Jedną z pozycji na mojej liście wstydu jest fakt, że nigdy nie czytałem komiksów z Asteriksem i Obeliksem. Niezliczoną ilość razy pierwszy tom przygód wesołych Galów lądował w moim koszyku, ale za każdym razem górę brała myśl Poczekam na wydania zbiorowe w twardej oprawie. No cóż, Egmont miał inne plany i choć twarda oprawa się pojawiła, tak forma wydania może pozostawiać wiele do życzenia.
Asteriks i Obeliks cieszą się w naszym kraju niesłabnącą popularnością. Filmowa Misja Kleopatra pozostaje wiecznie żywa za sprawą memów, animowane 12 prac Asteriksa bawią wszystkie pokolenia, no a sam komiks duetu Uderzo-Goscinny wciąż sprzedaje się jak świeże bułeczki. I kiedy człowiek myśli, że może w końcu przygody Asteriksa doczekają się godnego tej legendy zbiorczego wydania (wiecie, coś na miarę Złotej Kolekcji Kajko i Kokosza), Egmont robi coś innego. Asymiluje na nasz rynek francuskie wydanie od Hachette, kastrując go z jednej z nielicznych zalet, a mianowicie obrazka utworzonego z grzbietów pojedynczych numerów. Tym samym dostajemy jeden komiks z Asteriksem i masą mniej lub bardziej ciekawych dodatków w twardej oprawie za cenę 60 złotych za tom (cena sugerowana, realnie do wyrwania za 4 dyszki). Przypomnijmy, że numery w miękkich okładkach są do kupienia za 20 złotych…
Zobacz również: Asterix i Obelix: Imperium Smoka – recenzja filmu. Zamówione z Aliexpress

Może to prawa licencyjne, może chęć zbicia potencjalnie łatwej kasy – nie wiem. Wiem natomiast, że raczej się nie skuszę na zakupienie dalszych numerów w twardej oprawie. Pomijając fakt ohydnej okładki, sama treść dodatkowa (której jest naprawdę mnóstwo – ale to wcale nie zaleta), nie jest moim zdaniem warta swojej wygórowanej ceny. Historia Rzymian czy Galów opowiedziana po łebkach, naprawdę nie jest interesującym dodatkiem do komiksu. Podobnie jak przedstawienie kilku postaci pojawiających się w tytułowej opowieści i dosłownie opisanie ich losów w tejże. Zapychacze. Jedynym wartym uwagi dodatkiem jest rzeczywiście proces powstawania Asteriksa i wstawki o autorach – ale nie jest tego wystarczająco dużo, by zostawić dobre wrażenie.
Zobacz również: Umpa-Pa – recenzja komiksu. Przed Asterixem i Obelixem był pewien Indianin
Zdecydowanie sięgnę po Asteriksy w miękkiej oprawie (skoro nie doczekam się i tak wydania zbiorczego…). Bo przygodę z Asteriksem chcę oczywiście kontynuować. Pierwsza historia z udziałem sympatycznego bohatera, zatytułowana zwyczajnie Przygody Gala Asteriksa, mimo ponad 6 dekad na karku, trzyma się zaskakująco dobrze. Nie jest to jeszcze dokładnie ten świat, znany z późniejszych odsłon, ale Uderzo i Goscinny zbudowali tu mocny fundament, który tak naprawdę przetrwał do dziś. Nie jest to absolutnie zaskakujące. Asteriks cechuje się humorem i przygodą, a przy tym oferuje naprawdę ciekawy świat przedstawiony oraz charakterystyczną, bardzo kreskówkową szatę graficzną.

Zdecydowanie nie polecam nowego wydania przygód Asteriksa i Obeliksa. O ile dzieło Uderzo i Goscinnego znać trzeba, tak nie ma co pakować kasy w bardzo wątpliwej jakości wydanie w twardej oprawie. Choć sam do zeszytowego wydania podchodziłem jak pies do jeża, prawdopodobnie z braku laku sięgnę właśnie po nie. W końcu posmakowałem przygód dzielnych i walecznych Galów – po prostu muszę poznać ich dalsze losy w tym ponad czasowym dziele.

