Timeline Twist – recenzja gry karcianej. Kiedy wynaleziono koło?

Moje pierwsze spotkanie z grą Timeline miało miejsce lata temu, gdy latałem półnagi w lesie nad Nidą (true story!). Po latach, tytuł ten wrócił do mnie dość niespodziewanie, uruchamiając kilka zakorzenionych, nostalgicznych wspomnień. Wrócił, ale tym razem z pewnym… Twistem (HE HE). 

Lubię gry, które w myśl starej zasady uczą i bawią. Seria Timeline zdecydowanie do takich należy. Istnieje sporo wersji tej skupionej wokół dat karcianki, a w ostatnim czasie widać wzmożoną aktywność twórców w kwestii dostarczania nowych wariantów gry. Efektem tego powstał Timeline Twist, a także edycje Twist poświęcone Star Wars oraz Popkulturze ogólnie. W Polsce na chwilę obecną wyszła tylko ta pierwsza i na niej skupimy się w tej recenzji. Czym jest Timeline, na czym polega tytułowy twist, a co ważniejsze – czy gra daje radę?

Zobacz również: Cezar. Kostki zostały rzucone – recenzja gry planszowej

timeline tiwst

Pierwotna wersja rozgrywki w Timeline polega na umiejscowieniu danego wydarzenia na naszej osi czasu. Każdy gracz ciągnie po cztery, dwustronne karty. Na każdej karcie mamy ilustrację, opis wydarzenia, a także – zależnie od strony karty – zakrytą bądź odkrytą datę. Po rozdaniu kart, gracze kładą je przed sobą stroną z niewidoczną datą, a następnie wykładają z talii jeszcze jedną kartę na środek, tym razem z widoczną datą. Jest to pierwszy punkt na naszej osi czasu. Teraz, na zmianę, każdy gracz umiejscawia wybraną kartę z wydarzeniem w wybranym przez siebie miejscu na osi tak, aby zachować zgodność chronologiczną. Jeśli więc na środku mamy kartę Wybór Karola Wojtyły na papieża z datą 1978, zgadujemy, że kartę Śmierć papieża Jana Pawła II zagramy na prawą stronę, bo według naszej wiedzy, było to w roku 2005 – po umiejscowieniu karty na osi, odwracamy ją na drugą stronę, gdzie widnieje rok danego wydarzenia. Voila – zostają nam trzy karty i jesteśmy coraz bliżej zwycięstwa!

Zobacz również: Azul Mini – recenzja gry planszowej

A co jeśli źle umiejscowimy kartę? Pozostając przy przykładzie papieża Polaka (czemu akurat on – nie wiem, to pierwsze, co mi przyszło do głowy). Jeśli zagralibyśmy kartę Narodziny Karola Wojtyły na dowolne miejsce na prawo od Wybór Karola Wojtyły na papieża (czyli w obecnym przykładzie pomiędzy Wyborem Śmiercią lub na prawo od Śmierci), po odwróceniu karty i zobaczeniu daty (1920 rok), musielibyśmy ją odrzucić i dobrać kolejną. Gra się toczy do momentu, aż któryś z graczy zejdzie ze swoich kart. Proste, prawda?

timeline twist

Tytułowy twist polega natomiast na tym, iż dodano tryb kooperacyjny. Po oddzieleniu 36 kart z talii, rozdaniu 4 kart każdemu z graczy i zapoczątkowaniu osi czasu, w swojej turze musimy wykonać jedną z następujących akcji: umieścić do dwóch kart na osi czasu albo odrzucić jedną z nich. Osoba, która decyduje się zagrać kartę, odkrywa ją, by sprawdzić datę. Jeśli jest ona wcześniejsza lub późniejsza niż na każdej innej karcie na osi czasu, gracz umieszcza ją po odpowiedniej stronie. Jeśli jednak data wpasowuje się między dwie już zagrane karty, gracz umieszcza swoje wydarzenie nad nimi, w tzw. pustym rzędzie lub odrzuca ją przy najbliższej możliwej okazji, jeśli dane miejsce jest już zajęte. Odrzucanie nie jest jednak takie proste, gdyż karta karta posiada w swoim rogu ikonę. Ikona odrzucanej karty musi się zgadzać z ikoną wierzchniej karty na stosie kart odrzuconych (stos tworzy się odkładając jedną kartę z talii przy rozdaniu). Należy dbać, by zagrywane wydarzenia znajdowały się jak najbliżej siebie – tworzenie dużych luk powoduje, że pusty rząd łatwo się zapycha, zmuszając graczy do odrzucania kart. Rozgrywka toczy się do wyczerpania talii, a pod koniec podliczane są punkty. Każda karta na głównej osi czasu warta jest 2 punkty, karty z pustego rzędu po 1 punkcie, a każda z odrzuconych kart to -1 punkt.

Zobacz równieżNajlepsze gry 2024 roku

Jak na prostą grę karcianą, zasady kooperacji wydają się nieco zbyt skomplikowane. Pograliśmy w ten model rozgrywki kilka razy i ze smutkiem stwierdzam, że rywalizacja wypada jednak znacznie, znacznie lepiej i daje o wiele więcej funu. Rodzi się we mnie jednak pytanie, dla kogo Timeline Twist właściwie jest? Na wskroś słodka i dziecinna okładka, a także ogromny przeskok w stylistyce samych ilustracji względem poprzednich wersji sugeruje, że gra jest skierowana do dzieci, w najlepszym wypadku dla rodzin. Pierwsza karta jaką wyciągnąłem z opakowania? 1963 rok, Zamach na prezydenta Johna F. Kennedy’ego, a na ilustracji jego uśmiechnięta buźka, sekundy przed tym, jak jego mózg wyląduje na tyle samochodu. Walor edukacyjny jest tutaj jak najbardziej wartością dodaną, ale nie rozumiem doboru wydarzeń na tych kartach.

Zobacz również: Alone in the Dark – recenzja gry. Ciemność, ciemność widzę!

Zastanawiam się też nad przeplataniem ważnych dat (jak zatonięcie Titanica czy premiera filmu Titanic – tak, te dwie karty są w talii) z tymi absurdalnymi (wynalezienie kanapki, upieczenie pierwszego croissanta czy udomowienie kotów) – działa to hipotetycznie na plus w kwestii wydłużenia funu płynącego z rozgrywki i jej randomizacji. Ale w praktyce, kart jest naprawdę niewiele. Na początku może to wywołać dezorientację, ale po kilku rozgrywkach, gra w zasadzie nie sprawia już większych trudności

Dlatego, choć zamysł stojący za Timeline Twist był naprawdę dobry, dorosłym radziłbym zostać przy starym Timelinie, a dzieciakom zagwarantował inny sposób uczenia się historii.

Plusy

  • Walor edukacyjny
  • Ładne ilustracje

Ocena

5 / 10

Minusy

  • Niezbyt doprecyzowane zasady kooperacji i mało logicznie dobrane wydarzenia
  • Dosłownie na kilka razy
  • Dla kogo właściwie to jest?
Krzysztof Wdowik

Nie lubi (albo nie umie) mówić zbyt poważnie i zawile o popkulturze. Nie lubi też kierunku, w którym poszedł Hollywood i branża gamingowa. A już na pewno nie lubi pisać o sobie w trzeciej osobie. W ogóle to on mało co lubi.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze