Splatoon Raiders – recenzja gry. Do broni, kalmary

Nigdy nie przepadałem za strzelankami. Lubię mieć broń palną jako jedną z opcji, ale kiedy cały gameplay opiera się na strzelaniu, zwykle do mnie to nie przemawia. Seria Splatoon jest wyjątkiem od tej reguły. Urocza, pełna kolorów grafika, ciekawy sposób poruszania się i używanie atramentu jako amunicji od razu przyciągnęły mnie do tej marki. Czy najnowsza odsłona, Splatoon Raiders, wciągnęła mnie równie mocno? Sprawdźmy.

Splatoon Raiders to spin-off serii od Nintendo. Podczas gdy główne odsłony są klasycznymi drużynowymi strzelankami PvP, Raiders bliżej do looter shootera akcji z elementami RPG. To próba odejścia od znanej formuły i wypróbowania innego stylu rozgrywki, przy jednoczesnym zachowaniu tego, co charakterystyczne dla marki.

Zobacz również: Dystopicon – recenzja gry. Czas na telewizję 

Kultowy system poruszania się pozostał praktycznie taki sam. Pokrywamy jak największą część terenu atramentem, a następnie ślizgamy się po nim pod postacią kałamarnicy lub ośmiornicy. Ten sposób przemierzania mapy jest szybki, zabawny i daje ogromną satysfakcję. Niejednokrotnie przedłużałem granie tylko po to, żeby sobie poślizgać.

Lekki problem miałem jedynie ze sterowaniem kamerą i celowaniem. Robi się to poprzez poruszanie kontrolerem, a w trybie przenośnym nawet całą konsolą. Należę do osób, które mocno ekscytują się podczas grania, więc mam tendencję do dzikiego machania padem. Przez to zdarzało mi się mieć problemy ze stabilizacją celownika. To jednak bardziej efekt mojego stylu grania niż wada samego tytułu.

Salmon Run to dodatkowy tryb wprowadzony pierwotnie w Splatoon 2. Polega na drużynowej walce z falami rybopodobnych stworów zwanych Salmonoidami. Wspominam o nim, ponieważ właśnie ten tryb, w rozbudowanej i zmodyfikowanej formie, stał się główną osią rozgrywki w Splatoon Raiders. Tym razem większy nacisk położono jednak na kampanię dla pojedynczego gracza, a kooperacja pełni funkcję dodatkową.

Zobacz również: Assassin’s Creed Black Flag Resynced – recenzja gry. Na taki remake czekałam

Splatoon Raiders
Fot. Kadr z gry

Fabuła, jak to często bywa w grach nastawionych na akcję, jest przede wszystkim pretekstem do napędzania rozgrywki. Trafiamy na Spirhalite Islands, tajemnicze wyspy, na których budujemy bazę, odpieramy ataki wrogów i organizujemy wyprawy po sprzęt. Misje można przechodzić samemu lub w multiplayerze dla maksymalnie czterech osób. Drużyna nie jest konieczna do ukończenia etapów, ale fani klasycznych odsłon zapewne docenią, że jakaś forma wspólnej zabawy nadal istnieje.

Większy nacisk położono również na rozwój postaci. Elementy RPG sprawiły, że Inklingi i Octolingi zyskały więcej możliwości personalizacji. Poza zmianami kosmetycznymi możemy rozwijać bohatera pod konkretny styl gry. Zdobywamy punkty doświadczenia, zwiększamy poziom i uzyskujemy dostęp do coraz lepszego wyposażenia.

Wprowadzono także specjalne zbiorniki wzmacniające konkretne cechy postaci. Działa to trochę jak wybór klasy. Speed Tank skupia się na mobilności i unikach, Power Tank na bezpośredniej walce i przebijaniu się przez przeciwników siłą, a Tactical Tank stawia na strategię oraz korzystanie z gadżetów. Każdy może więc dobrać styl najlepiej odpowiadający własnym preferencjom.

Zobacz również: Deltarune Rozdział 5 – recenzja gry. W cieniu kwiatów

Splatoon Raiders
Fot. Kreator postaci

Ponieważ mamy do czynienia z looter shooterem, system łupów ma ogromne znaczenie. Im wyższy poziom osiągamy, tym trudniejsze misje możemy wykonywać i lepszy sprzęt znajdować w skrzyniach. Dotyczy to nie tylko broni, ale również gadżetów. Nie są już chwilowym wzmocnieniem na czas krótkiego meczu, lecz pełnoprawnym elementem ekwipunku, który można modyfikować.

Warto też grać uważnie, ponieważ Salmonoidy również się rozwinęły. Nie wszystkich przeciwników pokonamy po prostu strzelając na oślep. Spotkamy zwykłych piechurów stawiających na liczebność, bardziej wyspecjalizowane jednostki oraz potężnych bossów. To ciekawe urozmaicenie. Gra nie staje się przez to przesadnie trudna, ale pojawia się przyjemny element strategii.

Ostatecznie Splatoon Raiders to udany eksperyment, który przedstawia nowe podejście do serii. Jednocześnie zachowuje jej charakterystyczny, uliczny i kolorowy styl oraz najbardziej lubiane mechaniki. Jeśli więc lubisz postrzelać do pikseli, ale nie przepadasz za graniem w drużynie, ten tytuł zdecydowanie może być dla Ciebie. Karabin w dłoń, ładuj atrament i do boju!


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z firmą Nintendo. Dziękujemy!
Fot. główna. Materiały promocyjne ( Nintendo )

Plusy

  • Fajne odświeżenie znanej formuły
  • elementy RPG
  • Mechanika zbiorników

Ocena

9 / 10

Minusy

  • Lekkie problemy ze sterowaniem kamerom i celowaniem
Kacper Kołacz

Czytam dużo, nawet sam coś piszę, ale mniej. Gram tyle, na ile ręka pozwoli. Znajomość ze mną grozi wysłuchiwaniem długich monologów o fantasy, komiksach i japońskich serialach o super bohaterach. Mam też parę zalet.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze