Pod wiatr – krótka recenzja filmu. Przeminęło z wiatrem…

11 lutego 2022 roku debiutował na platformie Netflix film Pod Wiatr. Tytuł dość adekwatny do jakości oglądania produkcji… Film to klasyczny banał, w którym producenci pokazują oklepany wątek miłości. Jakiej? No, oczywiście miłości między dwoma światami: Ani pochodzącej z bogatego domu oraz wyluzowanego, acz biednego instruktora kitesurfingu.

Główna bohaterka właśnie ukończyła prestiżowe liceum w Warszawie i przymierza się do studiów medycznych w Londynie. Bynajmniej nie z własnej woli, a z woli przewrażliwionego na jej punkcie ojca. Życie Ani zostało przez niego dokładnie zaplanowane, a jego finiszem ma być przejęcie przez córkę kliniki, która mimo pandemii bardzo dobrze sobie radzi. Nie można zapomnieć o tym, że prawdziwa matka Ani niestety zmarła przed kilku laty na nowotwór. W związku z tym Ania zmuszona jest do wyjazdu nad morze ze swoim ojcem, macochą oraz ich wiecznie płaczącym synem. Masakra. Przez całą tę sytuacje nikt raczej nie dziwi się, że młoda dziewczyna zacznie szukać ucieczki, którą okazują się być ramiona przystojnego kitesurfera, Michała.

Zobacz również: Joseph: Upadek – recenzja DLC. Edeniarska krucjata w odwrocie

Fot. Kadr z filmu Pod Wiatr (2022)

W filmie przeznaczonym do raczej młodszej widowni znaleźć można scenę erotyczna, w której to seks ma być symbolem wielkiej miłości, oczywiście od pierwszego wejrzenia. Nie da się w tę ściemę uwierzyć. Dlaczego? Bo każdy zna życie i wie że „to się nie dzieje”, a poza tym wszystko zostało zagrane tak sztucznie, że bardziej chyba już się po prostu nie dało. Produkcję charakteryzuje kompletnie wyprane z jakichkolwiek emocji aktorstwo, które jednocześnie jest chyba największym problemem całego filmu. W filmie Pod Wiatr nie ma osoby, która nie byłaby swoją wierną karykaturą. Aktorzy to chodzące klisze i schematy. Chyba więcej gry aktorskiej widziałam w reklamie majonezu na święta wielkanocne. A już na pewno osoby te posiadają osobowości znacznie ciekawsze niż te, które prezentowane są przez bohaterów w Pod Wiatr. A co z romantycznością? No, jeśli zależy Ci na romantycznej randce, zabierz swoją drugą połówkę na kręgle. +100 do romantyczności, w przeciwieństwie do recenzowanej produkcji.

Zobacz również: Krime Story. Love Story – recenzja filmu. Ale, że o co chodzi?

Fot. Kadr z filmu Pod Wiatr (2022)

Tytuł Pod Wiatr nagrany został głownie pod nastoletnią publikę, jednak płyną z niego bardzo szkodliwe stereotypy, a jedyna wartościowa scena – rozmową Ani z ojcem – to wyjątek potwierdzający regułę. Czytałam gdzieś, że aby nie bawić się w masochizm, film powinno oglądać się z palcem na strzałce w prawo. Inaczej te około 110 minut jest katorgą podchodzącą pod autoagresję.

Zobacz również: Zew nocnego ptaka – recenzja. Nieprzyjazny „Nowy Świat”

Pod Wiatr ma naprawdę sporo wstawek rodem z teledysków, w trakcie których widz ma okazję obejrzeć naprawdę dobre kitesurfingowe popisy, jednak… I tego jest zbyt wiele. Jeśli nie jesteś prawdziwym kitesurferem, to i one szybko Ci się znudzą. Sceny obyczajowe przeplatane scenami sportowymi powoli pchają film ku końcowi, oczywiście musi być to happy end. Czy bohaterowie to rzeczywiście „dwie połówki jabłka”? A może ich miłość przeminie z wiatrem…?

Plusy

  • Przyzwoite sceny kitesurfingowe
  • Ładne zdjęcia terenu

Ocena

3 / 10

Minusy

  • Nudne, oklepane, schematyczne
  • Kiepskie aktorstwo
Weronika-Maria Rogowska

Wielka entuzjastka szerokorozumianej kultury: od anime i mangi, przez ukochany teatr, na sztukach wizualnych wcale nie skończywszy. Robi zazwyczaj dziesięć rzeczy jednocześnie, próbując upchnąć w jeden dzień wszystkie swoje zainteresowania.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze