X mieczy. Tom 1 i 2 – recenzja komiksów. X-Men à la Mortal Kombat

W czerwcu wydawnictwo Egmont przygotowało dla fanów mutantów nie lada gratkę. Nie tylko dostaliśmy premierę dwóch tomów X mieczy w ten sam dzień, ale również można było je zakupić w specjalnym pakiecie. Czy warto sięgnąć po kolejny mini event Marvela? Jeszcze jak!

Dawno, dawno temu Krakoa i Arakko tworzyły jeden ląd. Potem wybuchła wojna i mroczna siła rozdzieliła je na tysiące lat… aż do teraz! Niestety podczas rozłąki Arakko uległa armii demonów – tej samej, która zmierza teraz w stronę Krakoi, gdzie X-Men i inni mutanci dopiero co wznieśli swój raj pełen biotechnologicznych cudów. Żeby go ocalić, muszą wziąć udział w turnieju kapryśnej władczyni jednego z królestw Innego Świata, będącego łącznikiem wszystkich rzeczywistości. Dla X-Men to pozornie żaden problem – w końcu pokonali śmierć. A przynajmniej tak im się wydaje…

opis wydawcy

X mieczy, co warto zaznaczyć na samym wstępie, nie jest eventem dla nowych czytelników. Dzieje się tu naprawdę mnóstwo i trzeba być na bieżąco z wydawanymi komiksami ze stajni Marvela, a już koniecznie z tymi o przygodach homo superior. Począwszy od komiksu Ród X/Potęgi X, Jonathan Hickman w swoim stylu prowadzi mutantów w zupełnie nową erę. Jak to już bywa, nigdy nie jest spokojnie za długo, a coś w tych komiksach musi się jednak dziać. X mieczy całkiem zgrabnie udowadnia dwie kwestie: da się jeszcze napisać angażujący event w Marvelu oraz to, że Hickman znakomicie odnalazł się przy całej serii.

Zobacz także: Ultimate X-Men. Tom 7 – recenzja komiksu. Teen drama z genem X

Na event X mieczy składają się zeszyty z serii: X-Men, Excalibur, Marauders, X-Force, New Mutants, Wolverine, Cable, Hellions i X-Factor. Tak jak wspomniałem, nie jest to event dla osób, które nie czytały chociaż serii wydawanych do tej pory w Polsce. Patrząc na to, ile zeszytów składa się na event, nie dziwi, że zgromadzono tylu ilustratorów. Bardzo podobały mi się niemal wszystkie rysunki, a już szczególnie sposób, w jaki zostały rozmieszczone kadry na stronach. Mogę podać masę przykładów, począwszy od starcia Wolverina, a kończąc na nieco spokojniejszych scenach przedstawiających Cichą Radę. Nie do końca podpasował mi styl rysowniczy Phila Noto, który odpowiadał za zeszyty Cable. Miałem wrażenie, że postacie w widoczny sposób wyróżniają się w kontraście do tła, przez co się zastanawiałem, czy aby na pewno autor chciał to osiągnąć. Dodatkowo styl Noto przypominał mi grafiki, które równie dobrze mogły być użyte w jakiejś grze, a nie tego szukam w komiksach.

X mieczy
kadr z komiksu

Sam początek komiksu był dziwny. Prolog tej historii wydawał mi się czymś absurdalnym pokroju odcinka Power Rangers czy Scooby-Doo. Motyw przewodni, czyli: jak chcecie przeżyć, to zbierajcie ekipę, szukajcie miecze i będzie turniej – musicie przyznać, sam w sobie jest aż nadto niedorzeczny. Do zestawu dochodzi kwestia samego turnieju i to, w jaki sposób został poprowadzony, czego nie zdradzę, bo szkoda psuć sobie zabawę, która swoją drogą była świetna. To, jak to się wszystko rozwinęło i jak ostatecznie zakończyło, spowodowało, że musiałem wstydzić się za to, co myślałem na początku. Akcja jest wartka i nie zwalnia tempa nawet na krok. Są świetne dialogi i nawet nieco dreszczyku. Ten, kto zginie w Innym Świecie, już nie powróci…

Zobacz także: Injustice. Bogowie pośród nas: Rok zerowy – recenzja komiksu 

To, co mnie niesamowicie cieszy, to fakt, że Apocalypse dostał tak znaczącą rolę w tej historii. Tak już się złożyło, że poza 4 tomami Ery Apocalypse’a czy wątkiem w Uncanny X-Force nie miałem za bardzo okazji zaznajomić się z tą postacią, która jest jakże potężnym i znaczącym mutantem. Nie dość, że gra tutaj jedne z pierwszych skrzypiec, to jeszcze do jego historii zostaje dodanych parę elementów rozbudowujących jego motywacje. Szczególnie dotyczących jego amoralnej natury wyznającej zasadę, że przetrwają tylko najsilniejsi. Bardzo podobało mi się to, jak ukształtował go Hickman. Cały wątek nie wydawał się choćby w najmniejszym stopniu wymuszony, a nawet zaskakująco pasował do jego postaci. Na tym polu scenarzysta po raz kolejny udowadnia, że wie, co robi.

X mieczy
kadr z komiksu

Pierwszy tom został poświęcony zarysowi konfliktu i przygotowaniom do turnieju. Każdy z zawodników miał za zadanie zdobyć swoje miecze na czas. Często jednak nie było to łatwe. Choćby ze względu na trudną dostępność niektórych z nich, czy poświęcenia, które trzeba było dokonać, aby móc je dzierżyć. Istotną rolę w tym wszystkim gra Saturnyne, która dosłownie rozdaje karty w tej historii. Dzieje się naprawdę sporo. Mamy nawet ekipę zmontowaną po to, żeby nie dopuścić do turnieju czy przeplatający się wątek Korpusu Kapitana Brytanii. Tego wątku wcześniej nie śledziłem i muszę przyznać, że czułem się nieco zagubiony. Miałem nawet wrażenie, że coś przespałem i zostałem wrzucony już w środek intrygi.

Zobacz także: Najlepsze komiksy 2024 roku

Drugi tom X mieczy to już turniej i tak zwane – mięsko. Czekają nas pojedynki – takie, w których górowała siła, ale i te całkiem odmienne, nawet nieraz dziwne. Wątki się domykają, a ja jako czytelnik jestem dziwnie mocno usatysfakcjonowany końcem. Na dwa tomy składa się aż 720 stron napakowanych akcją i historia otulona baśniową aurą Innego Świata. Ostatnie zeszyty składające się na finał eventu przypominały mi rozmachem nawet pamiętną scenę walki z Thanosem z Avengers: Koniec gry.

X mieczy
kadr z komiksu

X mieczy to solidny event, którego założenia od samego początku powodowały u mnie niemałe wątpliwości. Okazało się jednak, że po lekturze wszystkie się rozwiały. Naszpikowane akcją i wątkami 2 tomy mogę niestety polecić jedynie osobom, które czytają przygody X-Menów na bieżąco. Gwarantuję za to, że będzie czytało wam się całość bardzo lekko. We wrześniu czekają na nas dwa tomy Rządów X. X-Men i Wolverine. Zobaczymy, co przyniosą kolejne przygody. Ja już nie mogę się doczekać!

Źródło grafiki głównej: okładka komiksu/ Egmont

Plusy

  • Epickość eventu
  • Rozwinięcie wątku Apocalypse'a
  • Niesamowita satysfakcja na koniec

Ocena

8.5 / 10

Minusy

  • Spory próg wejścia
  • Odstające od reszty rysunki Phila Noto
Seweryn Kuk

Nałogowy kolekcjoner z ciągłym brakiem miejsca na swoje zbiory. Uwielbia mitologię nordycką, gry karciane i strategiczne. Aktualnie stara się nadrobić cały rynek komiksowy ubiegłego półwiecza. Enjoyer Sarniego Żniwa i Misji Kleopatry. Oba filmy widział ponad 50 razy.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze