Wiedźmin, sezon 2 – recenzja. Fani sagi się spłakali

Wiedźmin od początku budził emocje. Nie dziwi zatem, że zawrzało przy premierze  2 sezonu. Ogląda się świetnie, lecz prędko Internet zalała fala niezadowolenia i krytyki. Jednak czy faktycznie Wiedźmin Netfliksa jest tak zły? Wyjawię już teraz, że będę z tym polemizować.

Jest kilka seriali, na których kontynuacje czekam – Wiedźmin jest jednym z nich. Spóźniłam się nieco z seansem oraz z tą opinią, a więc jeszcze przed obejrzeniem sezonu dobiegły mnie jęki zawodu. Poważnie mnie nastraszyły, ale czy są zasadne? I tak, i nie.

Wyjaśnijmy sobie na sam początek jedną, kluczową kwestię – serial Wiedźmin to coś zupełnie innego niż książki. Nawet jeśli robiony jest na podstawie literatury, nie należy spodziewać się, iż scenarzyści przepiszą pierwowzór. Literatura, film, serial, komiks, itd. to są zupełnie różne media. Robi się je inaczej, bo też inaczej się je przyswaja. Oczekiwanie zatem, że różnic w treści nie będzie, lub że będą niewielkie, jest z gruntu niemądre.

Jaskier, Joey Batey
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Oczywiście skłamałabym mówiąc, że Wiedźmin jest dziełem idealnym i pozbawionym wad. Tak nie jest. Nie wszystkie pomysły scenarzystów uważam za trafione, a niektóre ich pomysły są grubymi nićmi szyte, jednak cała historia trzyma się kupy. A jest to bardzo ważne dla jakości zarówno serialu, jak i seansu oraz komfortu widza.

Zobacz również: Spider-Man: No Way Home – recenzja filmu. Co znaczy być Spider-Manem?

Czuję się zobowiązana uprzedzić, że zdecydowano się niektóre tajemnice wyjawić wcześniej niż zrobił to Sapkowski w książkach, co osoby niezaznajomione z pierwowzorem mogą mieć za złe. Ja nie mam, choć nie skończyłam czytać serii, a zaserwowany w ostatnim odcinku spoiler uderzył mnie z taką mocą, że mogłam jedynie sapnąć. Ale hej, oglądałam na własną odpowiedzialność!

Należy mieć także na uwadze fakt, iż próg wejścia jest dość wysoki. Jeśli ktoś nie miał zupełnie do czynienia z książkami (nie wiem, jak z grami, bo nie miałam przyjemności) może mieć problemy, aby odnaleźć się w fabule – szczególnie na początku.

Wiedźmin sezon 2, Netflix, Henry Cavill, Anya Chalotra
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Zagorzali fani serii oburzają się, iż serial nie trzyma się książek tak wiernie, jak oczekiwali. Ja jednak żałuje jedynie, iż nie pospinano wszystkiego tak gładko i sprawnie, jakbym sobie tego życzyła. Chociaż znam tę historię, a przynajmniej jej większą część, niejednokrotnie zdołano mnie zaskoczyć i to jest S U P E R! Dlaczego? Gdybym, chciała ponownie przeżyć dokładnie tę samą historię, przeczytałabym od początku książki. I to jest moja rada wszystkich marud, które płaczą nad różnicami pomiędzy książkami, a tym sezonem. Przeczytajcie sobie książki jeszcze raz, jeśli to tej historii chcecie. Serial jest pewną interpretacją która – w moim odczuciu – całkiem nieźle się udała.

Tempo jest bardzo dobre, bo dynamiczne i pozostawiające niewiele czasu na oddech. Niektóre sceny są jednak na tyle ciemne, że można pomyśleć, iż pracowali przy nich ci sami ludzie, którzy byli odpowiedzialni za słynną bitwę w Grze o tron. Wybaczam to jednak, bo operatorzy kamer zrobili kawał świetnej roboty. Kamery pracują znakomicie, liczne portrety i detale sprawdzają się idealnie.

Trupy potworów ścielą się gęsto, a fabuła się zagęszcza. Wiedźmin spełnia więc oczekiwania widowni. Odbiorcy chcą właśnie tego, a nie historii oddanej możliwie, jak najwierniej. Nie zapominajmy, że duża część widowni książek nie czytała. Tak długo, jak serial będzie trzymał się głównych wątków i nie zapomni o korzeniach, zmiany mi nie przeszkadzają.

Zobacz również: Wiedźmin. 3 sezon zapowiedziany. Nowe zwiastuny serialu

Moim zdaniem największym problemem tego sezonu bynajmniej nie są potknięcia fabularne, a kreacje postaci – żeby nie powiedzieć – aktorstwo. Trudno mi wręcz zrozumieć, jak to możliwe, że w tak wysokobudżetowej produkcji wystąpił aż tak duży problem z zagraniem konkretnych postaci.

Pozwolę sobie zacząć od samego serca, czyli Freyi Allan w roli Ciri. Ok, niech będzie, Ciri sama w sobie jako postać jest cholernie wkurzająca. Kiedy czytelnik poznaje ją jako dziecko jest słodka, urocza i zabawna. Sapkowski napisał to dziecko bardzo dobrze. Jednak im staje się starsza, tym trudniej ją lubić czy nawet dobrze jej życzyć. Na nasze nieszczęście serialową Ciri poznajemy już jako nastolatkę, co jest decyzją zrozumiałą, acz bolesną.

Wiedźmin sezon 2, Netflix,
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja wiem, że ta postać przeszła bardzo wiele. Nie jest tak, że ja oczekuję od nastolatki z tak dużym bagażem, aby była wesołym promyczkiem do schrupania. Jednak Ciri… jest antypatyczna. Roszczeniowa, obrażalska i pozbawiona choć odrobiny uroku, który sprawiłby, że byśmy jej to wszystko wybaczyli biorąc też pod uwagę jej przeżycia. Przede wszystkim jednak jest marnie zagrana. Freya gra, jak drewno. Jest niezręczna. Jej twarz przypomina zastygłą maskę. Zero charyzmy. Wzbudza zero sympatii. Aparycją pasuje idealnie, ale to za mało. Gruchnęła wieść, że Freya nie chce grać tej postaci do końca. I ja sobie tak myślę, że bardzo, kurde, dobrze.

Zobacz również: Wiedźmin: Zmora Wilka – recenzja filmu. Wiesiek już nie taki „słowiański”

Wiele do zarzucenia mam też innym aktorom. Vesemir, pomijając już fakt, że jest miernie napisany, nie wzbudził we mnie żadnych uczuć poza żałością. Udręczony grymas na twarzy zupełnie niewyrazistej postaci Triss sprawiał, że miałam ochotę ją spoliczkować. Natomiast wiedźmini… wypadli na hołotę. Grupka nieokrzesanych chłopów z talentem do mordobicia. Z tym że zamiast lać się po ryjach w gospodach, biją się z potworami.

Cahir, Fringilla, Mimi Ndiweni, Eamon Farren
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Pomimo powyższych rozczarowań jest nad kim się zachwycać. Anya Chalotra w roli Yennefer daje znakomity popis. Widać, że aktorka czuje się w tej roli bardzo dobrze. Joey Batey jako Jaskier to wspaniały casting. Fakt, że w tym sezonie jest go tak mało jest oburzający. Natomiast Adjoa Andoh w roli Nenneke jest tak ciepła i kochana, że nie mogłam przestać się uśmiechać, gdy była na ekranie.

Jeśli ktoś nie wie, że Henry Cavill pragnął zagrać Geralta to po seansie nie miałby wątpliwości. Widać, że w tej roli czuje się dobrze i chce ją odgrywać. Pozwolę sobie odnieść się także do wątpliwości wokół tego catingu. Konkretnie chodzi mi o zarzut, że Cavill jest zbyt ładny. Chociaż saga o wiedźminie Geraltcie napisana jest bardzo dobrze to sama główna postać już nie do końca. Mam tutaj na myśli fakt, że Geralt jest gburem. Jest prostacki, gruboskórny, pozbawiony ogłady i wrażliwości. Traktuje też kobiety przedmiotowo. Nie wiem, która z jego cech miałaby sprawić, że cieszy się tak dużym powodzeniem u kobiet.

Zobacz również: Sandman, tom 2: Dom lalki – recenzja komiksu. Kto tu jest czyją lalką?

Dlatego też uważam, że Cavill w tej roli jest świetny. Nie tylko z powodu faktu, że żadna charakteryzacja nie zdoła sprawić, że przestanie być przystojny. Henry nadaje tej postaci uroku i charyzmy. Jego powalająca wręcz uroda sprawia, że ja rozumiem, dlaczego kobiety są w stanie zrobić wiele, aby ujrzeć ten jego krzywy uśmiech choć przez chwilę. W końcu pojawia się on tak rzadko na jego twarzy.

Yennfer, Anya Chalotra, Tissaia, MyAnna Buring
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Zdjęcia są absolutnie zachwycające. Mogłabym spędzić godziny na oglądaniu tylko samych widoków z serialu. Świątynia Melitele wręcz zaparła mi dech w piersi. Mówiąc wprost – budżet został wykorzystany świetnie. Scenografia, kostiumy – cudo! Charakteryzacja jest mniej zachwycająca, ale jak tak teraz o tym myślę… Wiedźmin pełen jest potworów, z którymi Geralt musi się zmierzyć. Bestie zrobione są świetne. Może więc po prostu zabrakło funduszy na odpowiednią szamponetkę dla Anny Shaffer. W konsekwencji zamiast kasztanowych loków, oglądamy rude pukle? To już jednak z mojej strony czepialstwo i złośliwość. Niepotrzebne, lecz nie mogłam, się powstrzymać

Wiedźmin sezon2. Netflix, Freya Allan, Anna Shaffer
Fot. Kadr z serialu Wiedźmin, sezon 2

Mówcie, co chcecie. Ja lubię Wiedźmina od Netfliksa. Uważam, ze drugi sezon jest brównie dobry, jak pierwszy, a może nawet lepszy. I choć cechuje go więcej zmian fabularnych to jest znacznie spójniejszy. Tak, jest to nieco inna historia niż ta oryginalna Pana Andrzeja, ale ja ją lubię. Gdyby nie fakt, że aktorsko Wiedźmin niedomaga, byłabym zachwycona seansem. Wiedźmin dostarcza rozrywki. Wciąga na maksa i budzi ochotę na więcej. Mnie zassało w żołądku. Kolejny sezon obejrzę z chęcią. Tylko błagam, niech ktoś potrząśnie Freyą. Nie może być tak, że desperacko zależy na niej każdej ważnej postaci w serialu, a widzowie tylko czekają aż sobie głupi ryj rozwali.

Plusy

  • Zachwycające zdjęcia i świetna praca operatorów
  • Wartka akcja
  • Wspaniały występ Anyi Chalotry, Cavilla i kilku aktorów drugiego i trzeciego planu

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Rozczarowująca Freya Allan w kluczowej roli
  • Serial wymaga znajomości pierwowzoru, aby się odnaleźć
Anna Paczkowska

Fanka dobrych (i niedobrych) seriali, wciągających książek, podcastów i płatków podusiaków (najpierw płatki, potem mleko!). Miłośniczka zwierząt, animacji i kdram. Wieczna nastolatka.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Mateusz Chrzczonowski

Zgadzam się bardzo z recenzją, pokrywa się z moimi przemyśleniami po seansie 2. sezonu. Mimo że jestem fanem całej franczyzy, czytałem sagę dwa razy, opowiadania już nie wiem ile, ogrywałem wszystkie gry, to daleki jestem od mieszania twórców z błotem. Po prostu rozumiem, że mają inną wizję, co też pozwoliło mi się cieszyć seansem. Odstępstwa przyjąłem nawet z zadowoleniem, bo to coś nowego, a jak będę chciał znowu przeżyć historię Geralta i podróż jego ferajny aż do zamku Stygga, sięgnę kolejny raz po książki.

Nowe wątki nie są idealne, brakuje im głębi książek, niektóre wydarzenia sią niepotrzebne, ale z drugiej strony, gdybyśmy dostali tu wiernie przeniesienie Krwi elfów, to ten sezon byłby zwyczajnie nudny dla osób niezaznajomionych z oryginałem. A tak mamy tu fajne potworki, dość ciekawy zamysł z „Baba Jagą” i efektowny finał.

Nadal mam oczywiście obawy do tego, jak nowości zafundowane przez twórców przełożą się na kolejne sezony. Dalej mamy już dużo dobra i chciałbym to zobaczyć w serialu. Uspokajają trochę wypowiedzi Bagińskiego, że dalej serial będzie dość wiernie trzymać się wydarzeń z Sagi, ale to zobaczymy za jakiś czas jak będzie.

Serial jest jednak naprawdę wciągający, historia lepiej trzyma się kupy niż w pierwszym sezonie, zdjęcia potrafią robić wrażenie, a CGI jest zadowalające. Podobnie mam tylko obiekcje co od postaci/aktorów, zwyczajnie nikt nie zrobił na mnie wrażenia (może Dijkstra, ale miał za mało czasu). Ale Henryk oczywiście świetny od pierwszego sezonu.

Ode mnie 2. sezon dostaje 7/10

Last edited 7 miesięcy temu by Mateusz Chrzczonowski