Diuna – recenzja książki. Klasyka science-fiction

Diuna, wydana pierwotnie w 1965 roku, to kultowa powieść science fiction autorstwa Franka Herberta.

Nagrodzona prestiżowymi statuetkami Hugo oraz Nebuli, stanowi dziś prawdziwy klasyk literatury. Omawiana tu powieść to pierwsza część sześciotomowej sagi, wydanej na przestrzeni dwóch dekach, między 1965 a 1985 rokiem. W skład tej historii wchodzą jeszcze następujące tytuły: Mesjasz Diuny, Dzieci Diuny, Bóg Imperator Diuny, Heretycy Diuny oraz Diuna: Kapitularz. Niestety, Frank Herbert zmarł niedługo po wydaniu szóstego tomu, a jako że ten kończy się cliffhangerem, fani sagi mieli nie poznać jej zakończenia. Na szczęście – a według niektórych nieszczęście – syn Herberta, Brian, miał do dyspozycji masę materiałów pozostawionych przez ojca, a nawet szkic tomu siódmego. Tak też powstały dwie kolejne odsłony Diuny, zatytułowane Łowcy Diuny oraz Czerwie Diuny. Poza główną sagą, Diuna za sprawą Briana Herberta oraz znanego przede wszystkim z książek na podstawie Gwiezdnych Wojen, Kevina J. Andersona, doczekała się naprawdę pokaźnej ilości historii osadzonych w tym uniwersum. Starczy jednak powiedzieć, że cieszą się one znacznie, znacznie mniejszą renomą niż pierwowzór.

Zobacz również: Księga Magii – recenzja komiksu. Harry Potter według Neila Gaimana

Tył okładki pokrótce przedstawia nam zarys historii powieści Herberta. Arrakis, zwana Diuną, to jedyne we wszechświecie źródło melanżu. Z rozkazu Padyszacha Imperatora, planetę przejmują Atrydzi, zaciekli wrogowie władających nią dotychczas Harkonnenów. Zwycięstwo księcia Leto Artydy jest jednak pozorne – przejęcie planety ukartowano. W odpowiedzi na atak Imperium i Harkonnenów, dziedzic rodu Artydów, Paul, staje na czele rdzennych mieszkańców Diuny i sięga po imperialny tron. Na pierwszy rzut oka opis ten może wydawać się co najmniej specyficzny. Czytelnik zostaje zasypany obco brzmiącymi wyrazami, a tytułowa planeta najwyraźniej jest… bardzo imprezowa? Spokojnie, nazwy trzeba po prostu przyswoić, a wspomniany melanż to nic innego jak pewna substancja, odgrywająca ważną rolę w świecie wykreowanym przez Herberta. Tak naprawdę intryga przedstawiona w Diunie powinna stanowić przykład dla twórców pragnących w swych powieściach wielowątkowych, inteligentnych i zaskakujących historii.

Zobacz również: Całopalenie – recenzja książki

Diuna to bezsprzecznie jeden z najbardziej przemyślanie wykreowanych światów w historii science fiction. Jego ogrom i bogactwo przywodzi na myśl innego klasyka, tym razem gatunku fantasy – Władcę Pierścieni. Herbert fascynuje czytelnika swoją wizją i drobiazgowymi opisami. Częścią tego świata są również jego bohaterowie. Silni, inteligentni i wyraziści, napisani w doprawdy kunsztowny sposób. Miłym dodatkiem, który pomoże nam w zrozumieniu niektórych niuansów świata Diuny, są słowniczek oraz mapa krainy Arrakis, umieszczone na końcu książki.

Dużym nietaktem jest jednak mówienie o Diunie wyłącznie w kategoriach gatunku science fiction. Opus magnum Herberta w niezwykle ciekawy i głęboki sposób porusza także wątki filozoficzne, kulturalne i religijne. Obfituje w dużą ilość rozważań nad życiem człowieka i swego rodzaju egzystencjalnych refleksji. Powieść ta, mimo upływu ponad pięciu dekad od wydania, wciąż pozostaje niezwykle aktualna. Mam tu przede wszystkim na myśli temat nie tak popularny w latach 60. ubiegłego wieku, a mianowicie ekologię. Herbert w jednym z wątków swojej powieści bardzo wyraźnie i dosadnie porusza bowiem temat zielonej planety.

Zobacz również: Lucyfer, tom 1 – recenzja komiksu. Diabeł na miarę naszych czasów

Książkę czyta się naprawdę szybko, nawet mimo jej dużej objętości. Czytelnik z łatwością wsiąka w świat przedstawiony, przede wszystkim dzięki fascynującemu światu i intrygującej historii. Warto też zaznaczyć, że w Diunie od wydawnictwa Rebis mamy do czynienia z tłumaczeniem Marka Marszała. Ci, znający przekład nieco starszych wydań tej sagi czy Władcy Pierścieni w wersji Jerzego Łozińskiego, mogą jednak odetchnąć z ulgą. Marszał przetłumaczył Diunę zgodnie z duchem oryginału.

Nowe wydanie Diuny ma jeden zasadniczy problem – ukazało się po wydaniu z 2007 roku. Pamiętacie to piękne, piękne wydanie? Twarda oprawa, elegancki wygląd, a całość wzbogacona o niesamowite ilustracje Wojciecha Siudmaka. No więc nowe wydanie nie jest aż tak tragiczne, jak twierdzą niektórzy krzykacze na rozmaitych forach. Widać, że jest tańsze, ale wciąż w granicach rozsądku. To po prostu tak, jakbyśmy dostali odpicowane, dwupłytowe wydanie dobrego filmu, dodatkowo w steelbooku, a po kilku latach w sklepach pojawiłby się ten sam film, tańszy, wykastrowany z dodatków, jako część serii „The best of”. Film wciąż dobry, tylko opakowanie trochę mniej wow. Przynajmniej wydawca nie zdecydował się na okładkę filmową…

Wielkimi krokami zbliża się premiera filmowej adaptacji Diuny w reżyserii Dennisa Villeneuve’a. Jest to więc idealny pretekst, by odświeżyć sobie tego klasyka literatury lub – jeśli wciąż pozostaje on na Waszej kupce wstydu – w końcu się z nim zapoznać. Najnowsze wydanie Diuny oferowane przez Dom Wydawniczy REBIS może nie bije na głowę wydania z 2007 roku, ale stanowi przyjemną, nieco tańszą alternatywę doprawdy kultowej powieści.


Diuna, tom 1

diuna

  • Autor: Frank Herbert
  • Przekład: Marek Marszał
  • Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
  • Liczba stron: 784
  • Cena okładkowa: 39,90 zł
  • Oprawa: broszurowa klejona
  • Data premiery: 18 maja 2020 roku

Plusy

Ocena

9 / 10

Minusy

Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze