The Prison Healer. Próby żywiołów – recenzja książki

Uzdrowicielka Kiva od pierwszych lat dzieciństwa jest zamknięta w najcięższym więzieniu w kraju. Za jego kratami w siłę rośnie rebelia przeciwko władającym magią żywiołów członkom rodziny królewskiej. To jednak nie ma znaczenia w więziennej rzeczywistości – dopóki nie zjawia się w niej Zbuntowana Królowa, przywódczyni rebelii, którą dziewczyna musi utrzymać przy życiu za wszelką cenę. 

Punktem wyjścia historii Kivy Meridan jest pojawienie się przywódczyni rebelii, która została skazana na próby żywiołów, ale z powodu choroby nie jest w stanie się ich podjąć. Próby powietrza, ognia, wody i ziemi to w rzeczywistości wymyślny wyrok śmierci – są zaprojektowane tak, aby nie dało się ich przetrwać bez zdolności władania magią żywiołów. Kiva jest tego doskonale świadoma, ale w wyniku nacisku z wielu stron, zastępuje królową.

Zobacz również: Wojna starego człowieka – recenzja książki. Kosmiczny kolonializm

Próby żywiołów mają w sobie tak wiele udanych elementów, że trudno jest wszystkim oddać sprawiedliwość. Przede wszystkim, bohaterowie świetnie ze sobą współgrają. Kiva, jako centralna postać, jest wręcz fascynująca. Chłodna na zewnątrz, przeżywa ogromne emocje w samotności. Chociaż nie chce nawiązywać bliższych relacji, to wokół niej gromadzą się pozostali bohaterowie. Na pierwszy plan wybija się Jaren – nowy, odstający od pozostałych więzień – który stopniowo staje się co raz ważniejszy w życiu Kivy. Oprócz niego, pojawia się przychylna dziewczynie strażniczka o imieniu Naari oraz kilkuletni współwięzień Tipp, jedyna bliska uzdrowicielce osoba. Cała czwórka jest dobrze napisana, a dynamika poszczególnych postaci zmienia się, im więcej się o nich dowiadujemy.

próby żywiołów
Fot. Materiał promocyjny

Wynika to z subtelnie rozrzuconych przez Lynotte Noni okruszków dla czytelników. Po pierwsze, akcja rozgrywa się w więzieniu, gdzie panuje niepisana zasada nie pytania o przeszłość. Czytelnik nie wie – lub nie do końca wie – co doprowadziło do skazania postaci. Półsłówka, niedopowiedziane dialogi stanowią pewne wskazówki, ale panuje atmosfera nieufności. Podobnie ma się sprawa z próbami żywiołów oraz magią – posługują się nią wyłącznie członkowie rodziny królewskiej, ale krążą plotki o abominacjach. Autorka myli tropy, podsuwa czytelnikom strzępki informacji, na których mimo woli buduje się własne teorie. Kiedy nadchodzi czas, wszystko ładnie składa się w całość i wtedy można docenić kunszt techniki set up and pay off – pewne drobne wydarzenia pojawiają się po to, by opłacić się z nawiązką później.

Zobacz również: Najlepsze książki fantasy

Co więcej, sprzyja temu tempo akcji. Upływ czasu wyznaczają kolejne próby żywiołów, które są najbardziej intensywnymi momentami tomu. Napięcie spowodowane niebezpieczeństwem ukazuje inną stronę bohaterów, a także stymuluje konfrontacje, dzięki którym część tajemnic wychodzi na jaw. Każda z czterech prób różni się od siebie, wiernie odbijając rozwój postaci oraz zmieniające się cele. Mimo to, próby stanowią jedynie jeden wątek, a mnóstwo rzeczy rozgrywa się pomiędzy nimi. Więzienie opanowuje bowiem epidemia, której Kiva musi zaradzić, za murami intensyfikuje się rebelia, a życie wewnętrze uzdrowicielki dodatkowo komplikuje kontakt z rodziną oraz – oczywiście – Jaren. Wszystko przeplata się ze sobą i zwyczajnie trudno jest się oderwać.

próby żywiołów
Fot. Galeria własna

Na szczęście Próby żywiołów to dopiero pierwszy tom trylogii. Zakończenie zarysowuje przyszły konflikt, bowiem każda z istotnych postaci wiąże się z pewnym twistem. Co do jednego mam co prawda pewne wątpliwości – może mógłby wyjść na jaw później – aczkolwiek finał jest wspaniale przeprowadzony. Nie bierze się znikąd, bo z perspektywy czytelnik jest w stanie rozwiązać zagadkę z porozrzucanych informacji. Jednocześnie, punkt kulminacyjny wcale nie jest przewidywalny. Naprawdę udane otwarcie serii.

Zobacz również: Kolory zła: Żółć – recenzja książki. Zmarnowany potencjał?

Wspomnę też o smaczkach dookoła fabuły dla moli książkowych. Tom jest bardzo zmyślnie wydany, jak na fantastykę przystało. Książka zawiera dwie mapy – szczegółowy plan więzienia oraz mapę rozległego królestwa. To pierwsze przydaje się szczególnie, kiedy bohaterowie poruszają się po zamkniętych terenach, szukając źródła epidemii. Drugie jest obietnicą na przyszłość. Poza tym, na kartach książki przewija się graficzny szyfr, którym bohaterka komunikuje się z rodziną. Chociaż wiadomości są tłumaczone, znaki robią niezły klimat, a zapamiętanie symboli nie jest pozbawione znaczenia na koniec. Finalnie, mój ulubiony element warstwy graficznej – jak zapada ciemność, to strony są czarne. Nie jest tak, że nic się nie dzieje. Upływa czas w ciemności, której czytelnik doświadcza wraz z bohaterem. Tak się wydaje książki w przemyślany sposób!

Z utęsknieniem czekam na kolejny tom w polskim wydaniu. Próby żywiołów pochłonęłam momentalnie, zarywając noc, bo nie byłam w stanie przerwać czytania. Klimat, umiejętnie rozłożone karty sprawiły, że zainteresuję się twórczością Lynette Noni, to bowiem była moja pierwsza styczność. A kiedy tylko pojawi się następna część serii The Prison Healer, pewnie też wystarczy mi jeden wieczór.

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina.

próby żywiołów
Fot. Okładka książki/Media Rodzina

Autor: Lynette Noni

Wydawca: Must Read (Media Rodzina)

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz

Liczba stron: 464

Data premiery: 5 czerwca 2024

Fot. główna: Fot. Kolaż z użyciem okładki/Media Rodzina.

Plusy

  • Świetnie napisani bohaterowie
  • Tempo akcji
  • Podprowadzenie do plot twistów

Ocena

9.5 / 10

Minusy

  • Jeden plot twist za dużo na ten tom
Anna Baluta

Jeśli nie odpisuje, to pewnie ogląda serial. Wykształcona amerykanistka, która z premedytacją zapisuje się na kolejne zajęcia z telewizji. Jak nie ogląda, to czyta, słucha albumów, czasem przypomni sobie o studiowaniu i pracy - ale to w międzyczasie.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze