Easy Mode – po co on graczom?

Maciuś siadł przed komputerem w ciemnym pokoju, złapał za kontroler i odpalił nowo zakupioną grę, na którą czekał od dawna. Przewijając informacje o firmach odpowiedzialnych za tytuł rozmyślał o wspaniałych przygodach, które na niego czekają. Kiedy pojawiło się menu główne zaznaczył opcję „Nowa gra”. Na ekranie pokazały się trzy poziomy trudności. Maciuś z pogardą spojrzał na „easy” i wybrał „medium”. Brzmi znajomo?

Wśród „prawdziwych graczy” łatwy tryb rozgrywki nie jest akceptowalny, gdyż jest uważany za poziom dla słabych. Kojarzy się on z brakiem wyzwań, płytką rozgrywką i minimalnym zaangażowaniem. Sprawdza się to w grach, w których trudność określana jest przez zmniejszenie statystyk bohatera lub przeciwników. Jednak nie w każdej grze twórcy idą po linii najmniejszego oporu i w wielu przypadkach starają się, aby tryb „easy” był przystępny dla graczy, ale nie zatracał przyjemności dla przeciętnego gracza. W Silent Hill 2 gracz ustalał oddzielny poziom trudności dla potyczek z przeciwnikami i dla zagadek logicznych. Dzięki temu ci, którzy nie czuli się mocni w rozwiązywaniu łamigłówek, mogli je ułatwić lub odwrotnie – postawić na łatwą walkę i ciężkie zagadki.

Zobacz również: Resident Evil: Remedium – recenzja serialu. Tęsknię za Millą Jovovich

Silent Hill 2 Custom difficulties

Zazwyczaj gry cyfrowe dają graczom do wyboru trzy poziomy trudności – „easy”, „medium” i „hard”. Niekiedy jednak można spotkać dodatkowe tryby, które szczególnie ułatwiają rozgrywkę lub utrudniają. „Nightmare!” z Doom II był skierowany do wprawionych graczy, którzy świetnie radzili sobie z grą. Po drugiej stronie tego spektrum możemy znaleźć tryby fabularne, które najczęściej pojawiają się w grach RPG. Mają one za zadanie ułatwić grę na tyle, aby gracz, który rzadko grywa, mógł poznać historię napisaną przez autorów. Niekiedy można również napotkać dynamiczny poziom trudności. W Guild Wars 2 przeciwnicy, którzy są słabsi od gracza stają się potężniejsi, dostosowując swój poziom do poziomu bohatera. Sprawia to, że nawet przed tymi silniejszymi graczami wciąż stawiane są wyzwania.

Zdawać by się mogło, że gracze domyślnie poszukują w elektronicznej rozrywce dodatkowych wyzwań i zmagań. Grają w gry, aby coś osiągnąć i wywalczyć sobie drogę do sukcesu. Graczy na całym świecie są setki milionów i każdy inny. Jeśli każdy z nich oczekiwałby od gier tego samego, to powstawałyby tylko gry jednego gatunku. W takim razie może tryb „easy” ma więcej sensu niż się wydaje?

Zobacz również: Soundless Mountain II, czyli Silent Hill na Game Boy’a – o popularności demake’ów

Wśród graczy można wyróżnić cztery podstawowe typy zachowań i oczekiwań względem tytułu: zabójca, zdobywca, odkrywca i społecznościowiec. Pierwszy z nich (Killer) jest nastawiony na rywalizację, najlepiej z innym graczem. Największą przyjemność z gry przynosi mu pokonywanie pozostałych uczestników rozgrywki. Drugi typ (Achiver) zdobywa wszystkie możliwe osiągnięcia. Jest to aktywność, która przynosi mu najwięcej radości z obcowania z grą wideo. Trzeci typ (Explorer) stawia na eksplorowanie świata i jego tajemnic. Najczęściej tacy gracze odkrywają ukrytą zawartość i „easter eggi”. Ostatni typ (Socializer) największą radość czerpie z obcowania z innymi graczami lub budowania społeczności wokół tytułu. Taki podział już sam w sobie jasno pokazuje, jak różni są gracze i ich oczekiwania względem gier.

Typy graczy

Warto również zwrócić uwagę na fakt, który często jest niedostrzegany przez tych „prawdziwych graczy”. Mianowicie nie każda osoba grająca posiada tak potężny zasób czasu, aby mogła go w pełni poświęcić na rozrywkę. Stąd też istnieje podział graczy na zaangażowanych (hardcore) i niezaangażowanych (casual). Pierwsza grupa to osoby, które poświęcają bardzo dużo czasu grom, oddają się im w pełni i traktują je bardzo poważnie. Stawiają sobie za cel osiągnięcie jak najwięcej w danym tytule i opanowania jego mechanik niemal do perfekcji. Gracze casualowi stoją w opozycji – ich celem jest czerpanie radości z rozgrywki poprzez odpoczynek od realnego świata i poznawania gry we własnym, bardzo często powolnym, tempie. Oczywiście gracze mogą mieć odmienne podejście do różnych gier, stąd też dany rodzaj prowadzenie rozgrywki nie jest na stałe przypisane do żadnego z nich i jest on zmienny w zależności od aktualnie ogrywanego tytułu.

Podział graczy w XX i XXI wieku

Choć wypracowanie własnego modelu grania jest ważne, aby w pełni czerpać radość z gry, to od autorów zależy, czy odbiorcy będą doświadczać przyjemności z obcowania z utworem. Dobrze zaprojektowana gra stawia przed graczem wyzwanie na tyle wyważone, aby ten się nie znudził ani nie zniechęcił. Ważne jest utrzymanie u odbiorcy odczucia stanu przypływu, czyli „flow” – grający musi odczuwać, że z każdym kolejnym podejściem idzie mu coraz lepiej, jednocześnie nadal stawiając czoła licznym wyzwaniom, które poddają próbie jego umiejętności. Wiąże się to z pojęciem paradoksu porażki, które oznacza, że chęć ucieczki przed porażką utrzymuje odbiorcę przy grze. Ważne jest jednak, żeby gra dawała możliwość poprawy swoich błędów, dzięki czemu gracz czuje progres swoich umiejętności.

Zobacz również: Cześć, nazywam się KySiO i jestem platynoholikiem

Nie można również zapominać o tym, że kulturowo gry wideo są takimi samymi dziełami jak filmy, piosenki czy utwory literackie. Oznacza to, że wiele osób może chcieć poznawać je w podobny sposób, co inne formy sztuki. Wiele gier stawia na rozbudowaną historię, a niektóre z nich są warte uwagi nawet dla osób, które na co dzień nie mają do czynienia z taką formą rozrywki. Tryb „easy”, a w niektórych tytułach wspomniany wcześniej specjalny tryb fabularny, jest idealnym rozwiązaniem dla odbiorców, którzy ponad wszystko inne cenią sobie poznanie fabuły. Jeśli stawiane przed odbiorcą wymagania i obowiązek nauczenia się mechanik nie są tym, czego nominalnie oczekuje on od gry, to wszelkie ułatwienia rozgrywki zachęcą go do zagrania.

Choć oczywiste jest, że każdy typ gracza może chętnie korzystać z trybu łatwego (wyjątek może stanowić zabójca nastawiony na rywalizacje z innymi graczami, choć i on może czerpać przyjemność z pokonywania przeciwników sterowanych przez komputer), to wydawać by się mogło, że największe skłonności do tego może mieć odkrywca. Zdobywca dążąc do skompletowania wszystkich osiągnieć nierzadko będzie musiał poznać wszystkie dostępne mechaniki gry oraz zagrać na więcej niż jednym poziomie trudności. Społecznościowiec, choć największą radość czerpie z grania z innymi osobami, to przy zgranej drużynie kolektywny poziom umiejętności może sprawić, że grupa będzie szukać coraz cięższych wyzwań. Wielkie, otwarte światy kuszą do ich eksploracji, a odkrywcy, którzy odnajdują przyjemność w zwiedzaniu wirtualnych terenów, mogą cenić sobie o wiele bardziej możliwość zbadania terenu niż stawiania czoła wyzwaniom zaprojektowanym przez twórców. Stąd też tryb „easy” w małych, niezależnych tytułach, jak i w dużych produkcjach AAA może być kuszącą opcją dla wielu graczy.

Zobacz również: Najlepsze gry 2022 roku

GTA V

Jak widać niski poziom trudności nie jest zarezerwowany jedynie dla graczy casualowych. Osoby, które angażują się w rozgrywkę również mogą odnaleźć coś dla siebie na „easy”. To indywidualnie od każdego gracza zależy, jakie będzie miał podejście do danej gry. Masterowanie Tetrisa na najwyższym poziomie trudności po kilka godzin dziennie? Nie ma problemu! Pykanie sobie raz na jakiś czas w Minecrafta na „peaceful”? Proszę bardzo! To tylko od nas zależy, jak poprowadzimy naszą rozgrywkę. W jeden tytuł można grać na przeróżne sposoby i żaden z nich nie jest gorszy ani lepszy.

Zobacz również: Portal – samotność, ciasto i roboty

Są także i takie osoby, które uwielbiają grać w gry wideo i poświęcają im sporo czasu, jednak ich umiejętności w tej dziedzinie nie pozwalają na wybór trudniejszych trybów. Dzięki łatwemu poziomowi mogą oddać się swojej ulubionej grze i spędzać w niej dużo czasu. Nie odejdą z niesmakiem po kilku podejściach, ale dalej będą się świetnie bawić. Podobnie może postąpić każdy inny gracz, dla którego liczy się w grze zupełnie coś innego niż samo jej ukończenie. Zdobywanie osiągnięć na „easy” jest o wiele prostsze niż na „hardzie” (jeśli gra na to pozwala). Podobnie zwiedzanie świata i gra z przyjaciółmi.

Każdy gracz jest inny i czego innego oczekuje od gier wideo. Jedni chcą wywindować swoje umiejętności na wyższy poziom, kolejni zwiedzają nierealny świat i zapisują swoje wirtualnie wspomnienia za pomocą trybu fotograficznego, a jeszcze inni traktują gry jako odskocznie od codzienności i eskapizm. Każdy człowiek ma swoje potrzeby, które spełnia za pomocą wirtualnej rozrywki i każdy ze sposobów na granie jest równie dobry, co nasz własny. Dzięki łatwym poziomom trudności gry stają się przystępne i każdy może znaleźć w nich coś dla siebie, a im bardziej rozbudowany wachlarz trybów danego tytułu, tym więcej osób może w niego zagrać.

Zobacz również: Najlepsze polskie gry

Assassin's Creed Origins

Wszak to przyjemność jaką wynosimy z gier cyfrowych determinuje to, dlaczego w nie gramy. Dla wielu poziom „easy” może być tak samo wystarczający, jak dla innych „medium” lub „hard”. Tryb, na którym gramy jest indywidualną sprawą nas samych i dostosowujemy go pod własne możliwości oraz styl rozgrywki. Nie można zapominać, że gry wideo to produkt rynku rozrywkowego, który ma przynosić odbiorcom radość z obcowania z nim. W takim razie, jeśli mamy męczyć się z jakimś tytułem, tylko dlatego, że nasza duma nie pozwala nam wybrać „easy”, to czy nie mija się to z celem rozrywki? Stąd apeluję do wszystkich odbiorców gier – nie bójcie się grać na „easy”, to także jest pełnoprawny poziom trudności i gamingowe więzienie za to nie grozi.

Jakub Ziółkowski

Zafascynowany (pop)kulturą student nowych mediów. Pod względem hobbystycznym, a niedługo z wykształcenia, ludolog, wciąż poszerzający swój pisarski warsztat. Miłośnik retro grania, 8-bit i starych konsol. Początkujący entuzjasta Magic: The Gathering. W wolnym czasie (jeśli taki się pojawia) nadrabiający tytuły ze swojej "Kupki Wstydu".

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze