakło pod kątem charakteryzacji i motywacji bohaterów. Nie do końca przemówiło do mnie czytanie o tym, jak przypadkowe osoby są miażdżone na miazgę, podczas gdy nasz bohater biega jak dziecko we mgle, nie myśląc za dużo o następnych krokach i narażając kolejne osoby na śmierć. Nie da się jednak odmówić autorowi wyobraźni i kreatywności co do samego szpitala dla obłąkanych, magicznych rytuałów i tego, co ukrywa się w ścianach. Mimo wszystko dobrze bawiłam się przy tej książce i poleciłabym ją fanom grozy i rozlewu krwi.


Okładka książki Zaklęci Graham Masterton

Autor: Graham Masterton
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Wydawca: Albatros
Premiera: 15 maja 2024 r.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 384
Cena katalogowa: 44,90 zł

Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Albatros)

Plusy

  • Frapujący temat rytuałów i magii w horrorowej otoczce
  • Emocjonujący mix grozy, szaleństwa i brutalności

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Opis od wydawcy zdradza zbyt wiele
  • Ma się wrażenie, że postacie są tam tylko po to, by pchać fabułę
Monika Wójtowicz

Fanka klasycznego kina grozy, musicali i dramatów psychologicznych. Uwielbia superbohaterów, Doktora Who i fikcyjnych seryjnych morderców. W wolnych chwilach zaczytuje się we wszystkim, co wpadnie jej w ręce, tańczy Pole Dance, gra na gitarze i spaceruje z ukochanym psiakiem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze