Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera — recenzja

True crime całkiem niedawno osiągał szczyty popularności podany w formie podcastu. Nie sądziłam więc, że serial o seryjnym zabójcy może tak zwojować serca widowni. Historia ofiar Jeffreya Dahmera (i jego samego) bardzo szybko wskoczyła na topkę seriali Netfliksa i twardo się na niej trzyma.

Dahmer to kolejny projekt Ryana Murphy dla Netfliksa. Trzeba przyznać, że ten pracuje, jak mróweczka, dostarczając produkcje dobrej jakości. Sięga po historie, które rozeszły się szerokim echem na całym świecie. Sprawa Jeffreya Dahmera jest obrzydliwa, szokująca i traumatyczna. Bardzo ważne jest, aby pamiętać, że na upamiętnienie zasługują jego ofiary, nie on sam i jego czyny. Czyją pamięć czci ten serial?

Sukces Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera tkwi nie tylko we wstrząsającej historii, ale przede wszystkim, w fantastycznej kreacji Evana Petersa. To wybór bardzo dobry do tej roli, ale też bezpieczny. Peters pokazał już nieraz, że jest fantastyczny w takich trudnych rolach, a dowodem na to są liczne sezony American Horror Story, w których młody aktor błyszczy. Jeffrey Dahmer w jego interpretacji jest odpychający, przerażający, ale także wydaje się być beznadziejnie zagubiony.

Zobacz również: Schody – recenzja serialu. Pisarz. Polityk. Morderca?

Dahmer jest też postacią, która dominuje ten serial. Owszem, jest bohaterem tytułowym i to właśnie jego czyny, niestety, sprawiły, że dzisiaj znamy jego nazwisko i tę historię. Uważam jednak, że nie zasłużył on na to, aby grać pierwsze skrzypce. Pierwsza połowa serialu skupia się wyłącznie na jego osobie: sytuacji rodzinnej, przeszłości, wydarzeniach, które go ukształtowały. Zgadzam się, że to dość istotne, aby poznać kontekst tego, dlaczego doszło do tylu tragedii młodych mężczyzn i ich rodzin. Zdecydowanie jednak Dahmer zagrabił sobie za dużo przestrzeni. Takie natężenie perwersji Dahmera, w pierwszej połowie sezonu, uważam wręcz za ciężkostrawne i męczące. W okolicach trzeciego epizodu byłam bliska rzucenia tego serialu w cholerę. Winna temu jest konstrukcja.

Dahmer, Netflix, true crime, Ryan Murphy
Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera, Richard Jenkins jako Lionel Dahmer, Molly Ringwald jako Shari, Penelope Ann Miller jako Joyce Dahmer w 10 odcinku Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera. Cr. Courtesy Of Netflix © 2022

Zobacz również: Blonde – recenzja filmu. Czarno-biały dramat

Konstrukcja tego serialu wydaje mi się być zaburzona, ale bynajmniej nie z powodu chaosu chronologicznego, który zmusza do śledzenia dat. I o ile pierwszy odcinek jest naprawdę mocny i idealnie podany do tego, aby pełnić rolę sita dla widowni, tak kolejne powinny być od razu poświęcone historii ofiar. Sądzę, że dwa odcinki przeznaczone mordercy i psychopacie, byłyby więcej niż wystarczające gdzieś w drugiej połowie sezonu. Tymczasem Dahmer dostaje pierwszą połowę, przez co w drugiej upchnięte są wątki ofiar, ich rodzin, procesu, policyjnych błędów i systemowego rasizmu. To zdecydowanie za mało czasu ekranowego, aby w odpowiedni sposób oddać hołd pokrzywdzonym czy kompleksowo nakreślić liczne błędy i problemy. Naturalnie zostały one zasygnalizowane, ale czy to dość? Po seansie jestem zdolna opowiedzieć, jakim okrucieństwom oddawał się Jeffrey Dahmer, a nie potrafię wymienić imion wszystkich ofiar, których było aż siedemnaście. Postrzegam to jako pewnego rodzaju porażkę Murphy’ego.

Dahmer, Netflix, Evan Peters
Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera, Evan Peters jako Jeffrey Dahmer w 01 odcinku Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera. Cr. Netflix © 2022

Jego sukcesem jednak, poza świetnym castingiem, są bardzo dobre, często aż nadto szczegółowe i dosadne, zdjęcia. Realizacja serialu jest na wysokim poziomie, a montaż dynamiczny i mocny. I choć często bezlitośnie kładzie nacisk na zatrważające szczegóły, potrafi momentami być zaskakująco subtelny. Klimat grozy przeplata się z dramatem, które druga połowa sezonu uzupełnia o rozczulające, ciepłe portrety rodzinne.

Zobacz również: Dom Gucci – recenzja filmu. Dawno temu też zaufałem pewnej kobiecie

Czyny potwora z Milwaukee są szokujące, ohydne i niewyobrażalne, jednak w równym stopniu przerażające jest wszystko to, co dzieje się wokół tej sprawy. Ofiary i ich rodziny pochodzące z mniejszości są dla władz przezroczyste, nieme i niewiarygodne. Dahmer, choć uzależniony, bezrobotny i zaburzony, jest dla wymiaru sprawiedliwości obywatelem godniejszym zaufania, aniżeli Afroamerykanie czy uczciwie i ciężko pracujący imigranci. To jemu warto dać kolejną szansę kosztem oddania sprawiedliwości poszkodowanym. Uważam, że reżyser ujął wymiar tej tragedii bardzo sprawnie, pomimo tego, że nie dostał na to dużo czasu ekranowego.

Netflix, potwór z Milwaukee, true crime
Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera. Furly Mac jako Christopher Scarver w 10 odcinku Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera.. Cr. Netflix © 2022

Szczególnie interesującym wątkiem jest relacja Jeffreya z rodzicami. Złamana przez depresję matka, niezdolna do opieki nad sobą, dziećmi i jakiejkolwiek samokrytyki czy autorefleksji. I ojciec, sfrustrowany, zajęty pracą i lekko rozgoryczony tym, że ma dziwnego syna. Ten drugi z tej pary, choć nieco późno, zaczyna poczuwać się do odpowiedzialności. I widać, że mu zależy. On naprawdę się stara. Stara się wywrzeć nacisk na synu zarówno prośbą, jak i groźbą. Brak w tej relacji jednak zaufania, przenikliwości i dociekliwości. Nie brakuje w niej miłości, jednak ta, jak się okazuje, nie wystarcza.

Dahmer — Potwór: Historia Jeffreya Dahmera to serial przytłaczająco brutalny, stawiający nacisk na bohatera wyzutego z człowieczeństwa. Jest trudny w odbiorze, dołujący, wstrząsający i zostaje z widzem na długo. Jednocześnie uważam, że nie oddaje sprawiedliwości ofiarom, choć niejako żeruje na ich krzywdzie, odwołując się do niezdrowej, ludzkiej ciekawości. To mocny tytuł, dobrze zrealizowany, świetnie zagrany, odpowiednio napisany i sprawnie wyreżyserowany, ale przy tym wybrakowany. Widzowie lubujący się w tym gatunku będą zadowoleni, choć nie sądzę, aby się zachwycili.

Plusy

  • Kreacja Evana Petersa
  • Bardzo dobrze ujęte napięcie

Ocena

7 / 10

Minusy

  • Konstrukcja
  • Ofiary otrzymały zdecydowanie za mało przestrzeni
Anna Paczkowska

Fanka dobrych (i niedobrych) seriali, wciągających książek, podcastów i płatków podusiaków (najpierw płatki, potem mleko!). Miłośniczka zwierząt, animacji i kdram. Wieczna nastolatka.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze