Czy warto zagrać w Marvel’s Iron Man?

Od premiery filmu z opancerzonym superbohaterem w roli głównej minęło już prawie 14 lat. Film ten zapoczątkował Marvel Cinematic Universe i przedstawił nam origin story Iron Mana. Oglądając ekranizację komiksu marzyłem, że kiedyś będę mógł się wcielić się w postać Tony’ego Starka. Niestety, tworzone taśmowo gradaptacje były tak złe, iż najlepiej pomińmy je milczeniem. Wskoczyć bez wstydu w zbroję herosa możemy, od kiedy PlayStation VR wzbogaciło się o kolejnego wysokobudżetowego exa.


Lot kontrolny


Zabawę z Marvel’s Iron Man zaczynamy na plaży przed rezydencją milionera. Zapoznawszy się z całkiem intuicyjnym sterowaniem, fruwamy sobie między klifami i uczymy się podstaw walki. Do uruchomienia gry, oprócz headsetu i kamerki wymagane są dwie „różdżki” PS Move. I choć czuć, że ta technologia ma już swoje lata (debiutowała jeszcze w czasach poprzedniej generacji), to projektanci zmyślnie poradzili sobie z ich ograniczeniami. Zamontowane w rękawicach repulsory pozwalają nam lecieć w zależności od tego jak skierujemy dłonie. Unosząc je przed siebie możemy wystrzelić wiązkę lasera. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jedną ręką strzelać do przeciwników, a drugą uruchomić silnik odrzutowy i uniknąć ataku wrogów. Pod kolejnym klawiszem jest funkcja zawiśnięcia w powietrzu. Przydaje się to, kiedy wrogowie otaczają nas z każdej strony i potrzebujemy obu rąk do walki. Nauka pełnego zakresu ruchów Człowieka z Żelaza chwilę zajmuje, ale korzystanie z niego przychodzi naturalnie.

Zobacz również: Spider-Man w MCU, czyli Iron Man junior

Iron Man 1
Wyzwanie akrobatyczne

Dzień z życia superbohatera


Po krótkim prologu dowiadujemy się, że filantrop kończy swoją karierę w branży zbrojeniowej i przekazuje korporację w ręce swojej partnerki, Pepper. Ogólnie fabuła nie jest zbyt odkrywcza. Chociaż Iron Man chce zapomnieć o swojej przeszłości, tak jego antagoniści mu na to nie pozwalają. Motywem przewodnim są zhackowane drony spod szyldu Stark Industries i to z nimi będziemy głównie walczyć. Naszym arcywrogiem jest tajemniczy osobnik przedstawiający się jako „Duch”. W pogoni za nim zwiedzimy takie miejscówki jak Szanghaj albo polatamy wokół Helicarriera agencji SHIELD. Poszczególne misje są przeplecione spokojniejszymi przerywnikami, np. w willi milionera. W ramach prostych mini-gier możemy porzucać piłką do kosza, czy podciągać się na drążku. Tym co przeszkadza wczuć się w rolę jednego z Avengersów są wszechobecne ekrany ładowania. Bywa iż na kilkuminutowe sceny są poprzedzielane długimi loadingami.


Zwarcie w reaktorze łukowym


Skoro doszliśmy do problemów, które nękają Iron Mana na gogle firmy Sony, to już po screenach widzicie, że produkcja pod względem grafiki wyraźnie odbiega od współczesnych standardów. Wspomniany Szanghaj z bezludnymi ulicami i wieżowcami, których tekstury pamiętają PlayStation 2 psują nieco odbiór tytułu. Wiadomo, iż PS VR potrzebuje co najmniej 60FPS płynności obrazu, przy wyższej rozdzielczości, ale nie tłumaczy to rozpikselowanych tekstur, czy pustki na planie. Prawdopodobnie głównym winowajcą jest tutaj użyty silnik Unity, raczej niedostosowany do standardów wirtualnej rzeczywistości. Tym bardziej, że można stworzyć gry, gdzie udało się odnaleźć kompromis między klatkarzem, a szczegółowością grafiki, między innymi w Blood & Truth. Parę razy zdarzyło mi się, że musiałem poczekać na doładowanie tekstur, innym razem mimo ruchu dłonią i naciśnięciu klawisza funkcyjnego, gra nie wykrywała interakcji z otoczeniem. Cóż, pewnych wiekowych ograniczeń „różdżek” i kamerki nie sposób było uniknąć.

Zobacz również: Ranking filmów z MCU

Iron Man 2
Kłótnia w rodzinie.

Technologia przyszłości


Jak pisałem powyżej, clou rozgrywki w Marvel’s Iron Man stanowi dynamiczna wymiana ognia z dronami, których jest kilka rodzajów. Jedne strzelają do nas ładującym się chwilę promieniem, inne próbują nas staranować. Najciekawsze jednak są te, które wytwarzają pole antygrawitacyjne, z którego musimy szybko uciec nim wybuchnie. Sporo krwi napsuły mi roboty, które zasłaniają się tarczą energetyczną i musimy się wymanewrować za ich „plecy”, aby zadać obrażenia.

Jak wiemy z komiksów, wariantów pancerza Iron Mana było co najmniej kilkanaście. W growej adaptacji nie mogło więc zabraknąć opcji modyfikacji i ulepszania zbroi. Za zarobione podczas misji punkty odblokowujemy kolejne warianty uzbrojenia. Wykonując zaś dedykowane zadania, jak zniszcz 12 wrogów jedną wiązką lasera, otrzymamy różne warianty kolorystyczne kombinezonu. Kombinacji sprzętu jest naprawdę sporo i każdy może zmodyfikować pancerz pod siebie.

Iron Man 3
Customizacja zbroi.

Szybując w przestworzach


Miałem pewne obawy, czy energiczne pląsy w powietrzu nie będą powodowały dyskomfortu znanego jako choroba symulatorowa i muszę przyznać, że nawet podczas kilkudziesięciominutowej nie miałem mdłości. Kamerka dobrze odczytuje ruchy głowy, zaś ciałem można obracać na dwa sposoby – skokiem co 45 stopni albo płynnie, poprzez przytrzymanie przycisku. Jak dla mnie zabrakło trochę zróżnicowania rozgrywki, bowiem przez większość czasu walczymy z tymi samymi przeciwnikami. Marvel’s Iron Man VR ma jednak swoje momenty, na przykład kiedy musimy dogonić płonący odrzutowiec, czy rozbroić rdzenie bomby na czas. Aczkolwiek jeżeli liczycie na urozmaicony gameplay, jak choćby w przytoczonym Blood & Truth, to będziecie nieco zawiedzeni.

Iron Man 4
Wirtualny Szanghaj.

Twórcy nie ustrzegli się też od recyklingu lokacji, ale poza głównym wątkiem fabularnym możemy realizować areowyzwania, czyli pokonywanie na czas wyznaczonej trasy. Miłośnicy wykręcania coraz lepszych czasówek znajdą tu coś dla siebie.

Zobacz również: Strażnicy Galaktyki – recenzja gry. To było ciekawe


Immersyjne rzemiosło


Mimo tych wszystkich problemów, podczas tych kilku sesji, które spędziłem z grą zapamiętam jako sympatyczną przygodę w VR. Dawkując sobie zabawę powiedzmy na półgodzinne nasiadówki można czerpać z gry przyjemność. Zakładając gogle naprawdę można poczuć się jak Iron Man, a samo latanie i strzelanie, pomimo powtarzalności daje ogromną frajdę. Całość jest z polskim dubbingiem, który nie wypada najgorzej. Dla posiadaczy okularów to raczej tytuł obowiązkowy, lecz nie kupowałbym zestawu tylko ze względu na tę jedną produkcję. Niemniej, efektowne pierwsze minuty w pancerzu zapamiętam na długo, a grę możemy potraktować jako ciekawe demo technologiczne, dla naszych znajomych, nieobytych jeszcze z wirtualną rzeczywistością.

Piotr Konopnicki

Psychofan SteamPunku, dla którego nie ma "za trudnych" gier. Z zamiłowania strateg, z przekonań - lokalny patriota.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze