Nie jest mi z tym źle – wywiad z anto9. Liryczna, egzystencjalna, buntownicza

Wyraziste brzmienia i rebelianckie teksty okraszone niekiedy zaskakująco delikatną poezją to coś, co wyróżnia anto9. Jej najnowszy singiel Nie jest mi z tym źle spotkał się z niezwykle pozytywnym odbiorem i szybko podbił serca słuchaczy. Miałam wielką przyjemność wirtualnie spotkać się z Artystką, by porozmawiać o jej muzyce, procesach twórczych oraz codziennym życiu. 


Poniższy wywiad z anto9 powstał dzięki współpracy z Universal Music Polska


Katarzyna Florczak (KF): Ostatnio premierę miała twoja nowa piosenka Nie jest mi z tym źle. anto9 powiesz nam historię powstania tego utworu? 

anto9 (A): To jest ciekawa historia. Bit do tego numeru powstał na jednym ze spotkań z producentem Kamilem Jagiełło, moim dobrym przyjacielem, z którym zazwyczaj pracuję. Napisałam tekst, nagraliśmy demo i niedługo później wyleciałam do Stanów na parę miesięcy.

Postanowiliśmy wydać ten numer, ale musiałam dograć do niego finalne wokale i stało się tak, że zrobiłam to w studiu Universal Music w LA, co było dla mnie naprawdę niesamowitym przeżyciem. Myślę, że nie będzie dużym przegięciem, jak powiem, że jest to jedno z najlepiej wyposażonych studiów na świecie, z wiekowym sprzętem, którego już nie można dostać. Dla przykładu, nagrywałam na mikrofonie, na którym kiedyś nagrywał Bruce Springsteen. Jak zapytałam realizatora, z kim na co dzień nagrywa, to wymienił chociażby Kendricka czy Selenę Gomez. Sam realizator generalnie był największym profesjonalistą w swoim fachu, z jakim kiedykolwiek dane mi było współpracować.

Utwór  nie jest mi z tym źle, jak się okazało po wydaniu, w streamingu zrobił takie wyniki, jakich nie zrobił jeszcze żaden mój dotychczasowy utwór w tak krótkim czasie, co jest dość zabawne biorąc pod uwagę fakt, że początkowo nie byłam jego fanką. Także trochę spokorniałam, jeśli chodzi o to, co ja czuję, że się spodoba ludziom, a co nie.

Zobacz również: AlterFest 2023 – relacja z festiwalu

KF: Oprócz Nie jest mi z tym źle, jest jeszcze jeden utwór, za którym kryje się ciekawa historia powstania. Chodzi mi oczywiście o numer Tyle razy już dostał*m w ryj, który pierwotnie powstał na TikToku, prawda?

A: Tak, swój początek ta piosenka miała na TikToku. Do teraz jak opowiadam tę historię, to nie wierzę, że to się naprawdę wydarzyło. Zaczynając od początku –  barvinsky, czyli producent utworu i artysta, który jest w nim na feacie, zrobił bit, który wrzucił na TikToka z zachęceniem innych artystów, by się do niego dogrywali. Moja menadżerka podesłała mi ten filmik, a ponieważ ja barvinskiego znałam już wcześniej, miałam mniejszą barierę, żeby się do niego dograć.

Zrobiłam to, będąc w Stanach, a barvinsky się do mnie odezwał, żeby wspólnie nagrać ten numer, co bardzo mnie ucieszyło bo już od dawna chciałam zrobić z nim jakiś utwór. Zaczęliśmy wymieniać się wiadomościami, ja coś dogrywałam u siebie w domowym studiu w LA, on mi coś odsyłał i tak dalej. Po paru dniach rzuciłam jakoś tak bardzo luźno,  wręcz żartem, że może by przeleciał i byśmy skończyli ten numer i nagrali teledysk tutaj. Pomiędzy LA a Polską jest duża różnica czasu, 9 godzin i kiedy wstałam następnego dnia, okazało się, że on już ma bilety. Także było to bardzo spontaniczne, można powiedzieć, że nawet surrealistyczne przeżycie.

Zobacz również: Zdobywcy Fryderyków – relacja z festiwalu

KF: Tworzysz szeroko pojęty pop punk, dlaczego akurat ten gatunek muzyczny?

A: Pop punkt wybrałam, bo od zawsze jest on tak naprawdę w moim sercu. Od dziecka słuchałam, takich zespołów jak Green Day, Paramore czy Fall Out Boy. Chociaż gwoli ścisłości teraz znowu zaczynam tworzyć rzeczy, które coraz bardziej odbiegają od pop punku. Nawet wspomniany utwór Nie jest mi z tym źle, niewiele ma z nim wspólnego. Jednak staram się znaleźć w tym wszystkim jakąś wspólną nić. Wypływają ze mnie rzeczy z bardzo szerokiego spektrum gatunków zaczynając od popu, rocka, czy pop punku, aż do elektroniki i mocno eksperymentalnych brzmień.

KF: Gdybyś miała opisać muzykę, która tworzysz w trzech przymiotnikach, jakie byś wymieniła? 

A: Liryczna, egzystencjalna (jeśli chodzi o teksty), oraz buntownicza.

KF: Czym się inspirujesz pisząc swoje piosenki?

A: Na pewno moim życiem oraz wszystkimi brzmieniami, które nagromadziły się w moim wewnętrznym banku inspiracji i utworów. One są cały czas we mnie i często mniej lub bardziej świadomie z nich czerpię. Jednak z reguły, staram się nie myśleć za dużo, gdy wchodzę do studia. Po prostu słyszę muzykę i wypływają ze mnie słowa. Czasami dopiero po czasie orientuje się, że jakiś fragment jest na przykład o kłótni z przyjaciółką albo o sytuacji z czasów, kiedy miałam 12 lat, a o której zapomniałam. Także sama czasem siebie zaskakuje.

KF: Czyli twoje utwory powstają dość spontanicznie? 

A: Tak, rzadko kiedy najpierw pisze tekst albo melodię. Zwykle opieram się na energii, którą czuję wchodząc do studia, albo słysząc muzykę, którą tworzy producent. Czasem też tworzymy muzykę razem, i wtedy wszystko powstaje jednocześnie – produkcja, melodia i tekst.

Zobacz również: Post Malone – AUSTIN – recenzja płyty

 KF: Jaki nagrany dotąd utwór sprawił Ci najwięcej problemów?

A: Myślę, że takim największym wyzwaniem był utwór, który napisałam ostatnio, a który jeszcze nie miał swojej premiery. Najprawdopodobniej wyjdzie jesienią i jest to utwór, z którego jestem chyba najbardziej dumna. Nie mogę się doczekać, aż będziecie go mogli usłyszeć. Prawdopodobnie jego tytuł będzie brzmiał Co tam u Ciebie?. To dość mroczny utwór, który rozprawia się z trudnymi sytuacjami w życiu. Chciałam bardzo dobrze oddać ten stan, w którym znajduje się człowiek, kiedy czuje że zabłądził. W związku z tym pisanie tekstu wymagało wielu godzin zagłębiania się w siebie czy nawet dyskutowania z innymi ludźmi odnośnie chociażby tego, jakiego słowa lepiej użyć, żeby oddać ten stan beznadziei, który chciałam przekazać w tym utworze.

KF: Z kim chciałabyś nagrać wspólny utwór? 

A: Mam dużo takich osób. Pewnie więcej jest artystów zagranicznych, ale jeśli chodzi o artystów z Polski, to najbardziej imponuje mi Mrozu i Ofelia. Uwielbiam też Julię Rocką oraz Mery Spolsky.

KF: Gdybyś mogła wybrać dowolną osobę, która już nie żyje, żeby nagrać z nią wspólny utwór, kto byś wybrała?

A: Chester Bennington, wokalista zespołu Linkin Park.

Zobacz również: Tede i Borixon – FIODOR I BORYS – recenzja płyty

KF: Świat muzyczny jest bardzo dynamiczny, ale czy mimo wszystko masz jakieś rutyny w życiu, których się trzymasz? 

A: Mam całkiem inną rutynę, kiedy jestem w Polsce, niż kiedy kiedy jestem w Stanach. O wiele łatwiej jest mi złapać rutynę w Stanach, mieszkam przy oceanie, codziennie rano nad nim biegam i czasem muszę przystanąć w trakcie biegu i spisać pomysły, od których aż mi kipi głowa, jak ją dotlenię. Jest to dla mnie taki czas złapania dystansu, ale też edukacji, pracy nad rzemiosłami takimi jak produkcja muzyki, czy gra na pianinie.

Jak przyjeżdżam do Polski, to każdy mój dzień wygląda inaczej – tutaj ciągle pracuję nad muzyką. Jednego dnia jest próba do koncertu, innego dnia wywiad czy studio. Wszystko jest bardzo spontaniczne, a mieszkając w centrum hałaśliwej Warszawy czuję się rozrywana przez wszystkie rzeczy, które chcę zrealizować. Staram się wykorzystać ten czas jak najbardziej efektywnie, jednak trudno mi złapać jakąś rutynę. Aczkolwiek staram się każdy dzień rozpoczynać medytacją, a zakończyć ćwiczeniami oddechowymi. Ważne jest też dla mnie regularne znajdowanie czasu na sport, bo to bezpośrednio przekłada się na moje zdrowie nie tylko fizyczne, ale też psychiczne. Na przykład uwielbiam grać w golfa. Często też pływam, czy chodzę na saunę.


Kontynuuj czytanie wywiadu z anto9 na następnej stronie 

Strony: 1 2

Katarzyna Florczak

Lubi pisać, czytać, czasem coś namaluje. Zdarza jej się oglądać serial do piątej nad ranem. Fanka starych kryminałów, spaghetti carbonara i zachodów słońca nad morzem.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najpopularniejsze
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze