Pokolenie Przyjaciół – recenzja książki. Paaanie, idź Pan…

Serial Przyjaciele przeżywa ostatnimi czasy istny renesans. Ale to niekoniecznie dobra rzecz…

Przyjaciele razem z Zagubionymi zajmują w moim sercu specjalne miejsce. To były dwa pierwsze seriale, które mnie wciągnęły w ten odłam popkultury. Do obu lubię wracać, jednakże ze względu na przystępny, dwudziestominutowy format Friendsów, do paczki z Nowego Jorku wracam znacznie częściej. I za każdym razem bawię się tak samo dobrze. Serial ten odżył. Od premiery ostatniego odcinka minęło już wystarczająco dużo czasu, by na myśl o serialu pojawiała się jakaś nostalgia. W ostatnich kilku latach niemal wszędzie można spotkać najróżniejsze gadżety z kultową paczką przyjaciół. Dostaliśmy również odcinek specjalny, swoisty reunion. Na fanów książek natomiast czeka istny wysyp tytułów ze świata tego kultowego sitcomu. Moją ulubioną, czyli Ten o najlepszym serialu na świecie, nudnawy album Ten o najlepszych odcinkach oraz najświeższą pozycję – Pokolenie Przyjaciół.

Zobacz również: Cud, miód, Malina – recenzja książki. Współczesne czarownice wyprawiają niezłe hece

Jedna z najgorszych książek, jakie miałem przyjemność czytać? Może trochę duże słowa, ale myślę, że dość prawdziwe. Z natury jestem sceptykiem i gdy widzę, że w społeczeństwie panuje jakiś trend, który bardzo szybko jest podłapywany przez wydawców czy dystrybutorów, z tyłu głowy zapala mi się lampka. Ten o najlepszym serialu na świecie to naprawdę dobra i ciekawa książka, która rzucała sporo nieznanego dotychczas światła na kultowy sitcom i jego głównych bohaterów, to znaczy pomysłodawców i aktorów. Album o najlepszych odcinkach był totalnym cash grabem, bo jak ktoś chciał opisy odcinków, to mógł zwyczajnie odpalić jakąś Wikipedię, cokolwiek, bez płacenia pięciu dych. Ale że fani głupi i naiwni, no to czemu by nie zarobić łatwym kosztem, nie? Wraz z zapowiedzią Pokolenie Przyjaciół obawiałem się, że dostaniemy powtórkę z rozrywki. Kolejna książka zrobiona na zasadzie kopiuj-wklej. Po lekturze żałowałem, że nie było to zrobione na takiej zasadzie…

To, że Pokolenie Przyjaciół Saula Austerlitza stanowi w dużej mierze popłuczyny z dwóch poprzednich książek to jeszcze pół biedy. Jak wskazuje podtytuł, autor skupia się na zakulisowym obrazie Przyjaciół. I ja byłem przekonany, że poświęci on miejsce jakimś anegdotom, ciekawostkom, które miały miejsce na planie między aktorami i twórcami. Tymczasem lwia część książki dotyczy scenarzystów i reżyserów, których imiona i nazwiska najpewniej widzimy pierwszy i ostatni raz w swoim życiu. Wydaje mi się, że ciekawostki na modłę ta scena została zainspirowana wydarzeniem z życia scenarzysty XYZ mogą nie obejść nawet największych friendsowych freaków.

Zobacz również: Zaginione Miasto – recenzja filmu. Kino przygodowe nadal w formie

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak moim zdaniem nawet nie przemycanie, a wpychanie do gardła agendy poprawności politycznej. Znak naszych czasów, co? Pan Austerlitz pomyślał o wszystkim w swojej książce. Od rasizmu (bo, w końcu, główna obsada składa się wyłącznie z białych aktorów), po seksizm, aż kończąc na homofobicznym wydźwięku niektórych wątków serialu. Jednocześnie podkreśla, że relacja Joeya i Chandlera jest… Najbardziej uczuciową relacją w całym serialu i miała podtekst homoseksualny. Już wtedy powinienem tę książkę najpewniej odłożyć na półkę, ale brnąłem dalej, jeszcze bardziej załamując ręce nad opiniami autora. Bo, wiecie, Saul Austerlitz nie jest również fanem Donalda Trumpa, czego dał wyraz w swej książce kilkukrotnie.

I choć wydawnictwo SQN odwaliło kawał dobrej roboty z promocją książki – o czym pisaliśmy w tym newsie – szkoda, że po pierwsze Pokolenie Przyjaciół jest okropnie rozwleczone, a po drugie toczy nie tylko książkę, ale i całe dziedzictwo tego serialu rak poprawności politycznej. Szkoda, że zamiast skupiać się na aktorach, anegdotach czy wpływie Friendsów na telewizję, dostaliśmy tak wiele materiału o tym, jak bardzo niepoprawne i nieodpowiednie żarty mogliśmy słyszeć z ust Chandlera czy Rachel. No, ale, hej – w Hollywood panują niestety dziś standardy, które nakazują przepraszać za wszystko to, co stanowi odchył od głoszonej agendy. Boże, uchowaj, aby nie powstała kolejna tak kiepska książka o tym wspaniałym serialu…

Plusy

  • Miły pomysł z imionami i nazwiskami fanów w książce
  • Kilka interesujących ciekawostek...

Ocena

3.5 / 10

Minusy

  • Propaganda poprawności politycznej wlewana czytelnikowi do gardła - Trump zły, a Joey i Chandler to ukryci geje - mhm, mhm
  • ... w morzu powtarzających się informacji z dwóch poprzednich książek
  • Zdecydowanie za długa, rozwleczona i chaotycznie napisana
Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze