Zadziwiający kot Maurycy – przedpremierowa recenzja filmu. Szczury wszędzie, co to będzie?

Zadziwiający kot Maurycy to niemiecko-brytyjska animacja na podstawie książki Terry’ego Pratchetta. Jako miłośniczka tego autora, jego specyficznego języka i poczucia humoru, podchodzę do ekranizacji jego twórczości z dystansem. Widziałam dobre, widziałam złe – do której strony zbliża się historia kota Maurycego? Otóż jest to zadziwiająco dobra adaptacja nie tylko książki Pratchetta, ale też jej inspiracji – historii o szczurołapie. 

Zadziwiający kot Maurycy zaczyna się dość znajomo. W miasteczkach panuje plaga szczurów. Wyłażą z każdego kąta, przynoszą choroby i zjadają jedzenie. Zdają się być wszędzie, a mówiący kot o imieniu Maurycy sam nie da im rady. Na szczęście jest ktoś, kto za odpowiednią sumę może pomóc zdesperowanym mieszkańcom. Kajtek świetnie gra na flecie i czaruje szczury, które zwiedzione jego muzyką skaczą do rzeki. Złoto i wdzięczność sypią się obficie, Kajtek z Maurycym kłaniają się i odchodzą. Kiedy tylko znikają z oczu mieszkańców dołączają do nich przemoczone szczury, odbierają swoje ubrania i pieniądze – oto podstępna szajka, która wznieca i gasi plagi w każdym napotkanym miasteczku.

Zobacz również: Till – recenzja filmu. Historia, którą powinien znać każdy

Zarówno szczury jak i kot Maurycy przypadkiem posiadły zdolność mowy i inteligencję. Są jednak ewenementem wśród zwierząt, a tym bardziej ludzi. Szczury oczarowane książeczką dla dzieci wierzą głęboko w krainę, gdzie wszyscy żyją w harmonii. Ciułają więc pieniądze na podróż, mimo że podgryza ich szczurze sumienie. Przed nimi ostatnie miasteczko i ostatni przekręt. Coś jest jednak nie tak – nigdzie nie widać zwykłych szczurów, jedzenie znika w mgnieniu oka, a nasze inteligentne szczury wpadają w pułapkę. Kajtek i Maurycy ruszają im na ratunek, korzystając z pomocy Malicii – oderwanej od rzeczywistości córki burmistrza.

Zobacz również: Avatar: Istota wody – recenzja filmu. Rozwodniona historia kosmicznego Boba Marley’a

Intryga w Zadziwiającym kocie Maurycym zaczyna się bardzo prosto – historia o szczurołapie czarującym gryzonie nie należy do mało znanych. Akcja jednak rozwija się szybko i rzuca widzom smakowite kąski. Od początku nad miasteczkiem wisi widmo tajemnicy, którą trzeba rozwikłać. Pojawia się też szeptanie o królu szczurów – i choć długo nie widać go na ekranie, postać jest obecna wśród bohaterów. Historia szybko staje się śledztwem grupy detektywów, którym nie braknie pomysłów i ciekawych rozwiązań na schematy, które są już utarte.

Zadziwiający kot Maurycy
Kadr z filmu Zadziwiający kot Maurycy

Najlepszym zagraniem tej animacji jest łamanie czwartej ściany. Zabieg ten od dawna nie jest już przełomem, a po Mecenas She-Hulk mogło się już wydawać, że przemawianie do widza z ekranu już się nie podniesie. A jednak! Zadziwiający kot Maurycy zadziwia po raz pierwszy – mamy tu bowiem bardzo dużo bezpośredniego zwrotu do widza, a na dodatek sporo ekspozycji i wyjaśniania tego co się dzieje – ale nie ma w tych zabiegach tandety. Odpowiada za to Malicia – zapalona czytelniczka, dobrze obeznana ze wszystkimi klasycznymi schematami twórców. Dziewczyna prowadzi narrację, wyłapuje pewne utarte klasyki i zapowiada nam najbliższe chwile – a wszystko to robi z wdziękiem, energią i prawdziwą fascynacją. Jej podejście do bajek udziela się widzom i choć wątki pokroju szukania sekretnych przejść nie są niczym nowym – absolutnie nie nudzą.

Zobacz również: Skarb Narodów: na skraju historii – recenzja pierwszych odcinków

Kolejnym świetnym elementem jest mnogość bohaterów. Żonglowanie tak dużą ilością barwnych postaci może się łatwo posypać, a się nie sypie. Tytułowy kot Maurycy przypomina nieco Garfielda, ale przeżywa rozwój postaci i jego dylematy moralne są rzeczywiście zadziwiające. Kajtek jest typowym łamagą, z którego możemy się pośmiać, ale jest też pełen trafnych spostrzeżeń i zdrowego rozsądku. Malicia buja w obłokach i dużo się wokół niej dzieje. A szczury? Wspaniałe – noszą ubrania, są twarde, przebiegłe, pomysłowe i mają konkretny cel. Różnią się od siebie charakterami i temperamentami, ale ich wspólnota jest prześliczna. Nawet jeśli nie lubi się tych gryzoni, przyjemnie się je ogląda. Na szczęście stado nie jest potraktowane jako jeden zbiorowy bohater, ale kilka wyraźnych osobowości.

Zadziwiający kot Maurycy
Kadr z filmu Zadziwiający kot Maurycy

Zadziwiający kot Maurycy to prawdziwy film familijny. Żaden członek rodziny się na nim nie znudzi. Animacja dostarcza treści zarówno dla dzieci, jak i dorosłych – przy czym żadnej grupy nie traktuje po macoszemu. Jest też na czym zawiesić oko, bo sama animacja jest piękna. W grupie nadchodzących animacji, ta pozycja zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie, a seans nie zawiedzie nikogo. Mimo że jest to historia o kocie i grupie gryzoni, nie brakuje jej mądrych przesłań – a już na pewno nie brak jej uroku czy humoru Terry’ego Pratchetta. Warto więc wybrać się na seans – w kinach już od 20 stycznia.

Plusy

  • Intryga, która nie nudzi
  • Udane łamanie czwartej ściany
  • Dużo barwnych bohaterów

Ocena

8 / 10

Minusy

  • Mimo wszystko dużo ekspozycji i wyjaśniania widzowi, co się dzieje
Anna Baluta

Dużo czyta, a jeszcze więcej ogląda, a na dodatek o tym pisze. Zwiedza światy fantasy i lubi kultowe sitcomy. Między serialami studiuje i poznaje amerykańską kulturę i popkulturę.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze