Gasoline Rainbow – recenzja filmu. Strach przed dorosłością

Kino drogi, jakiego wszyscy potrzebujemy. Grupa nastolatków wybiera się na ostatnie wakacje przed wejściem w dorosłość. Czyli bezpretensjonalny wgląd w nastoletnie umysły dzisiejszego pokolenia. Dlaczego boimy się dorastać?

Gasoline Rainbow to film niesamowicie kameralny. Grupa nastolatków – Makai, Micah, Nathaly, Nichole i Tony – wyruszają vanem w podróż po Stanach. I tak naprawdę przez cały czas to my jesteśmy szóstym bohaterem historii. Nie wchodzimy z nimi w interakcje, a jedynie wiernie obserwujemy ich przygody czy słuchamy ich rozmów.  Początkowo wydaje nam się, że bohaterowie podróżują przed siebie bez celu, jednak nic bardziej mylnego! Ta wycieczka to metaforyczna ucieczka przed dorosłością. Ucieczka przed staniem w miejscu i zmierzeniem się z własnymi problemami, z którymi każdy z nas boryka się tuż po ukończeniu szkoły.

Zobacz również: Jutro będzie nasze – recenzja filmu. Okiem kobiety

Jest to film eksperymentalny i na pewno nie do każdego przemówi. Bohaterowie to tak naprawdę zwykli nastolatkowie, o których twórcy zrobili film z odrobiną fikcji. Reżyserzy nie narzucili dialogów, zależało im, aby bohaterowie mówili sami za siebie, żeby film jak najbardziej oddawał współczesną młodzież. Zachowali oni swoje imiona i swoje osobowości, przez co historia wydaje nam się bardzo bliska i realna. Podróżując, dostajemy również duży wgląd we współczesną Amerykę. Przez to, że film balansuje na granicy dokumentu i fabuły, to jest on bardzo rzeczywisty i namacalny. Możemy nawet parę razy złapać bohaterów na spoglądaniu w kamerę, co w większości produkcji zostałoby wycięte. A kilka ujęć, mimo że nie są idealne, to i tak zostały zachowane ze względu na autentyczność momentów. 

gasoline rainbow
Kadr z filmu

Zdjęcia może nie są najlepszą częścią tego filmu, ale na pewno łatwo wprowadzają nas w świat bohaterów przez swoją naturalność. Większość nagrywana jest z ręki. Kiedy trzęsie się van, to my razem z nim. Kiedy bohaterowie idą, to my wraz z nimi. Dźwięk też nie zawsze jest idealny, często głośniej od bohaterów słyszymy jadący pociąg, ale właśnie to czyni ten film pięknym. Prawdziwy świat nie jest w żaden sposób naciągany, aby rzeczywistość wydawała nam się piękniejsza. Kiedy bohaterowie spotykają obcych ludzi, zanim pójdą z nimi na imprezę, upewniają się, że będą trzymać się razem, aby nic im się nie stało. Sprawdzają, czy osoby, z którymi rozmawiają, na pewno nie chcą zrobić im krzywdy, czyli robią to, co prawie każdy nastolatek z rozsądną głową. A jednak nie często obserwujemy w filmach takie zachowania.

Zobacz również: Jedno życie – recenzja filmu. Opowieść o prostych bohaterach

Największym plusem jest stawianie relacji międzyludzkich ponad przebieg fabuły. Twórcy skupiają się na interakcjach głównych bohaterów z resztą świata, zamiast na pokazaniu jakiegoś morału. Główni bohaterowie nie mają widocznego celu, do którego dążą, jak to uczą scenarzystów w szkołach filmowych. Z jednej strony film zapewnia nam sceny jak w każdej innej coming of age produkcji takie jak wspólne śpiewanie w aucie czy przy ognisku, a jednak są one zrobione w sposób bardzo oryginalny, przez co film widocznie odstaje od innych – w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Bardzo cieszę się, że takie produkcje powstają. Pokazują totalnie prawdziwe życie zwykłych ludzi takich jak my. Dają nam nadzieję i poczucie, że to, że czasem czujemy się zagubieni w życiu, jest jak najbardziej normalne. Nie musimy od początku wiedzieć, co chcemy robić i kim chcemy być. Dzięki nim czujemy wsparcie i każdy widz może znaleźć osoby reprezentujące go na dużych jak i tych małych ekranach.


Źródło obrazka wyróżniającego: kadr z filmu

Plusy

  • Prosta historia o prostych nastolatkach
  • Bardzo naturalny, przez co czujemy się jak jeden z bohaterów
  • Wzruszający i skłaniający do refleksji

Ocena

9.5 / 10

Minusy

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze